Kiedy zrzuciła mundur, przywdziała suknię kobiecą czarną, pod szyję zapiętą, ale i w tym stroju była zamaszystą: błyszczący krzyż wojskowy na piersiach i postawa żołnierska zwracały na nią każdego spojrzenie” – tak przed 200 laty widział bohaterkę wojen napoleońskich Kazimierz Władysław Wójcicki. „Poznałem wtedy już w ubraniu kobiecym sierżant Joannę” – dodawał na kartach „Społeczności Warszawy w początkach naszego stulecia (1800–1830)”, wspominając pierwszą Polkę, która nie tylko została zawodowym żołnierzem, lecz walczyła także w kilkunastu bitwach podczas dwóch wielkich wojen. Przewyższała dzielnością większość towarzyszy broni z armii Księstwa Warszawskiego, w tym swojego męża.

Rodzinna słabość do munduru

Ojciec Joanny, porucznik Jakub Pasławski, walczył za kraj podczas konfederacji barskiej, a zmarł niedługo po upadku insurekcji kościuszkowskiej w 1794 r. Jego córka miała wówczas około 12 lat (podawane są sprzeczne daty urodzenia), ale już nie ukrywała, że ma słabość do polskiego munduru. W jej rodzinnym Berdyczowie Rosjanie umieścili żołnierzy wziętych do niewoli podczas powstania. Znalazł się wśród nich przystojny porucznik Jan Domusławski. „Za zgodną komendanta Berdyczowa, jeńcy w stopniu oficera mogli odwiedzać okoliczne dwory” – zapisała Małgorzata Ewa Kowalczyk w biografii „Sierżant w spódnicy. Historia życia i służby wojskowej Joanny Żubrowej (1782–1852)”. Porucznik Domusławski zaczął więc bywać u wdowy Anny Pasławskiej, jednak bardziej interesowała go jej córka. „Potrafił jako wojskowy tyle mnie ułudzić, iż ja natenczas mając 13 lat zaczęłam już go kochać” – zapisała w pamiętniku Joanna Pasławska.

>>> Czytaj też: Jak robić politykę historyczną? Oto zaskakujące tematy, o których Polska może opowiedzieć światu

Wbrew woli matki poślubiła oficera, kiedy tylko skończyła 15 lat. Wypuszczony z niewoli Jan Domusławski zamieszkał z młodziutką żoną w Żytomierzu. Małżeństwo nie trwało długo, bo w 1804 r. porucznik niespodziewanie zmarł. Wdowa szybko podniosła się po tym ciosie i związała z tłumaczem języka rosyjskiego, pracującym w kancelarii prawnej w Żytomierzu Maciejem Żubrem. W maju 1805 r. wzięli ślub. „Żyliśmy spokojnie do czasu nim odgłos ze stron południowych doszedł do kraju naszego mieszkania, iż Polska z popiołów powstaje i woła o pomoc”, zapisała we wspomnieniach Joanna.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ W MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ >>>