Dziś Rada Mieszkalnictwa przy premierze będzie dyskutować o szczegółach dopłat do czynszu najmu dla najuboższych, specustawie mającej skończyć z biurokracją przy budowach i REIT-ach, czyli funduszach mieszkaniowych. To trzy filary, na których ma się opierać zliftingowany program rządowego budownictwa pod wynajem.

Dopłaty do czynszów

Mają być tylko dla najuboższych. Dofinansowanie będzie ograniczone czasowo – mówi się o 10 latach. Będzie też degresywne, czyli stopniowo zmniejszane. Ma dotyczyć lokatorów domów i mieszkań zarówno nowo budowanych, jak i tych rewitalizowanych.

W pierwotnej wersji czynsze w mieszkaniach z programu miały być regulowane rządowymi rozporządzeniami. Rynek zweryfikował to założenie. – Stawki zostały określone nie jako obietnica, tylko zakaz: więcej nie wolno – mówił niedawno na antenie Radia TOK FM Mirosław Barszcz, prezes BGK Nieruchomości, operatora programu. – Wyobraźmy sobie, że ustawowo uchwalamy, że nie wolno sprzedawać jajka po więcej niż 10 gr za sztukę – dodał obrazowo.

– Celem dopłat jest dotarcie ze wsparciem publicznym do tych, którzy tego wsparcia realnie potrzebują, przy zachowaniu rynkowego charakteru realizowanych inwestycji – mówi DGP Włodzimierz Stasiak, zastępca Barszcza. – Oblicza się, że nawet 40 proc. społeczeństwa może nie mieć szans na uzyskanie własnego mieszkania – dodaje.

Specustawa mieszkaniowa

Powstała, bo pomysł stworzenia Krajowego Zasobu Nieruchomości, który w założeniach miał być bankiem ziemi pod budowę tanich mieszkań na wynajem, nie wypalił. Jedynym skutkiem jego działań jest zamrożenie przez samorządy terenów inwestycyjnych. Nie trafiły one ani do zasobu, ani nie zostały sprzedane deweloperom, co spowodowało, że grunty, które były dostępne na rynku, zaczęły osiągać zawrotne ceny. To zaś przełożyło się na ceny mieszkań, które pod koniec zeszłego roku w wielu miejscach ostro poszły w górę.

Rada Mieszkalnictwa, którą w styczniu tego roku powołał premier Mateusz Morawiecki, powiedziała „dość”. Opracowano specustawę, która ma skończyć z sytuacją, gdy w granicach wielkich miast leżą hektary gruntów rolnych wyłączonych z zabudowy. W ekspresowym tempie pozwoli na ich odrolnienie, a cały proces starań o pozwolenie na budowę zostanie skrócony z pięciu lat – jak jest obecnie – do pół roku, najwyżej roku.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

REIT-y

– Będą to spółki notowane na giełdzie – mówi Włodzimierz Stasiak, wiceprezes BGK Nieruchomości. Jego zdaniem obecność REIT-ów (Real Estate Investment Trust) zaktywizuje kapitał i pozwoli drobnym inwestorom zarabiać na wynajmie mieszkań. Tego typu instytucje inwestują obecnie w budownictwo komercyjne, ale mieszkaniówkę omijają szerokim łukiem. Teraz ma się to zmienić. Drobni ciułacze, którzy na własną rękę próbują inwestować w nieruchomości, dostaną możliwość lokowania w funduszach. Zniknie bariera wejścia – będzie można zainwestować w nie już od kilkuset złotych. Zniknie też ryzyko koncentracji – pieniądze zostaną ulokowane w wielu inwestycjach w kilku miastach.

Mieszkanie Plus 2.0

– Nie wymyślamy nowego programu, tylko dostosowujemy go do aktualnych wyzwań na rynku. To takie Mieszkanie Plus 2.0 – mówi wiceprezes Stasiak. Oznacza to koniec z zapowiedziami, że państwo będzie budować tanie mieszkania po 2–2,5 tys. zł za 1 mkw., a potem wynajmować je za równie niski czynsz.

Takie deklaracje od początku krytykowali deweloperzy. – Po takich stawkach budować się nie da – przekonywał Konrad Płochocki z Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – Tyle to same cegły kosztują. A gdzie grunt, uzbrojenie, podatki. Dobrze, że rządzący wreszcie to zrozumieli.

– Na rynku jest tyle pieniędzy, że się inwestorom uszami wylewają. Wystarczy, że państwo zbuduje dla nich system zachęt, a mieszkania zaczną powstawać, zaś czynsze najmu spadną. Państwo nie powinno się mieszać w wolny rynek – podkreśla Zbigniew Maćków, architekt z Wrocławia.

Teraz w ramach programu „Mieszkanie plus” w budowie jest ok. 2 tys. mieszkań, kolejne 25 tys. w przygotowaniu. Pierwsi mieszkańcy bloków w Jarocinie i Białej Podlaskiej mają się wprowadzić pod koniec kwietnia tego roku. W BGK Nieruchomości zdają sobie sprawę, że wielkim zagrożeniem dla programu są drożejące materiały budowlane i brak rąk do pracy. Dlatego jak bumerang wraca pomysł, by budować z prefabrykatów. Ale ta technologia nie jest w Polsce ani tania, ani popularna.

Program „Mieszkanie plus” zaliczył też wpadkę. Firma KB Dom, jeden z wykonawców osiedla budowanego w ramach rządowego programu w Pruszkowie – właśnie złożyła wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego i wniosek o ogłoszenie upadłości. Zamiast bloków na placu budowy są tylko wykopy. Żadne z zaplanowanych na 2019 r. mieszkań na pewno nie powstanie w terminie. Wiceprezes Stasiak zastrzega, że to nie program „Mieszkanie plus” wykończył KB Dom. Firma po prostu przeliczyła się z kosztami. Za remediację, czyli czyszczenie gruntu pod budowę, trzeba było zapłacić znacznie więcej, niż pierwotnie zakładano. Inwestycja w Pruszkowie jest pierwszą w województwie mazowieckim w ramach programu „Mieszkanie plus”. ⒸⓅ

>>> Czytaj także: Czy wykup Mieszkania Plus będzie opłacalny?