"Nie popełnimy błędów, które inni popełnili podejmując temat ziemi, nie pozwolimy na rabunkowe interwencje" - powiedział Ramaphosa, odnosząc się do reformy rolnej przeprowadzonej w Zimbabwe przez byłego prezydenta Roberta Mugabe.

Podczas przemówienia przed parlamentem RPA Ramaphosa powiedział, że wywłaszczenie ziemi bez odszkodowania odbędzie się w taki sposób, aby nie zaszkodzić gospodarce oraz produkcji rolnej w RPA.

Przejmując w 1994 r. władzę w kraju, Afrykański Kongres Narodowy (ANC), obiecywał reformę rolną, która miała bez niszczenia rolnictwa przywrócić ziemię dawnym czarnoskórym właścicielom, pozbawionym jej przez białą mniejszość, dominującą do 1994 r. w południowoafrykańskiej polityce i gospodarce. ANC zagwarantował prawo własności w konstytucji i obiecał, że jedynym sposobem przejmowania ziemi od białych będzie jej dobrowolna sprzedaż.

Prawie 30 lat po upadku apartheidu w rękach czarnoskórych właścicieli nie znajduje się nawet dziesiąta część ziemi uprawnej w kraju. Większa część gruntów należy dalej do białych farmerów i państwa.

Czarnoskórzy obywatele zyskali prawo głosu, ale nawet rządowe statystyki wskazują, że sytuacja gospodarcza znacznej części społeczeństwa jest dziś gorsza niż za czasów apartheidu, a Południowa Afryka, obok Brazylii i Indii stała się krajem najgłębszych na świecie przepaści między nieliczną bogatą elitą i biedakami, stanowiącymi ogromną większość społeczeństwa.

Nowy szef państwa zapowiedział, że walka z korupcją będzie jednym z jego priorytetów i że będzie ciężko pracował, by "nie zawieść narodu RPA". Ramaphosa obiecał tzw. "audyty stylu życia" przedstawicieli sektora publicznego, które będą miały na celu wykazać czy urzędnicy żyją ponad stan.

W ubiegłym tygodniu parlament wybrał Ramaphosę, byłego przywódcę związkowego i biznesmena, na prezydenta RPA. 65-latek był jedynym kandydatem na ten urząd.(PAP)

ron/ mal/