Kia Motors Corp. produkuje codziennie w fabryce w Żylinie około 1,4 tys. nowych samochodów. Miejscowość ta znajduje się w północnej części Słowacji, która jest przemysłowym centrum kraju. Wszystkie produkowane tam auta mają silniki benzynowe lub na olej napędowy.

Pracownicy Grupy PSA są w stanie w niecałe dwie godziny ponownie skonfigurować kilometry linii montażowych, na których powstają Peugeoty i Citroeny, po to by przekształcić produkcję i sprostać nadchodzącemu boomowi na auta elektryczne. Takie rozwiązanie musi jednak zostać najpierw zaakceptowane przez kierownictwo. Z kolei budowana w zachodniej części Słowacji fabryka Jaguara będzie być może produkowała baterie, chociaż pierwotny plan firmy nie zakładał takiego rozwiązania.

Słowacja produkuje najwięcej aut na osobę w Europie. Sprzedaż samochodów odpowiada za około jedną trzecią całego tamtejszego eksportu. Jednak samochody elektryczne są produkowane jedynie w Bratysławie. Na Słowacji zaczyna rosnąć poczucie, że musi dokonać ona transformacji branży motoryzacyjnej, w przeciwnym razie świat jej „odjedzie”.

W Siedlcach może powstać fabryka aut elektrycznych

- Przekształcenie branży będzie kosztowało nas dużo wysiłku, ale powinniśmy go zrobić, nawet jeśli ma na celu tylko zapewnienie państwu bezpieczeństwa. Powinniśmy być wśród krajów napędzających debatę na ten temat, ale nie jesteśmy – twierdzi właściciel firmy posiadającej sieć punktów do ładowania aut Peter Badik.

Obszar ciągnący się od Estonii na północy, aż po Bułgarię na południu to motoryzacyjne zagłębie. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej przyciągnęły wiele inwestycji motoryzacyjnych potentatów dzięki relatywnie niskim kosztom (m. in. taniej sile roboczej) oraz wysokim kwalifikacjom pracowników. Fabryki w tych krajach produkują właściwie wszystko; począwszy od małych (dla Toyoty, Fiata Chryslera oraz PSA), przez kompaktowe (Kia i Skoda), a skończywszy na sportowych autach (dla Volkswagena).

Problem polega na tym, że tradycyjne auta składają się z ponad 20 tys. części, a elektryczne z tylko 7 tys., tworząc tym samym niezwykle wymagający rynek dla dostawców.

- Niemcy mogą chcieć chronić własnych dostawców kosztem tych z Europy Wschodniej, chyba że będą oni w stanie dokonać przekształcenia działalności, co będzie niezwykle trudne. Może to mieć niezwykle negatywny wpływ na branżę – twierdzi Matjaz Schroll z Franklin Templeton Investments.

Najwięcej do stracenia na elektromobilnym boomie ma Słowacja, która dokonała przejścia z komunizmu do kapitalizmu w dużej mierze dzięki sektorowi motoryzacyjnemu. Od momentu wejścia do UE tamtejsza gospodarka wzrosła dwukrotnie.

Branża motoryzacyjna zmienia się w imponującym tempie. W ciągu 2 lat elektryczne auta będą odpowiadały już za 8 proc. globalnej sprzedaży – wynika z szacunków Moody’s Investors Service.

Słowacki minister gospodarki Peter Ziga zauważył, że wielu producentów zamierza w ogóle odejść od produkcji spalinowych aut. Również tych, którzy działają na Słowacji. Volkswagen produkuje elektryczne auta w Bratysławie już od 2013 roku. Działająca w tym kraju PSA również planuje produkcję tego typu samochodów i już zaczyna wyhamowywać zdolności produkcyjne dla aut spalinowych. Jaguar Land Rover buduje z kolei fabrykę w Nitrze, która ma być wyposażone w specjalne skrzydło przeznaczone do produkcji baterii.