Tylko 8 z tych firm nie ma kobiet w zarządach. Działają one w bardzo różnorodnych branżach, ale mają jedną wspólną cechę: inwestorów, którzy są zadowoleni z utrzymania status quo.

- Akcjonariusze i doradcy nie sformułowali do tej pory konkretnych zaleceń w tym zakresie – powiedział Charlie Geller, rzecznik prasowy firmy Stobart Group Ltd., której zarząd składa się wyłącznie z mężczyzn. Znajdują się one jego zdaniem na „krótkiej liście” kandydatów do zastąpienia w nim dyrektora Johna Garbutta, który zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o reelekcję.

Brytyjskie firmy znajdują się pod presją w zakresie wprowadzania kobiet do zarządów od 2011 roku. Z przeprowadzonej wtedy analizy wynikło, że aż 43 proc. największych tamtejszych przedsiębiorstw nie miało w zarządzie nawet jednej kobiety. W ciągu zaledwie dwóch lat liczba takich firm spadła ponaddwukrotnie.

- Niektóre firmy nie traktują tego poważnie. Gdzie one były przez ostatnie lata? – pyta CEO firmy Hampton Alexander Review Denise Wilson.

Większość firm zareagowała na publiczne naciski, często pod wpływem inwestorów. Brytyjska firma wydobywcza Centamin dodała do zarządu Alison Baker, która wcześniej pracowała w firmach PwC i Ernst & Young, kończąc tym samym „męską erę” w zarządzie giganta. Największy udziałowiec firmy Black Rock głosował podczas ostatniego rocznego walnego zgromadzenia akcjonariuszy przeciwko reelekcji trzech dyrektorów. Fundusz nie skomentował co prawda tego konkretnego głosowania, ale jego prezes Larry Fink ostrzegał już wcześniej firmy, że brak płciowej różnorodności w zarządach może negatywnie odbijać się na ich wynikach.

Inne przekonują, że próbują wprowadzać kobiety do zarządów. Rzecznik prasowy firmy PureCircle Ltd., która jest producentem słodzika na bazie roślin, przekonuje, że wprowadzenie „jednej lub dwóch” kobiet do zarządu jest jej wysokim priorytetem.

>>> Polecamy: "Co nie jest zabronione, jest dozwolone". Jakie zmiany wprowadza Konstytucja dla Biznesu?