Nowelizacja ustawy – Prawo o ruchu drogowym ma pozwolić uniknąć kolejnych problemów przy wdrażaniu systemu ewidencji pojazdów i kierowców CEPiK. Jego pierwsza część obejmująca pojazdy – CEP – już działa. CEK – miała ruszyć w czerwcu.

Ale tak się nie stanie. „Uruchomienie części funkcjonalności w zakresie CEK nastąpi po ogłoszeniu komunikatu ministra właściwego do spraw informatyzacji o gotowości do wdrożenia rozwiązań technicznych pozwalających na uruchomienie poszczególnych funkcjonalności systemu” – wynika z projektu nowelizacji powstałego w Ministerstwie Cyfryzacji (MC), który jest teraz w fazie konsultacji.

– CEK zostanie wdrożona, gdy minister uzna, że wszyscy są na to gotowi – tłumaczy jeden z samorządowców zorientowany w tej tematyce. – Ponoć możliwy termin uruchomienia CEK to koniec 2019 r. Ale wszystko zależy od widzimisię ministra – dodaje.

Zdaniem samorządowców projekt jest nieprecyzyjny. – W jakim trybie minister miałby to ogłaszać? Mowa jest tylko o jakimś komunikacie – wskazuje dr Jan Czajkowski z zespołu ds. społeczeństwa informacyjnego w rządowo-samorządowej komisji wspólnej.

Dotychczasowe, odgórnie wyznaczone terminy przestaną być wiążące, w związku z czym osoby planujące zdawać na prawo jazdy nie muszą się na razie obawiać okresu próbnego, który miał wejść w życie w czerwcu. Chodzi m.in. o obowiązek przejścia dodatkowych szkoleń między 4. a 8. miesiącem od momentu uzyskania uprawnień, bardziej restrykcyjne ograniczenia prędkości (np. do 100 km/h na autostradzie) czy dodatkowe sankcje, np. możliwość wydłużenia okresu próbnego o kolejne dwa lata.

„Okres próbny, jako narzędzie nadzorowania »młodych kierowców«, jest ściśle skorelowany ze wsparciem systemowym CEPiK2.0. Dlatego efektywne stosowanie przepisów dotyczących okresu próbnego może nastąpić dopiero wraz z uruchomieniem funkcjonalności CEPiK2.0 zapewniającej obsługę procesów związanych z nadzorowaniem kierowców, identyfikacją naruszeń w ruchu drogowym” – przyznaje MC.

Bez CEK nie ma sensu wdrażać okresu próbnego. Bez systemu można byłoby zastosować co najwyżej cząstkowe rozwiązania – czyli nałożyć obowiązek naklejenia zielonego listka i przechodzenia dodatkowych kursów.

Późniejsze wdrożenie CEK oznacza też odsunięcie w czasie kilku e-usług dla kierowców, umożliwiających np. sprawdzanie online danych dotyczących mandatów, punktów karnych, weryfikacji uprawnień czy jakości ośrodków szkolenia.

CEPiK to jeden z najważniejszych projektów informatycznych państwa. Pozwala on w jednym miejscu gromadzić m.in. informacje o zmotoryzowanych i ich pojazdach. To z kolei przekłada się na lepszą kontrolę i oferowanie obywatelom kolejnych e-usług, jak np. Historia pojazdu czy Sprawdź punkty karne. System od lat nie może być w pełni wdrożony, a kolejne terminy są przesuwane. Urzędnicy wyciągają jednak wnioski. Pierwszy – by CEPiK nie wdrażać całościowo w jednym momencie, a zrobić to etapowo. Dlatego też w listopadzie 2017 r. w całym kraju – z niemałymi problemami – uruchomiono Centralną Ewidencję Pojazdów (CEP). Potem zamiast na siłę wdrażać w czerwcu br. drugą część CEPiK, czyli Centralną Ewidencję Kierowców (CEK), lub wyznaczać kolejny termin, który najpewniej też nie zostałby dotrzymany, postawiono na bardziej elastyczne rozwiązanie.

>>> Czytaj też: To nie są kraje dla millenialsów. Młodzi na Zachodzie są biedniejsi niż ich ojcowie