Polski Fundusz Rozwoju dostał właśnie od Pesy wyłączność na prowadzenie ostatecznych negocjacji w sprawie zainwestowania w firmę. Bydgoska firma od kilku miesięcy prowadziła rozmowy z różnymi potencjalnymi inwestorami. Wśród zainteresowanych byli różni producenci taboru np. czeska Skoda czy szwajcarski Stadler. Ostatecznie stanęło na tym, że Pesę będzie ratować państwowy PFR.  – Pesa zakończyła ważny etap procesu pozyskiwania inwestora. Po analizie przedstawionych ofert zdecydowano, że dalsze negocjacje, na zasadzie wyłączności, będą prowadzone z Polskim Funduszem Rozwoju. Do czasu zakończenia rozmów, ze względu na ich poufność, nie będziemy udzielać żadnych informacji w tej kwestii, ani też komentować podjętych na tym etapie decyzji – mówi Maciej Grześkowiak, szef marketingu bydgoskiej firmy.

Pesa wpadła w  tarapaty finansowe blisko dwa lata temu. Według obserwatorów pod koniec poprzedniej perspektywy unijnej firma wzięła na siebie zbyt wiele kontraktów, z których nie mogła się wywiązać w terminie. Zamawiający wlepili firmie kary za opóźnienia m.in. przy dostawie tramwajów dla Warszawy, czy pociągów Dart dla PKP Intercity.  Według firmy dotkliwym ciosem było także wycofanie się Moskwy z zamówienia na tramwaje.

Pomocną dłoń Pesie pod koniec ubiegłego roku dało konsorcjum banków z PKO BP na czele. Udzieliły firmie 200 mln zł kredytu, który miał umożliwić m.in. prowadzenie dalszej produkcji. Banki postawiły jednocześnie warunek: Pesa do marca 2018 roku musi znaleźć inwestora z zewnątrz.

Nie wiadomo, czy negocjacje z PFR rzeczywiście skończą się w marcu. Według naszych informacji mogą one potrwać kilka miesięcy. PFR miał jednak zadeklarować, że do końca marca spłaci zaciągnięty kredyt. Wiemy też, że dotychczasowi udziałowcy mają zachować cześć udziałów w spółce.

>>> Czytaj też: Koncerny naftowe stawiają na elektromobilność. Stacje paliw ruszają z inwestycjami