Chodzi o domniemane powiązania szefa rządu z organizacją edukacyjną Moritomo Gakuen z Osaki i nieprawidłowości przy sprzedaży jej państwowego gruntu.

Abe wielokrotnie zaprzeczał, że on lub jego żona sprzyjali Moritomo Gakuen, która bardzo korzystnie kupiła ziemię, i zapowiadał, że zrezygnuje, jeśli zostaną znalezione dowody.

Sprawa, która ujrzała światło dzienne w zeszłym roku, negatywnie wpłynęła na popularność Abego. Podejrzenia o zatajenie sprawy kumoterstwa mogą rozwiać jego nadzieje na trzecią kadencję jako lidera rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej we wrześniowych wyborach - zwraca uwagę agencja Reutera.

Tymczasem japoński minister finansów powiedział w poniedziałek, że nie ma zamiaru rezygnować w związku z informacjami na temat poczynionych zmian w dokumentach związanych ze sprzedażą państwowych gruntów.

"Jest to naprawdę ubolewania godne i przepraszam za to" - powiedział dziennikarzom Aso, kiedy spytano go, czy jako szef resortu finansów czuje się odpowiedzialny za dokonanie tych zmian. Minister oświadczył jedynie, że zmiany zostały wprowadzone przez urzędników z wydziału odpowiedzialnego za sprzedaż gruntów państwowych, ale nie wytłumaczył dlaczego. (PAP)