Dla programisty komputerowego Davida Puente oczywiste jest, że to były boty albo zautomatyzowane konta, które coraz częściej są wykorzystywane jako narzędzie służące do wpływania na opinię publiczną.

Puente jest twórcą własnej roboty oprogramowania, które ma za zadanie rozpoznawać fałszywe konta ta Twitterze. – Monitorowanie kont wszystkich kandydatów jest dla mnie obywatelskim obowiązkiem – mówi Puente, który zaczyna swoją „pracę” czasami już o 3 nad ranem.

Sondaże nie wskazują na wyraźnego faworyta w zbliżających się wyborach, więc kandydaci z pewnością mocno skoncentrują się na przyciąganiu wyborców za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Z analiz cyfrowego śledczego laboratorium Atlantic Council w Waszyngtonie wynika, że kampanie wyborcze mogą być podatne na wpływ zautomatyzowanych kont. Obawy te zostały potwierdzone w zeszłym tygodniu przez specjalnego amerykańskiego prokuratora Roberta Muellera, który szczegółowo opisał spisek zorganizowany przez Rosję, który miał na celu wypaczenie prezydenckich wyborów w USA. Media społecznościowe były kluczowym elementem tego działania. Boty, które śledzą, tweetują, retweetują i rozdają „lajki” mogą zwiększać poparcie dla ugrupowań oraz rozpowszechniać nieprawdziwe informacje.

Używanie botów nie jest nielegalne, ale może mieć rzeczywisty wpływ na decyzje wyborców. – Będziemy wykrywali próby popularyzacji skrajnie populistycznych partii, zarówno po lewej, jak i prawej stronie – mówi Maks Czuperski, który jest dyrektorem Atlantic Council.

Wspomniany Puente zauważył w styczniu podejrzane tweety na stronie Ligi Północnej Salviniego. Biuro prasowe partii nie odpowiedziało na prośbę o komentarz w tej sprawie.

Raport opublikowany przez amerykański Senat w zeszłym miesiącu wskazuje, że Włochy mogą stać się kolejnym celem ataku Kremla. Atlantic Council znalazło dowody na to, że rosyjscy hakerzy ingerowali w internetowe kampanie przy okazji niemieckich federalnych wyborów oraz walki Katalonii o niepodległość. – Wybory we Włoszech mają kluczowe znaczenie dla Rosji – twierdzi Michael Carpenter, starszy dyrektor Penn Biden Center for Diplomacy.

>>> Polecamy: Wulgarne napisy przed ambasadą Polski w Tel Awiwie. Czaputowicz: W Izraelu są widoczne pewne nastroje antypolskie