"Ostatnie ataki na FBI i ministerstwo sprawiedliwości nie służą interesom USA - ani partii, ani prezydenta, jedynie (Władimira) Putina. Amerykanie zasługują na to, by znać wszystkie fakty związane z prowadzonymi wciąż przez Rosję próbami obalenia naszej demokracji, dlatego też dochodzenie prokuratora specjalnego Roberta Muellera musi być kontynuowane bez zakłóceń" - oświadczył.

McCain stwierdził, że wybrani przez Amerykanów urzędnicy, w tym prezydent, muszą przestać patrzeć na dochodzenie w sprawie ingerowania Rosji w wybory prezydenckie w USA w 2016 r. przez "wypaczony obiektyw polityki".

"Jeśli będziemy nadal podważać nasze rządy prawa, wykonamy pracę za Putina" - oświadczył 81-letni McCain, wpływowy senator republikański, który dwukrotnie ubiegał się o prezydenturę.

W 2000 r. przegrał zaciętą walkę o nominację na kandydata na prezydenta z ramienia Partii Republikańskiej z George'em W. Bushem. W 2008 r. uzyskał tę nominację, ale przegrał ostateczną rozgrywkę z Barackiem Obamą z Partii Demokratycznej.

McCain znany jest też z zabiegów o zwiększenie wojskowej pomocy USA dla sił zbrojnych Polski, Estonii, Litwy i Łotwy oraz przyspieszenie prac nad tarczą antyrakietową w Europie. Latem ubiegłego roku zdiagnozowano u niego raka mózgu.

W przeszłości McCain był pilotem w marynarce wojennej USA. W 1967 r. podczas wojny w Wietnamie został zestrzelony nad Hanoi i przez 6 lat (do roku 1973 r.) był przetrzymywany jako jeniec wojenny. Mimo ciężkich tortur nie ujawnił żadnej informacji poza swoimi danymi oraz stopniem wojskowym. Wielki szacunek zyskało mu to, że jako syn admirała marynarki wojennej USA, dowódcy operacji wojennych na Pacyfiku, mógł zostać zwolniony z wietnamskiej niewoli przed innymi jeńcami, ale odmówił preferencyjnego traktowania.

>>> Czytaj też: "Haarec": Trump dał przyzwolenie na polski nacjonalizm