De Mistura wezwał Radę Bezpieczeństwa do skoncentrowania się na deeskalacji przemocy i pełnego wprowadzenia rezolucji RB nr 2254, która wzywa do zawieszenia broni i osiągnięcia politycznego porozumienia w Syrii.

Zwrócił uwagę na stopniowy powrót do rywalizacji o terytorium w Idlibie oraz Hamie. Nie ustają też ataki z powietrza na północnym zachodzie oraz w oblężonej Wschodniej Gucie.

Wysłannik ONZ powołał się na raporty alarmujące o śmierci cywilów na przerażającą skalę. Tylko w pierwszym tygodniu lutego zginęło ponad tysiąc osób. Bombardowanie wciąż nie omija szpitali, szkół i rynków.

W trakcie wystąpienia de Mistura zwrócił uwagę na doniesienia o atakach z użyciem gazu chlorowego w prowincji Idlib, w Gucie i w Afrinie, choć przyznał zarazem, że nie można było tego niezależnie potwierdzić. Jak podkreślił, w ciągu zaledwie dwóch miesięcy w rezultacie walk w Idlib przemieszczonych zostało 320 tys. ludzi. Cytował też doniesienia o bombardowaniu mieszkaniowych obszarów Damaszku, podczas których śmierci i obrażeń doznają też cywile, a zniszczeniu ulega infrastruktura.

Przedstawiciel ONZ zauważył, że konflikt rozlewa się poza granice Syrii, wzmagając interwencję militarną z różnych stron. Jako przykłady podał wymianę ognia między wojskami Turcji i Syrii, a także między koalicją dowodzoną przez USA a siłami prorządowymi w rejonie doliny Eufratu. Przypomniał o naruszeniach przestrzeni powietrznej Izraela przez Iran, czemu Teheran zaprzecza, oraz o atakach lotnictwa izraelskiego na terytorium Syrii.

„Obserwujemy rozwój wydarzeń, który rodzi pytania co do możliwości utrzymania ustaleń dotyczących deeskalacji z Astany i zagraża szerszej stabilizacji regionu. Jest to gwałtowny, rodzący obawy i niebezpieczny moment, jakiego nie widziałem jeszcze od czasu, kiedy jestem specjalnym przedstawicielem ONZ” – przekonywał de Mistura.

Wystąpił on z apelem do sekretarza generalnego ONZ i stron zaangażowanych w Syrii, regionie, a także poza nim o natychmiastową, bezwarunkową deeskalację. Wezwał wszystkich zainteresowanych, w tym państwa będące gwarantami procesu z Astany, do użycia swoich wpływów, aby położyć kres przemocy.

De Mistura podjął także kwestie niedostatecznej pomocy humanitarnej. Stwierdził, że od końca listopada do oblężonych terenów nie dotarł żaden konwój. Skierował apel o wznowienie pomocy do Rosji, USA i innych państw.

„Natychmiast potrzebujemy prawdziwej deeskalacji w celu ochrony cywilów, ewakuacji chorych i rannych oraz sprawienia, by pomoc humanitarna dotarła do blisko trzech milionów ludzi mieszkających na oblężonych i trudno dostępnych terenach” – mówił.

Według doniesień prasowych w oblężonej enklawie na wschód od Damaszku żyje ok. 400 tys. ludzi, którzy są pod częstym ostrzałem artyleryjskim. Setki osób zginęły w ostatnich tygodniach po zintensyfikowaniu przez siły rządowe prób przejęcia tego obszaru.

Biuro ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej powiadomiło w środę, że pierwszą od prawie trzech miesięcy pomoc otrzymał kontrolowany przez rebeliantów region Wschodniej Guty. Dostarczono żywność i zapasy dla 7200 osób.

De Mistura zwrócił uwagę na potrzebę konkretnych wysiłków w celu uwolnienia osób zatrzymanych lub porwanych. Jak dodał, sytuacja w Syrii nie tylko zagraża ustaleniom w sprawie deeskalacji i stabilności w regionie, ale podkopuje też starania o polityczne rozwiązanie.

Specjalny wysłannik nawiązał do zorganizowanego przez Rosję 30 stycznia w Soczi Kongresu Dialogu Narodowego Syrii, który przyjął deklarację polityczną, apel do społeczności międzynarodowej i wyłonił syryjską komisję konstytucyjną. Konferencję zbojkotowały lub zignorowały m.in. umiarkowana sunnicką opozycja reprezentowana przez tzw. Wysoki Komitet Negocjacyjny (HNC) oraz zdominowane przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne, które przy poparciu USA kontrolują północno-wschodnią Syrię.

Po wystąpieniu wysłannika głos w siedzibie RB zabierali m.in. przedstawiciele USA, Rosji i Chin. Wypowiadał się także reprezentant rządu syryjskiego.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)