Porządek obrad dzisiejszego posiedzenia Rady Ministrów przewidywał tylko jeden punkt. Na wniosek ministra obrony narodowej rząd zajął się projektem ustawy o pozbawianiu stopni wojskowych osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1944–1990 swoją postawą sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu, oraz o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej. Projekt został przyjęty.

Prace nad nowym prawem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i resorcie obrony trwały jeszcze wczoraj. – Dzięki tej ustawie będzie można odebrać stopnie wojskowe wszystkim tym, którzy działali na rzecz zniewolenia Polski przez Sowietów oraz na szkodę państwa polskiego – wyjaśniał szef KPRM Michał Dworczyk w radiowej Trójce. Dodał, że w 2012 r. niezawisły sąd uznał Wojskową Radę Ocalenia Narodowego za grupę przestępczą o charakterze zbrojnym, która łamiąc ówczesne prawo, wprowadziła stan wojenny.

Projekt ustawy pojawił się na stronie Rządowego Centrum Legislacji w maju i był uzgadniany m.in. z Instytutem Pamięci Narodowej czy prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. I już w nim są zapisy pozwalające na degradowanie PRL-owskich wojskowych.

– Projekt pozwoli na zadośćuczynienie społeczeństwu polskiemu i stanowić będzie symboliczne rozliczenie epoki Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Zakłada się, że o pozbawieniu stopnia oficerskiego i podoficerskiego rozstrzygał będzie prezydent RP w odniesieniu do generałów i admirałów i minister obrony narodowej w odniesieniu do pozostałych oficerów oraz podoficerów – czytamy w uzasadnieniu ustawy.

Choć w debacie przewijają się głównie nazwiska generałów Kiszczaka i Jaruzelskiego oraz kosmonauty Mirosława Hermaszewskiego, którzy byli członkami Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, to ustawą objęci będą też służący w Wojskowej Służbie Wewnętrznej (skrzyżowanie kontrwywiadu z żandarmerią), Informacji Wojskowej (to na jej podstawie utworzono wspominane WSW) czy w Zarządzie II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (wywiad wojskowy). – Sprawa może dotyczyć tysięcy ludzi – szacuje profesor Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. – Degradowanie być może miało sens, gdy żyli główni generałowie. Dzisiaj to jest gest bez znaczenia. Sens ma za to obniżenie emerytur tym, którzy pracowali w aparacie represji – dodaje politolog. Od pozbawienia stopnia oficerskiego lub podoficerskiego żołnierze będą mogli się odwołać do wojskowego sądu okręgowego. Można założyć, że dla niższych rangą wojskowych takie decyzje pojawią się najwcześniej w ciągu roku od przyjęcia ustawy. IPN w uzgodnieniach legislacyjnych zastrzegł sobie na odpowiedź w sprawach wniosków sześć miesięcy.

– Uważam ten projekt za nietrafiony, bo skończy się tym, że degradować będą też kolejne ekipy polityczne. Przyszłe rządy będą się odgrywać, a ofiarą będą żołnierze – stwierdza były szef wojsk lądowych, generał Waldemar Skrzypczak. – Politycy nie będą się odgrywali na sobie, tylko na żołnierzach. Politykom nigdy włos z głowy nie spada. Jaruzelskiego nigdy nie lubiłem, ale uważam, że ta ustawa będzie miała fatalne konsekwencje. Stanie się narzędziem do umniejszania zasług tylko dlatego, że ktoś kogoś nie lubi – tłumaczy generał.

Jeśli faktycznie ustawa w podobnym kształcie zostanie przegłosowana przez Sejm, to za obniżeniem stopni może pójść obniżenie emerytur tysiącom byłych wojskowych. Gdy Mariusz Błaszczak był ministrem spraw wewnętrznych, Sejm przyjął ustawę obniżającą emerytury byłym funkcjonariuszom SB. Objętych nią jest 39 tys. osób.

>>> Czytaj też: Koniec pewnej epoki w MON. Zmiany w wojsku zachodzą w ekspresowym tempie