W styczniu Światowa Organizacja Handlu rozpatrzyła skargę USA w tej sprawie i przyznała rację stronie amerykańskiej, zobowiązując Pekin do obniżenia ceł. Chiny mogły się od tej decyzji odwołać w ciągu 20 dni.

Taryfy zostały nałożone w 2010 roku, a w 2016 roku ich obowiązywanie przedłużono o kolejne pięć lat.

Choć wtorkowe zarządzenie chińskiego resortu handlu działa ze skutkiem natychmiastowym, nie będzie miało na razie realnego przełożenia na sytuację eksporterów w USA. Od 2015 roku chiński rynek jest zamknięty dla amerykańskiego drobiu, produktów drobiowych i jaj ze względu na grypę ptaków.

Przed wprowadzeniem tego zakazu USA eksportowały do Chin drób i jaja warte setki milionów dolarów rocznie – podała agencja Reutera.

Tłem dla wtorkowej decyzji o zniesieniu ceł na kurczaki jest narastający konflikt handlowy pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem. Tego samego dnia administracja prezydenta Donalda Trumpa ogłosiła wprowadzenie ceł antydumpingowych i wyrównawczych na folię aluminiową importowaną do USA od szeregu chińskich producentów, co następnego dnia skrytykowało chińskie ministerstwo handlu.

Według amerykańskich danych w 2016 roku USA sprowadziły z Chin folię aluminiową o wartości ok. 389 mln dolarów.

Wcześniej w tym roku USA nałożyły dodatkowe cła na importowane do tego kraju pralki i elementy paneli słonecznych, których wiodącym producentem są Chiny. W odpowiedzi Pekin ogłosił taryfy antydumpingowe na amerykańskie sorgo.

Według Reutera Trump zdecyduje w najbliższym czasie o rozszerzeniu środków ochrony handlu na niektóre wyroby stalowe i aluminiowe. Zdaniem komentatorów kolejnym krokiem Pekinu może być objęcie cłami antydumpingowymi amerykańskiej soi.

Chiński MSZ informował, że w tym tygodniu do Waszyngtonu wybiera się bliski doradca gospodarczy prezydenta Xi Jinpinga, by dyskutować m.in. na temat współpracy handlowej. Według Białego Domu spotka się on ta z trzema doradcami ekonomicznymi prezydenta Trumpa.