"Miasto przewiduje obecnie, że w przypadku braku opadów deszczu +dzień zero+ nadejdzie 27 sierpnia 2018 roku" - napisał na oficjalnym portalu Kapsztadu zastępca burmistrza miasta Alderman Ian Neilson.

Ponieważ jednak data ta przypada na tradycyjny okres deszczowy, są szanse, że przy dalszym oszczędnym zużyciu wody "dnia zero" uda się w tym roku całkowicie uniknąć - czytamy w komunikacie.

Natomiast jeśli opady w tym roku będą tak niskie jak w zeszłym lub nawet niższe, nadal istnieć będzie niebezpieczeństwo, że wody zabraknie na początku 2019 roku - ostrzegają władze miasta.

Aby zapobiec nadejściu "dnia zero" zarówno w tym, jak i w przyszłym roku, wszyscy mieszkańcy Kapsztadu musieliby zużywać nie więcej niż 50 litrów wody dziennie.

Monitorowane przez miasto zużycie wody wzrosło w ostatnim tygodniu do 537 mln litrów dziennie - podały władze Kapsztadu. Poziom wody w zbiornikach retencyjnych zaopatrujących miasto spadł o 0,4 proc. do 23,6 procent.

W ramach presji na mieszkańców miasto instaluje mierniki w gospodarstwach o wysokim poziomie zużycia wody. "Razem z mieszkańcami możemy obniżyć konsumpcję do wymaganego poziomu 450 mln litrów dziennie" - zachęca zastępca burmistrza.

W lutym wprowadzono kary dla osób, które nie podporządkują się zaleceniom dotyczącym oszczędzania wody. Wśród nich jest na przykład zakaz spłukiwania toalety świeżą wodą, zakaz napełniania basenów czy mycia samochodów. Buduje się też instalacje do odsalania wody morskiej i stacje do recyklingu.

Gdyby krany w Kapsztadzie miały wyschnąć, miasto prowadzić będzie dystrybucję wody w ok. 200 chronionych przez wojsko i policję punktach. Mieszkańcom przysługiwać będzie wtedy nie więcej niż 25 litrów na głowę dziennie. 25 litrów uważa się za minimum potrzebne do utrzymania higieny osobistej i zdrowia.

W liczącym 4,5 mln mieszkańców Kapsztadzie od trzech lat nie było tradycyjnych opadów deszczu. Eksperci winą za suszę obarczają zmianę klimatu oraz ogromny wzrost populacji od lat 90. XX w. (PAP)