Barnier podkreślił, że jeśli rozmowy o Brexicie mają zakończyć się sukcesem, to trzeba znacząco zwiększyć ich tempo. "Rozmowy muszą zakończyć się do jesieni (tego roku - PAP), by dać krajom czas na ratyfikację umowy" - argumentował.

Jego zdaniem fakt, że UE przedstawiła swój projekt porozumienia powinien przyspieszyć negocjacje, bo "od tej pory będą się odbywały w oparciu o konkretny tekst", który ujmuje w przepisy prawne treść porozumienia zawartego przez obydwie strony podczas grudniowego szczytu 27 krajów UE.

Przedstawiony w środę projekt umowy składa się z sześciu części. Dotyczą one: postanowień wstępnych, praw obywateli, kwestii związanych m.in. z towarami wprowadzonymi na rynek przed datą wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, rozliczenia finansowego, uregulowań przejściowych oraz postanowień instytucjonalnych. Zawiera również protokół dotyczący Irlandii i Irlandii Północnej.

Na konferencji prasowej Barnier kilkakrotnie zaznaczał, że ostatnia z kwestii, uregulowanie ruchu na granicy irlandzkiej, jest obecnie najbardziej spornym punktem rozmów. UE proponuje utworzenie obszaru o tzw. bliskiej zbieżności regulacyjnej, co jej zdaniem pozwoliłoby zachować w rejonie status quo i uniknąć twardej granicy. Unijny negocjator podkreślił jednak, że jest to rozwiązanie przewidziane jako awaryjne – na wypadek gdyby nie udało się osiągnąć innych rozwiązań.

Z rozwiązaniem takim nie chce się zgodzić Londyn, a zwłaszcza przedstawiciele północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP), wchodzącej w skład koalicyjnego rządu Theresy May, którzy uważają że w praktyce oznaczałoby to przyznanie Irlandii Północnej specjalnego statusu w ramach Zjednoczonego Królestwa. Zdaniem zwolenników tzw. twardego Brexitu, czyli wyjścia Wielkiej Brytanii z UE bez umowy, rozwiązanie takie oznaczałoby wręcz "aneksję Irlandii Północnej" przez UE.

Barnier podkreślił, że intencją strony unijnej nie jest przejęcie kontroli nad brytyjską częścią wyspy, lecz to, by po Brexicie "codzienne życie po obu stronach granicy toczyło się tak, jak dotychczas".

Zaznaczył przy tym, że kwestia granicy irlandzkiej, jakkolwiek ważna, nie jest jedyną kwestią sporną w obecnych rozmowach. "Jest ich wiele" - oświadczył.Jako przykład wymienił uregulowanie problemu praw obywatelskich, a zwłaszcza praw obywateli UE w Wielkiej Brytanii podczas okresu przejściowego.

Jego zdaniem obecny stan rozmów może skłaniać do wniosku, że samo wprowadzenie okresu przejściowego dla Wielkiej Brytanii "nie jest wcale rzeczą oczywistą" oraz że w sprawie konkretnych uregulowań, jakie miałyby podczas takiego okresu obowiązywać między stronami, jest nadal "wiele rozbieżności".

Barnier przypomniał, że w rozmowach na temat Brexitu są sprawy, w których UE nie może ustąpić. "Integralność wspólnego rynku, niepodzielność czterech swobód (przepływu osób, towarów, kapitału i usług - PAP) i autonomia decyzyjna 27 państw członkowskich to kwestie nie podlegające negocjacjom podczas rozmów z Wielką Brytanią" - podkreślił Barnier. Powtórzył, że UE zajmuje to stanowisko od samego początku rozmów i władze w Londynie powinny być tego w pełni świadomie.

Jednocześnie zaznaczył, że mimo tych "nieprzekraczalnych linii" strona unijna stara się być elastyczna w rozmowach z Wielką Brytanią i wykazywać zrozumienie dla sytuacji politycznej w tym kraju, a zwłaszcza delikatnej kwestii granicy pomiędzy Irlandią i Irlandią Północną.

Barnier oświadczył też, że choć strona unijna przygotowuje się na wszelkie możliwe scenariusze, w tym na wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez zawarcia umowy, to jego zdaniem obecny stan negocjacji pozwala przypuszczać, że strony są na drodze do Brexitu "uporządkowanego, choć skomplikowanego".

Tekst umowy o Brexicie zostanie przedstawiony najpierw państwom członkowskim i Parlamentowi Europejskiemu; dopiero po ich akceptacji UE przekaże go Wielkiej Brytanii jako swoje oficjalne stanowisko.

W czwartek przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk spotka się w Londynie z premier Wielkiej Brytanii Theresą May, by omówić stan drugiej fazy rozmów. W ubiegłym tygodniu, po zakończeniu nieformalnego szczytu UE, Tusk nazwał brytyjskie propozycje i oczekiwania "czystą iluzją".

>>> Czytaj też: Jutlandzki boom gospodarczy. Dlaczego Duńczycy są bogatsi niż kiedykolwiek w historii?