GUS podał w piątek, że w styczniu br. przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) było wyższe o 7,3 proc. rdr i wyniosło 4588,58 zł. Tym samym, jak wynika z danych urzędu statystycznego, przeciętne wynagrodzenie brutto w styczniu było o 7,7 proc. niższe niż miesiąc wcześniej, kiedy wyniosło 4973,73 zł. Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było w styczniu br. wyższe o 3,8 proc. rdr i wyniosło 6186,6 zł, natomiast w porównaniu do grudnia ub. roku było wyższe o 2,0 proc.

Zdaniem Radwańskiego to "efekty statystyczne stały się przyczyną niższego wzrostu zatrudnienia". "Komponent zatrudnienia styczniowego indeksu PMI wskazywał bowiem na najszybszy wzrost tej kategorii od wielu miesięcy, co wskazuje, że sytuacja na rynku pracy pozostaje mimo wszystko dobra" - uważa ekonomista.

Według niego dane o zatrudnieniu, łącznie z wysoką dynamiką płac, tworzą podstawy do solidnego wzrostu konsumpcji na początku roku i wspierają prognozy wysokiego wzrostu PKB co najmniej w pierwszej połowie roku.

"Zanotowana dynamika płac jest też jednak naszym zdaniem sygnałem rosnących kosztów pracy, co niekoniecznie cieszyć będzie pracodawców w branżach, w których proces ten jest najszybszy. Wzrosty wynagrodzeń przemawia też za stopniowym przyspieszaniem inflacji bazowej, która naszym zdaniem już w połowie roku zbliży się do 1,5 proc. Potwierdza to scenariusz zaostrzenia retoryki RPP pod koniec tego roku i podwyżek stóp procentowych na początku 2019 r." - uważa Radwański.

Ekonomiści pytani przez PAP Biznes spodziewali się w tzw. konsensusie rynkowym, że przeciętne wynagrodzenie w styczniu wzrośnie o 6,9 proc. rok do roku, a w porównaniu z grudniem oczekiwali spadku o 8 proc. Zgodnie z konsensusem zatrudnienie miało w styczniu wzrosnąć o 3,8 proc. licząc do stycznia 2017 r., a wobec poprzedniego miesiąca o 1,9 proc.

>>> Czytaj też: UE chce zlikwidować niepewność zatrudnienia. A przy okazji może ograniczyć nadgodziny