Różnica między naszymi a ministerialnymi prognozami dotyczy prawdopodobnie cen żywności. My opieramy się na informacjach z handlu hurtowego, ministerstwo ma dostęp do bardziej szczegółowych danych - mówi Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

Żywność ma największy udział w tzw. koszyku inflacyjnym (około 25 proc.). To ceny żywności decydują w znacznej mierze o wskaźniku inflacji. I dlatego po informacjach z MF Bank BPH zrewidował prognozę z 2,8 proc. do 3 proc.

- Różnica między rynkiem a MF wynika też z podwyżek cen energii elektrycznej, gdyż większość z nich będzie widoczna już w wynikach stycznia. Wydaje się jednak, że inflacja wyniosła około 2,9 proc. - uważa Ernest Pytlarczyk, ekonomista BRE Banku.

Na razie swojej prognozy nie zmienia też Bank Gospodarstwa Krajowego. Jak mówi Tomasz Kaczor, ekonomista banku, inflacja w styczniu wyniosła 2,9 proc.

- Zmiany są tak gwałtowne, że precyzja prognoz bardzo się ograniczyła. Nie można wykluczyć, że MF ma rację, bo prognozy rynkowe, w tym nasza, były robione wcześniej - mówi.

Jego zdaniem główny powód rozbieżności to inne szacunki cen regulowanych.

- Zazwyczaj w danych za styczeń widać największy wpływ tych kategorii cen, związanych z użytkowaniem mieszkania. O ile w cenach żywności ministerstwo ma dobre rozeznanie, o tyle w tych cenach jest ono gorsze, co zresztą resort sam przyznaje - mówi Tomasz Kaczor.

- Rok temu wpływ tych cen nie był duży, sądzimy, że podobnie było i w tym roku. Być może MF ma w tej sprawie inne zdanie - dodaje.

Swoje prognozy podtrzymuje też Piotr Kalisz z Citibanku Handlowego, który uważa, że inflacja wyniosła w styczniu około 3 proc.

- Jedną z przyczyn takiej rozbieżności w prognozach między rynkiem a MF jest być może to, że resort bardziej pesymistycznie ocenia przełożenie osłabienia złotego na inflację - mówi Kalisz.

- Może sądzi tak np. na podstawie wpływających podatków czy informacji z izb celnych - dodaje.

Według niego może to oznaczać, że inflacja w I połowie roku będzie spadać wolniej, niż dotychczas sądzono.

- Ale trend spadkowy będzie kontynuowany - mówi Piotr Kalisz.

Szybkiego spadku wskaźnika w następnych miesiącach spodziewa się Tomasz Kaczor.

- To nieuniknione, jest tylko pytanie o dynamikę. Ona może być znaczna w pierwszej połowie roku, bo tak się złożyło, że pierwsze dwa kwartały 2008 roku charakteryzowały się stosunkowo dużym wzrostem inflacji - mówi ekonomista.

Analityk BGK przypomina, że w marcu GUS dokona rewizji koszyka inflacyjnego, co zazwyczaj przynosi spadek wskaźnika o 0,2-0,3 pkt proc.

Jego zdaniem cel inflacyjny NBP - czyli 2,5 proc. - zobaczymy w drugiej połowie roku.

- Rada Polityki Pieniężnej zapewne utrzyma tempo obniżek stóp. Obecnie sądzimy, że następna też wyniesie 75 pkt bazowych, ale przed radą jeszcze dane makro - mówi Tomasz Kaczor.

3 proc. mogła wynieść inflacja w styczniu według analityków