Gowin był pytany w TVP Info o relacje polsko-amerykańskie m.in. w kontekście dyskusji wokół noweli ustawy o IPN.

"Te stosunki generalnie rzecz biorąc, według wszystkich obiektywnych mierników, są bardzo dobre. Ale mam pełną świadomość i wszyscy w rządzie mają tego świadomość, że pojawiła się rysa. Tą rysą jest nowelizacja ustawy o IPN i protesty środowisk żydowskich, z którymi zwłaszcza rząd Donalda Trumpa liczy się bardzo mocno" - powiedział Gowin.

"Mam świadomość, że ta ustawa nie może być zarzewiem trwałego konfliktu między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Rozwiążemy ten problem, mam nadzieję, że rozwiąże go już orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego" - powiedział Gowin.

Jak mówił, od momentu uchwalenia noweli ustawy o IPN, "mamy do czynienia z całym szeregiem sygnałów, że stronie amerykańskiej ta ustawa, w obecnym brzmieniu, się nie podoba".

Według Gowina "powinniśmy budować wpływy lobby polskiego wzorując się na naszych żydowskich partnerach". Zaznaczył jednak, że nie ma żadnego powodu, aby konsultować suwerenne decyzje polskiego rządu i polskiego parlamentu z jakimkolwiek zagranicznym rządem.

"Jesteśmy suwerennym państwem i trzeba unikać takiego kompleksu neokolonialnego" - powiedział Gowin.

Jego zdaniem polityka zagraniczna powinna być w mniejszym stopniu kwestią "romantycznego porywu, a w większym chłodną kalkulacją interesów". "I to trzeba odnieść też do sprawy ustawy o IPN" - powiedział wicepremier.

Nowelizacja ustawy o IPN weszła w życie 1 marca. Zakłada ona m.in., że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni". Nowela wywołała krytykę m.in. ze strony Izraela i USA.

Prezydent Andrzej Duda podpisał znowelizowaną ustawę 6 lutego, a następnie w trybie kontroli następczej skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent chce, by Trybunał zbadał, czy przepisy ustawy nie ograniczają w sposób nieuprawniony wolności słowa oraz przeanalizował kwestię tzw. określoności przepisów prawa. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa