Antyislamska, antyimigracyjna i eurosceptyczna AfD obecnie najaktywniej w Bundestagu działa na rzecz Rosji - regularnie wysyła "tak zwanych obserwatorów wyborczych do Rosji, do okupowanych (przez prorosyjskich separatystów) obwodów donieckiego i ługańskiego na wschodzie Ukrainy czy do Górskiego Karabachu; wszędzie tam, gdzie Rosja ma swoje interesy i gdzie należy nadać pozór legitymacji wyborom w ogarniętych konfliktami czy okupowanych regionach" - podkreśla "FAZ".

Dziennik przypomina, że posłowie AfD na zaproszenie parlamentarnej frakcji ugrupowania na początku marca przez kilka dni przebywali w Syrii na obszarach kontrolowanych przez reżim Baszar el-Asada i podczas pobytu rozmawiali z szefem syryjskiego MSZ. Wśród organizatorów podróży był poseł AfD Christian Blex.

Ponadto deputowany AfD i szef jej młodzieżówki Markus Frohnmaier należy do Niemieckiego Centrum na rzecz Studiów Eurazjatyckich, które regularnie organizuje "misje" takich obserwatorów. Początkowo uczestniczyli w nich lokalni i regionalni politycy AfD, obecnie - jak w przypadku niedzielnych wyborów prezydenckich w Rosji - są to także posłowie Bundestagu.

"Dla Rosji wejście AfD do Bundestagu (po wyborach w 2017 roku) było wielkim zwycięstwem. (...) Dotychczas w Niemczech brakowało podobnej siły na prawicy i Moskwa przez długi czas była skazana na Lewicę, gdy chciała, by jej stanowisko było reprezentowane także w niemieckim parlamencie. (...) Teraz Kreml ma w Bundestagu dwóch ważnych partnerów, którzy z dwóch stron mogą atakować krytyczne wobec Rosji bastiony w politycznym centrum, reprezentowane przede wszystkim przez (chadecką) CDU (kanclerz Angeli Merkel) oraz Zielonych" - podkreśla "FAZ".

Prorosyjskie sympatie AfD stawiają Lewicę w trudnej sytuacji - ocenia. Jak wyjaśnia, "podczas gdy wielu starszych wyborców, przede wszystkim we wschodnich Niemczech, akceptuje prorosyjskie stanowisko tej partii, jej młodsi sympatycy zapatrują się na to inaczej. Autorytarny styl rządzenia Putina, atakowanie opozycji, oligarchiczny kapitalizm i naciski na homoseksualistów stoją w sprzeczności z ich politycznymi przekonaniami".

"FAZ" przypomina, że politycy Lewicy już w 2015 roku udali się z wizytą na okupowane obszary wschodniej Ukrainy i byli wożeni po regionie przez przywódcę prorosyjskich separatystów Aleksandra Zacharczenkę, byli obserwatorami na anektowanym Krymie i relatywizowali interwencję zbrojną Rosji w Syrii. Po ataku w Wielkiej Brytanii na Siergieja Skripala posłanka Lewicy Heike Haensel apelowała zaś do ONZ o niezależne śledztwo w tej sprawie, by przeciwstawić się "teoriom spiskowym" brytyjskiej premier Theresy May.

Jednak Moskwa stawia nie tylko na partie marginesowe. "Ostatnio w Bundestagu także FDP zaczęła sygnalizować wątpliwości co do własnego stanowiska wobec Rosji. I tak wiceprzewodniczący Bundestagu Wolfgang Kubicki od pewnego czasu opowiada się za zniesieniem sankcji (unijnych - PAP) wobec Moskwy", przestrzegając przed powrotem do zimnej wojny i stratami dla niemieckiego przemysłu i rolnictwa.

Takie wypowiedzi Kubickiego są sprzeczne z uchwałą zarządu FDP ze stycznia 2015 r., w której wykluczono złagodzenie sankcji z powodu łamania przez Rosję prawa międzynarodowego i zażądano, by Moskwa najpierw "włączyła się jako wiarygodny partner w europejski i międzynarodowy porządek pokojowy".

Jednak zdaniem "FAZ" Kreml nie może być zadowolony ze swych politycznych wpływów w Niemczech. Wraz z zastąpieniem Sigmara Gabriela na stanowisku szefa MSZ przez Heiko Maasa skończyło się bezkrytyczne nastawienie do Moskwy, które dominowało w ich partii, socjaldemokratycznej SPD, od czasów Gerharda Schroedera na stanowisku kanclerza (1998–2005) i jego bliskiej przyjaźni z Putinem" - podkreśla.

Blok chadecki CDU/CSU prowadził rozmowy sondażowe z FDP i Zielonymi ws. sformowania koalicyjnego rządu, jednak zakończyły się one fiaskiem. Ostatecznie do rządu weszli chadecy i SPD.

>>> Czytaj też: "Tagesspiegel": Niemcy i Polska są w punkcie zwrotnym i jest to zarazem punkt zwrotny dla Europy