Mamy do czynienia z najpoważniejszym kryzysem w ochronie zdrowia w ostatnich latach – kryzysem zaufania. Sprawą interesują się wszystkie służby państwowe z prokuratorem generalnym na czele. Co najmniej 448 osób z województwa lubuskiego, w tym noworodki, zostało zaszczepionych produktami przeznaczonymi do utylizacji. To już fakt. (>>> Czytaj więcej na ten temat) Liczbę tę potwierdziło Ministerstwo Zdrowia. I choć przekonuje, że pacjenci są w pełni bezpieczni, to ludzie nie dowierzają. Nawet ci, którzy są zwolennikami szczepień obowiązkowych. Antyszczepionkowcy zaś łapią wiatr w żagle. Wystąpili już do Ministerstwa Zdrowia z apelem, aby do czasu wyjaśnienia afery wstrzymać program szczepień. Sprawą interesują się już ruchy antyszczepionkowe z innych państw Europy, m.in. z Włoch i Francji.

Kolejny wyjątek od reguły

Zaczyna się właśnie walka o rząd dusz. I to tych, które nie wątpią w skuteczność samych szczepień. Mają jednak obawy o swoje bezpieczeństwo ze względu na warunki przechowywania leków.

– Fatalnie by się stało, gdyby błąd kilku osób, które podjęły decyzję o szczepieniu produktami formalnie wycofanymi z użytku, wzmocnił antyszczepionkowców. Winni są ludzie, a nie szczepionki. Ale wierzę w to, że jeśli tylko cała sprawa zostanie transparentnie i dokładnie wyjaśniona, będzie z niej pożytek – mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, były opolski wojewódzki inspektor farmaceutyczny.

Co ma na myśli?

– Problemy ze złym przechowywaniem leków były wcześniej, są dzisiaj i będą w przyszłości. Służby reagowały, leki były utylizowane, pacjent był pod pełną ochroną. Obecna sytuacja pokazuje jednak, że nawet najlepsze inspekcje reagujące wzorcowo nie ochronią przed ludzkim błędem. Należy jak najszybciej poprawić przepisy w tym zakresie. Mądre prawo nie zapobiegnie huraganom, ale pozwoli minimalizować ryzyko ich skutków – wyjaśnia Tomków. I dodaje, że chodzi przede wszystkim o wzmocnienie inspekcji farmaceutycznej nadzorującej bezpieczeństwo lekowe 38 mln Polaków.

Na wstępie warto wyjaśnić rzecz podstawową: szczepionki działają. To jedno z największych osiągnięć cywilizacji. Nie ma żadnych rzetelnych badań naukowych, które by potwierdzały, że programy szczepień szkodzą. Zaś badań potwierdzających ich skuteczność jest ogrom.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP