– Z punktu widzenia banku lepiej wyedukowany klient to lepszy klient – mówił w trakcie dyskusji poświęconej edukacji ekonomicznej Polaków Sławomir Sikora, prezes Citi Handlowy. To opinia, z którą zgodzili się wszyscy uczestnicy spotkania zorganizowanego przez Warszawski Instytut Bankowości. – Bezpieczniejszy klient to bezpieczniejsze banki. Ale my dodajemy do tego: bezpieczniejszy samorząd i bezpieczniejsza gospodarka – podkreślił Waldemar Zbytek, wiceprezes WIB.

Dyskusja odbyła się w ramach działań Programu sektorowego „Bankowcy dla Edukacji”, które obejmują również m.in. zaplanowany w Warszawie na dziś II Kongres Edukacji Finansowej i Przedsiębiorczości.

Przedstawiciele instytucji finansowych podkreślali znaczenie wiedzy ekonomicznej. Ale też przyznawali, że jej poziom jest stosunkowo niski. – W 2008 r. 17 proc. klientów deklarowało, że korzysta z doradztwa profesjonalistów finansowych. W 2017 r. takich odpowiedzi było 46 proc. W 2008 r. o kierowaniu się intuicją mówiło 49 proc., teraz 10 proc. – mówił Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Odwrócenie tych proporcji wskazuje, że świadomość klientów rośnie. Ale z drugiej strony biorąc pod uwagę rosnące wyzwania związane z budową oszczędności długoterminowych na cele emerytalne i zdrowotne czy też bezpiecznym korzystaniem z narzędzi gospodarki elektronicznej – nadal pozostaje wiele do zrobienia.

Zdaniem Krzysztofa Kalickiego, prezesa Deutsche Bank Polska, problem dotyczy nie tylko zwykłych klientów banków. Widać go również w odniesieniu do studentów kierunków ekonomicznych, a także... twórców prawa. Również te grupy nie mają pełnej świadomości, jak funkcjonują instytucje finansowe czy rynek kapitałowy. – W wielu urzędach ciągle spotykamy się z myśleniem, że to bank decyduje o kursie walutowym, o stopach procentowych. Nie dostrzega się mechanizmów rynkowych. To przejawia się później w legislacji – uchwala się ustawy, rozporządzenia sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem ekonomicznym. Na przykład ustala się, że podatek dochodowy nalicza się od kosztów albo od innego podatku – wyliczał Kalicki. W ten sposób odniósł się do wprowadzenia dwa lata temu podatku od instytucji finansowych.

O tym, że Polacy mają trudności nawet z podstawową wiedzą z zakresu finansów, mówił z kolei Piotr Czarnecki, szef Raiffeisen Bank Polska. – Wraz z Instytutem Wolności zbadaliśmy poziom wiedzy o produktach oszczędnościowych, kredytowych, znajomości podstaw ekonomii. Odróżnienie procentów od punktów procentowych stanowiło problem dla 92 proc. Polaków. Mniej niż połowa dorosłych Polaków wie, że tak samo oprocentowana lokata z miesięczną kapitalizacją odsetek jest bardziej korzystna niż lokata z kapitalizacją roczną – mówił. Zwracał uwagę, że podstawową wiedzę ekonomiczną Polacy czerpią nie tylko z rynku pracy, ale w coraz większym stopniu z mediów społecznościowych, a to za mało, by świadomie podejmować decyzje, np. o wzięciu kredytu czy inwestycjach, które należą do najważniejszych decyzji w całym życiu. – I nie ma w tym żadnej winy, po prostu nikt ich tego nie uczył, bo na żadnym etapie edukacji nie poświęcano tym ważnym sprawom uwagi! – podkreślał bankowiec.

Inny przykład to kwestia oprocentowania. – Niedawno zapytaliśmy klientów, czy spodziewają się w Polsce wzrostu stóp procentowych. Okazało się, że klienci w ogóle nie mają opinii na temat perspektyw zmian ceny kredytu. Zakładają, że niskie oprocentowanie będzie wieczne – mówił Krzysztof Kalicki. – Mamy w tym momencie w życiu gospodarczym kraju aktywne dwa pokolenia ludzi, którzy mają doświadczenie wyłącznie spadku stóp procentowych. My właściwie nie przeżyliśmy tego, że wyższej inflacji mogą towarzyszyć wyższe stopy procentowe. To jest pewna pułapka psychologiczna, z której pomóc wyjść może właśnie szeroka edukacja ekonomiczna skierowana do różnych grup docelowych – ocenił Krzysztof Pietraszkiewicz.

– Edukacja stanie się jeszcze ważniejsza w sytuacji, gdy w życie wejdzie dyrektywa PSD2, która zwiększy znaczenie instytucji niebankowych – podkreślił Sławomir Sikora. Mowa o dyrektywie o usługach płatniczych, która da instytucjom niebankowym dostęp do danych klientów (za ich zgodą) z rachunków bankowych.

Jak zwiększyć świadomość finansową Polaków? Zdaniem bankowców najważniejsza jest szkoła. Ale ważne są także inicjatywy podejmowane przez administrację państwową czy biznes.

Prezes ZBP powoływał się na badania sondażowe Narodowego Banku Polskiego, z których wynika, że ponad połowa Polaków jako główne miejsce edukacji w zakresie gospodarki widzi szkołę. Na dalszych miejscach jest prasa czy internet. Banki, doradcy finansowi są wskazywani jako pożądane źródła wiedzy ekonomicznej przez około jedną piątą ankietowanych.

– Mamy właśnie zmianę systemu edukacji. Tylko czy rzeczywiście w nowym programie jest położony wystarczający nacisk na wiedzę matematyczną, tę praktyczną, czyli np. rachunek prawdopodobieństwa, który jest podstawą do podejmowania decyzji, oraz wiedzę ekonomiczno-finansową? – pytał retorycznie Piotr Czarnecki. – Jest paradoksem, że mamy zalew cyfrowej technologii, łatwości sięgania po informację, a z drugiej strony w żaden sposób nie trenujemy młodych ludzi, żeby byli w stanie z tych informacji korzystać i co najważniejsze, umieć wybierać i racjonalnie decydować. Co z tego, że każdy z nas jest w stanie być online z notowaniami giełdowymi, gdy nie zostaliśmy nauczeni, jak długoterminowo planować, oceniać ryzyko czy wyliczyć opłacalność z inwestycji finansowych.

– Jeśli edukacja finansowa jest uważana za ważną, to dobrze, by miała wsparcie państwa – ocenił Sławomir Sikora. Opowiadał, że kilka lat temu wyszedł z inicjatywą, by stworzyć narodowy program edukacji finansowej, ale mimo zainteresowania tematem Ministerstwu Edukacji nie udało się wówczas wdrożyć systemowych działań.

Krzysztof Pietraszkiewicz podkreślał jednak, że zarówno w przeszłości, jak i obecnie są konkretne projekty edukacyjne, przy których współpraca z władzami układa się właściwie. Wskazując chociażby na działania w ramach Programu BdE, należy podkreślić poparcie i zaangażowanie ze strony ministerstw m.in. Finansów oraz Przedsiębiorczości i Technologii, jak i Komisji Nadzoru Finansowego. Mówił też, że niektóre instytucje państwowe same mają na koncie znaczące osiągnięcia, jeśli chodzi o edukację ekonomiczną, jak choćby Narodowy Bank Polski.

O dobrej współpracy środowiska bankowego w zakresie edukacji finansowej z samorządami mówił Waldemar Zbytek z WIB. – Już ponad 400 samorządów różnego szczebla od gmin po sejmiki wojewódzkie podpisało umowy o współpracy z sektorem finansowym na rzecz podnoszenia poziomu wiedzy w zakresie szeroko rozumianych finansów. To jest początek budowania wielkiej koalicji, którą rok temu zapowiedział prezes ZBP na Kongresie Edukacji Finansowej. Teraz wspólnie będziemy docierać do prawie pół miliona dzieci, młodzieży i seniorów rocznie – mówił. Porozumienia z samorządami mają znaczenie o tyle, że to one są organami prowadzącymi szkoły. Umowy z jednostkami samorządu powinny więc pozwolić na mocniejsze uwzględnienie tematyki finansowej w codziennych pracach szkół.

Nierzadko bankowcy nie czekają jednak na porozumienia z władzami.

– W ramach Fundacji Kronenberga w ciągu 10 lat przeprowadziliśmy szkolenia w zakresie finansów dla ponad 1,5 mln uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Program „Moje finanse” to jest największy program edukacji finansowej w Polsce. Doświadczenie pokazuje, że często młodzież po szkoleniach wie więcej niż rodzice na temat finansów, budżetu domowego. Często to uczniowie po naszych szkoleniach uczą rodziców, że np. trzeba planować wydatki – mówił Sławomir Sikora.

– Ja z punktu widzenia banku lokalnego w ostatnich latach obserwuję dość szybki wzrost świadomości, jeśli chodzi o finanse osobiste i rolę banków w ekosystemie gospodarczym. A wzrost świadomości jest bardzo ważny z punktu widzenia gospodarki. Weźmy pod uwagę choćby konieczność zwiększania inwestycji, a więc i oszczędności w skali całego kraju. Oceniając stan wiedzy Polaków o finansach, musimy brać pod uwagę historię gospodarczą tych ziem, którą cechował brak ciągłości. Na co dzień współpracujemy z gimnazjami oraz szkołami średnimi w zakresie edukacji ekonomicznej. Uważamy bowiem, że kluczem do zwiększenia świadomości są polscy nauczyciele. Staramy się ich wspierać – ocenił Bartosz Kublik, prezes Banku Spółdzielczego w Ostrowi Mazowieckiej.

Zdaniem szefów banków istotne jest edukowanie nie tylko konsumentów, ale także przedstawicieli małego biznesu. – Silnikiem gospodarki są małe i średnie firmy. W dużej mierze to jednoosobowe działalności gospodarcze, gdzie funkcjonuje się na własny rachunek, a więc i na własne ryzyko. A jaką wiedzą finansowo-ekonomiczną powinien dysponować mikroprzedsiębiorca, żeby mógł sobie poradzić na tak zmiennym rynku? Jeśli nie będziemy kształcili świadomych przedsiębiorców, szczególnie właścicieli mikrofirm, którzy mogą polegać tylko na sobie, to może się okazać, że w skali całej gospodarki pojawi się duży problem – tłumaczył Piotr Czarnecki.

Według Waldemara Zbytka sektor podejmuje już działania w tym zakresie. – W ramach Programu „Bankowcy dla Edukacji” od kilku miesięcy jest przygotowywany duży ogólnopolski projekt budowania podstaw przedsiębiorczości. Chcemy wrócić do doświadczeń i koncepcji edukacyjnych, znanych z okresu budowy polskiej gospodarki zaraz po odzyskaniu niepodległości i na tej bazie uruchomić program budowania podstaw prowadzenia biznesu – zapowiedział wiceprezes Warszawskiego Instytutu Bankowości.

Przedstawiciele sektora bankowego zwracali uwagę, że znacząca część edukacji finansowej przypada na codzienną działalność banków. Krzysztof Kalicki podkreślał, że po części wymusiły to nowe regulacje opracowane w Unii Europejskiej (obowiązujące również w Polsce) po wybuchu kryzysu finansowego. Jego zdaniem w części edukacja będzie naturalnym następstwem bogacenia się społeczeństwa. – Majątek finansowy szybko rośnie. Klienci w coraz większym stopniu będą dostrzegać znaczenie wiedzy o finansach. Choćby dlatego, że sami będą musieli zbudować sobie portfel składający się nie tylko z depozytów, ale z różnych instrumentów, o których będą musieli mieć pewną wiedzę – mówił Kalicki. Zwracał uwagę, że pracownicy banków mogą tylko prezentować produkty finansowe, zwracać uwagę na ryzyko, jakie wiąże się z ich zakupem, decyzję w tej sprawie zawsze podejmuje jednak klient.

– Jak pokazują wyniki badań i nasze doświadczenia, klienci niechętnie przyznają się do tego, że czegoś nie wiedzą. Z drugiej strony – wielu z nich chętnie korzysta z porad i tym samym edukacji prowadzonej przez... maszyny. Bariera psychologiczna znika w tym przypadku i bez oporów klienci zadają automatom nawet trzy czy cztery razy to samo pytanie – zwracał uwagę Krzysztof Pietraszkiewicz. Podkreślał też, że ważnym elementem procesu edukacji finansowej powinno być dbanie o bezpieczeństwo w internecie. – Z danych Komisji Europejskiej wynika bowiem, że 57 proc. użytkowników komputerów, urządzeń mobilnych nie instaluje oprogramowania antywirusowego. 83 proc. używa tego samego hasła do różnych kont. To bardzo ryzykowne. Dlatego w ub.r. powołaliśmy Bankowe Centrum Cyberbezpieczeństwa. Rozwój technologii musi iść w parze z rozwojem umiejętności i świadomości odpowiedzialnego korzystania z nich – mówił szef ZBP.

Jan Dajek

PARTNER

źródło: Materiały Prasowe