W uzasadnieniu do przyjętej w październiku ubiegłego roku ustawy, która dała górniczym emerytom i rencistom, a także wdowom i sierotom po nich, prawo do rekompensat za utracony deputat węglowy, liczbę osób uprawnionych do tego świadczenia szacowano na ponad 235 tys. osób, a w ubiegłorocznym budżecie państwa zabezpieczono kwotę ponad 2,3 mld zł.

"Powinniśmy do połowy marca móc to bilansować; koniec marca jest ostatnim dniem, kiedy będziemy robić sprawozdanie finansowe i analizować, ile środków właściwie zaangażowaliśmy. Z tego, co zauważamy, prawdopodobnie nie będzie to cała pula, którą przewidywaliśmy, czyli 235 tys. osób, ale będzie to trochę mniejsza grupa - już na dzisiaj możemy to oszacować" - powiedział w środę dziennikarzom wiceminister po spotkaniu ze związkowcami z Polskiej Grupy Górniczej.

"Mamy przewidziane rozliczenie całego przedsięwzięcia związanego ze świadczeniami rekompensacyjnymi do marca tego roku" - przypomniał Tobiszowski, według którego do weryfikacji pozostało jeszcze niespełna 20 tys. złożonych wniosków o rekompensatę.

Część wnioskodawców, np. rencistów czy wdów po emerytach i rencistach, musi uzupełnić swoje wnioski czy złożyć dodatkowe dokumenty. "Każdego dnia weryfikowane jest ponad tysiąc wniosków" - powiedział Tobiszowski, wskazując, iż weryfikacja odbywa się w Spółce Restrukturyzacji Kopalń (SRK). Inne spółki (Jastrzębska Spółka Węglowa, Tauron Wydobycie i Lubelski Węgiel Bogdanka) zakończyły już wypłatę rekompensat dla osób uprawnionych; pozostały tam jedynie jednostkowe przypadki.

W ostatnich dniach SRK zadeklarowała, że do końca lutego br. zamierza zakończyć zasadniczą część prac przy weryfikacji wniosków o rekompensatę. Firma zapewnia, że każdy wniosek będzie zweryfikowany, a osoby uprawnione z pewnością otrzymają przysługujące im 10 tys. zł - SRK posiada budżetowe pieniądze potrzebne na wypłatę świadczenia; dotąd otrzymało je za pośrednictwem SRK ponad 155 tys. osób - większość przed końcem zeszłego roku. Od początku 2018 r. SRK rozpatrzyła ponad 16,5 tys. wniosków o rekompensatę - z tego pozytywnie zweryfikowano ponad 8 tys., a negatywnie 8,5 tys.

Przedstawiciele SRK wskazują, iż wiele wniosków pozostawionych do powtórnej weryfikacji ma braki formalne, co uniemożliwia ich pozytywne rozpatrzenie zgodnie z wymogami stawianymi przez ustawę. Na części wniosków nie podano telefonów kontaktowych. Ponadto wielu osób posiadających potencjalne prawo do rekompensat nie ma w kopalnianych bazach danych. W takich wypadkach pracownicy spółki korzystają z papierowych archiwów zlikwidowanych kopalń. Dotyczy to np. likwidowanej kopalni Kazimierz-Juliusz w Sosnowcu. W toku weryfikacji części wniosków konieczne jest też ustalenie, jaki rodzaj renty pobiera osoba ubiegająca się o rekompensatę; wydłuża to proces weryfikacji pozostałych wniosków.

Każdy wnioskodawca, którego wniosek zostanie rozpatrzony negatywnie, otrzyma stosownie pismo z uzasadnieniem decyzji odmownej. Od każdej z nich przysługuje odwołanie do właściwego sądu pracy w terminie 14 dni od momentu odebrania decyzji.

Na Spółkę Restrukturyzacji Kopalń przypadła największa część rekompensat, wypłacanych na podstawie ubiegłorocznej ustawy o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu prawa do bezpłatnego węgla. W sumie, według niedawnych informacji przedstawicieli Ministerstwa Energii, wypłacono już ponad 190 tys. 10-tysięcznych rekompensat, a dalsze wnioski są w trakcie weryfikacji.

Przyjęta w październiku ub. roku Ustawa o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla przyznała 10-tysięczne rekompensaty emerytom i rencistom górniczym, którym odebrano deputaty węglowe, a także wdowom i sierotom po nich. Nie objęła jednak tych wdów i sierot, które pobierają renty rodzinne nie po emerytach czy rencistach, ale po zmarłych pracownikach kopalń, w tym ofiarach wypadków górniczych. Rekompensat nie dostali także ci obecni emeryci i renciści, którzy utracili prawo do deputatu jeszcze jako czynni pracownicy.

Jak podało w styczniu biuro prasowe resortu energii, rząd dostrzega i analizuje problem osób, które utraciły prawo do bezpłatnego węgla, nabyte gdy byli pracownikami kopalń, a także wdów i sierot po górnikach, którzy zginęli w pracy. Obecnie trwa szacowanie grupy potencjalnych uprawnionych oraz analiza możliwości rozwiązania tej kwestii.

"Zbieramy informację o skali tych osób, statucie prawnym tych osób, z jakimi spółkami te osoby są związane, przez swoich mężów i ojców. Niewykluczone, że będziemy zastanawiali się nad kolejnymi etapami. Ja dziś nie chcę deklarować, bo roztropność nakazuje, żeby rozpoznać stan prawny. Przeliczyć, jakie to wielkości mamy wziąć pod uwagę i jakim aktem prawnym mamy regulować te kwestie. Bo nie jest tak, że możemy wszystko uregulować ustawowo” - wyjaśniał w poniedziałek wiceminister Tobiszowski, pytany przez dziennikarzy o komentarz do tej sprawy w kontekście przygotowanego przez Platformę Obywatelską projektu nowelizacji ustawy, by objęła także m.in. wdowy i sieroty po pracownikach, a nie tylko po emerytach.

„Chcemy zamknąć wypłaty tym, którzy zostali objęci ustawą w ub. roku i będziemy dalej analizować, co możemy dla poszczególnych pozostałych grup, które pozostały w tym zbiorze, zrobić” - mówił w poniedziałek Tobiszowski.

>>> Czytaj też: Tchórzewski: wśród OZE szczególnie potrzebne biogazownie i fotowoltaika