W rezolucji znalazły się też słowa poparcia dla referendum niepodległościowego z 1 października 2017 roku, które hiszpański Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z ustawą zasadniczą.

W tekście podkreślono, że większość deputowanych opowiada się za tym, by Katalonia była niepodległym państwem, i że Puigdemont jest "prawowitym kandydatem parlamentu na szefa władz regionu". Nie wezwano jednak do jego zaprzysiężenia.

Puigdemont w październiku 2017 roku został usunięty ze stanowiska szefa regionalnego rządu przez władze centralne w Madrycie w związku z działaniami na rzecz niepodległości regionu. Były premier przebywa obecnie w Belgii, dokąd uciekł przed aresztowaniem.

Rezolucja została przegłosowana po tygodniach politycznego impasu w Katalonii. Jego powodem było decyzja Trybunału Konstytucyjnego uniemożliwiająca zaprzysiężenie Puigdemonta na nowego premiera. Ostrzegł on, że inauguracyjna sesja zostanie zawieszona, jeśli parlament podejmie próbę ponownego "zaocznego" wyboru Puigdemonta. Trybunał oświadczył też, że Puigdemont musiałby osobiście zwrócić się do sędziego prowadzącego śledztwo w jego sprawie z prośbą o zgodę na udział w posiedzeniu.

W rezultacie planowana na 30 stycznia sesja parlamentu, na której Puigdemont miał zostać zaprzysiężony, została odroczona. Od tego czasu trzy partie proniepodległościowe rozważają dalsze kroki.

W czwartek deputowani zaapelowali też do rządu centralnego w Madrycie, by przestał "ingerować" w sądownictwo, które blokuje urzeczywistnienie woli Katalończyków wyrażonej w jesiennym referendum.

Projekt rezolucji zgłosił blok Puigdemonta Razem dla Katalonii (JxCAT), a poparli go również proniepodległościowi deputowani z Republikańskiej Lewicy Katalonii (ERC) i Kandydatury Jedności Ludowej (CUP). Te trzy proniepodległościowe ugrupowania mają razem w regionalnym parlamencie większość 70 ze 135 mandatów. W głosowaniu nie wzięli udziału liberałowie z partii Ciudadanos, którzy stanowią najliczniejszą grupę posłów w regionalnym parlamencie, socjaliści ani członkowie Partii Ludowej.

Do rezolucji nie włączono poprawki zgłaszanej przez najbardziej radykalną partię secesjonistów CUP, która planowała "ponowne zatwierdzenie" deklaracji niepodległości z 27 października 2017 roku. Z powodu poparcia tej deklaracji wielu deputowanych ERC i JxCAT jest objętych postępowaniem sądowym. Trzech przebywa w areszcie.

Według mediów czwartkowa rezolucja jest efektem porozumienia, w ramach którego Puigdemont zgodził się odsunąć się na bok, by umożliwić wybór nowego premiera. Puigdemont miałby zachować symboliczną rolę w Brukseli, gdzie stałby na czele instytucji równoległej do regionalnego katalońskiego rządu.

Celem propozycji JxCAT i ERC jest wyjście z impasu politycznego w regionie, a jej realizacja - jak wyjaśnia EFE - miałaby być zgodna z hiszpańskim prawem.

Jak pisze dziennik "El Pais", nad propozycją JxCAT i ERC mają głosować w sobotę członkowie CUP.

Dokument przewiduje utworzenie w Brukseli tzw. Wolnej Przestrzeni, w której skład wchodziłoby Zgromadzenie Reprezentantów Republiki i kierowana przez Puigdemonta Rada Republiki. Instytucje te, działające "na uchodźstwie", miałyby funkcjonować równolegle do rządu w Barcelonie, którego szefem byłby Jordi Sanchez - kataloński deputowany z listy JxCat, szef najprężniej działającego na rzecz niepodległości regionu stowarzyszenia Zgromadzenie Narodowe Katalonii (ANC). Od ponad czterech miesięcy przebywa on w areszcie. Aby mógł zostać zaprzysiężony przez parlament, musiałby otrzymać zgodę sędziego.

"El Pais" wyjaśnia, że kierowana przez Puigdemonta Rada Republiki, czyli parlament "na uchodźstwie", miałaby składać się z trzech członków JxCAT, trzech ERC i jednego CUP. Organy te finansowane byłyby ze środków prywatnych.

Tekst przewiduje, że funkcje Puigdemonta byłyby czysto polityczne - pisze "El Pais". Były szef katalońskiego rządu zajmowałby się "relacjami z katalońskimi strukturami gospodarczymi, społecznymi i obywatelskimi", mógłby zwołać Zgromadzenie Reprezentantów Republiki, "wdrażać konkretną politykę w celu urzeczywistnienia Republiki" i - przede wszystkim - "proces konstytucyjny".

Rada Republiki doradzałaby Puigdemontowi i pomagała we "wdrażaniu procesu konstytucyjnego", a w skład Zgromadzenia Reprezentantów Republiki mieliby wchodzić deputowani katalońskiego parlamentu i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego - pisze "El Pais".

Tekst przewiduje również procedury wyboru przewodniczącego Rady w przyszłości, przy każdym odnowieniu składu katalońskiego parlamentu. (PAP)

jhp/ ulb/ mc/