Z opublikowanych w środę przez Główny Urząd Statystyczny szacunkowych danych o gospodarce w IV kwartale zeszłego roku wynika, że PKB wzrósł o 5,1 proc. rdr, popyt krajowy wzrósł o 6,1 proc. rdr, konsumpcja gospodarstw domowych zwiększyła się o 4,9 proc. rdr, a inwestycje o 11,3 proc. rdr.

"Opublikowany dzisiaj przez Główny Urząd Statystyczny komunikat o +wstępnym szacunku PKB w IV kw. 2017 r.+ nie wnosi wiele nowego w porównaniu z tym, o czym już wiedzieliśmy z komunikatu z 30 stycznia dotyczącego wstępnego szacunku PKB w całym 2017 roku" - przekazał w komentarzu przesłanym PAP Gomułka.

W jego ocenie, "opublikowane teraz dane kwartalne za ostatnie dwa lata pokazują, że wysoka dynamika wzrostu w drugiej połowie 2017 roku, bo 5 proc. w relacji rok do roku, jest w dużym stopniu odbiciem niskiej dynamiki w drugiej połowie 2016 roku (tylko 2,6 proc. w relacji r/r)".

Zdaniem Gomułki, przy dużych wahaniach koniunktury, spowodowanych głównie silnymi wahaniami inwestycji publicznych, dobrą miarą dynamiki gospodarczej jest przeciętne tempo wzrostu za poprzednie dwa lata. Jak podkreśla, w odniesieniu do lat 2016-2017, to przeciętne tempo wzrostu wynosiło 3,7 proc. rocznie, czyli było w pobliżu długofalowego trendu na poziomie około 3,5 proc. rocznie.

"Nadal oczekujemy na dane dotyczące inwestycji w ubiegłym roku. Inwestycje publiczne zapewne wzrosły znacząco w porównaniu z wyjątkowo niskimi nakładami tego typu w 2016 roku. Jednak inwestycje publiczne dotyczą przede wszystkim infrastruktury" - podkreśla profesor.

Zaznacza jednocześnie, że takie inwestycje oraz większe nakłady na budownictwo mieszkaniowe nie zwiększają znacząco zdolności wytwórczych gospodarki.

"Stopień wykorzystania aparatu wytwórczego jest już obecnie bardzo wysoki, najwyższy od kilkunastu lat. Potrzebne są większe inwestycje prywatne, krajowe i zagraniczne. Komunikat GUS nie pozwala jeszcze ocenić, czy te inwestycje będą mieć w tym roku miejsce" - tłumaczy. (PAP)

autor: Aneta Oksiuta

edytor: Dorota Skrobisz