W Genewie, podczas spotkania WTO, przedstawiciel Chin zabrał głos jako pierwszy i zwrócił uwagę na to, że skoro Trump "usprawiedliwił wprowadzenie taryf celnych względami bezpieczeństwa narodowego", to będzie to "systemowym problemem" dla Organizacji.

Chiny na zakupach w Europie

więcej
Wideo

18 krajów poparło apel Chin o wycofanie projektu wprowadzenia w USA nowych ceł.

Delegacja Kanady poinformowała, że Ottawę niepokoi fakt, iż "Stany Zjednoczone podejmują ryzyko polegające na otworzeniu puszki Pandory, której nit nie będzie w stanie zamknąć".

Wiele krajów należących do WTO, w tym Japonia, Kanada, Rosja oraz Unia Europejska, zajęło stanowisko w tej sprawie podczas obrad Rady Generalnej WTO, a UE ostrzega, że złoży prawdopodobnie skargę w WTO na decyzję administracji Trumpa - pisze AFP.

Trudność z rozwiązaniem konfliktu polega na tym, że kraje należące do WTO istotnie mają prawo wprowadzenie pewnych restrykcji w handlu, jeśli dotyczy to dóbr czy towarów niezbędnych z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego - wyjaśnia AFP.

Dyrektor generalny WTO Roberto Azevedo powiedział, że jest "w sposób oczywisty zaniepokojony" planem Trumpa, dodał jednak, że należy uniknąć sytuacji, w której zaczną "upadać pierwsze kostki domina", uruchamiając reakcje odwetowe prowadzące do wojny handlowej.

"Metoda postępowania +oko za oko+ oślepi nas wszystkich i pogrąży świat w głębokiej recesji" - ostrzegł Azevedo.

Również w środę przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zapowiedział, że w związku z zapowiedzianym nałożeniem nowych taryf przez USA zaproponuje szefom państw i rządów UE przeprowadzenie na najbliższym szczycie nadzwyczajnej debaty dotyczącej handlu.

Komisja Europejska oznajmiła natomiast, że przygotowała listę towarów ze Stanów Zjednoczonych, które w razie utrzymania przez USA restrykcji będą objęte dodatkowymi cłami.

Mimo protestów partnerów handlowych Ameryki Biały Dom oznajmił w środę, że plan Trumpa wejdzie w życie; prezydent ogłosił go w czwartek, zapowiadając nałożenie 25-procentowego cła na import stali oraz 10-procentowego cła na aluminium.

Minister handlu USA Wilbur Ross powiedział w środowym wywiadzie dla sieci CNBC, że Waszyngton "nie chce wojny handlowej", ale decyzja o wprowadzeniu ceł jest "dojrzała i przemyślana".

Szef resortu finansów Steven Mnuchin zapewnił w rozmowie z kanałem Fox Business, że taryfy zostaną wprowadzone "bardzo, bardzo szybko", ale administracja Trumpa liczy na to, że uda się porozumieć z partnerami i w związku z tym "negocjuje porozumienia"; nie wyjaśnił na czym mają one polegać.

Obawa o to, że zapowiedź wprowadzenia ceł oznacza, iż Biały Dom zamierza prowadzić politykę protekcjonizmu, spowodowała w środę spadki notowań na Wall Street; rynki źle przyjęły również rezygnację Gary'ego Cohna ze stanowiska doradcy ekonomicznego prezydenta. Cohn był przeciwny planowi wprowadzenia ceł na stal i aluminium - pisze AP.

>>> Czytaj też: KE ma już środki odwetowe na wypadek wprowadzenia przez USA ceł. Będzie też skarga do WTO