W ostatnich siedmiu latach liczba pociągów krążących na Kolejowym Jedwabnym Szlaku (KJS) wzrosła stukrotnie. Dzięki korzystnemu położeniu geograficznemu, atutom logistycznym i regionalnym uwarunkowaniom politycznym Polska stała się bramą do Europy dla chińskich towarów. Zdobycie pozycji europejskiego hubu kolejowego wymaga jednak mobilizacji zarówno po stronie państwa, jak i polskiego biznesu, a przede wszystkim ich wzajemnej współpracy.

Konrad Popławski

Konrad Popławski

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

KJS między Chinami i Unią Europejską jest owocem determinacji Chin, innowacyjności europejskiej branży logistycznej i popytu na nowe formy transportu ze strony globalnych koncernów. Dynamika rozwoju KJS przebiła oczekiwania największych optymistów. W 2017 r. liczba pociągów uruchomionych w obie strony na trasie UE – Chiny wyniosła 3763 składy towarowe – o 25 proc. więcej niż w poprzednich sześciu latach łącznie. Wedle strategii Pekinu, do 2020 r. liczba ta ma wzrosnąć do 5000 pociągów rocznie. Polska ma w tej inicjatywie wyjątkową pozycję. Ze względu na konflikt rosyjsko-ukraiński, a także różnice w stanie infrastruktury, niemal całość towarów trafia na rynek UE przez terminal w Małaszewiczach przy granicy polsko-białoruskiej. Odnoga KJS wiodąca przez porty państw bałtyckich do Europy Zachodniej jest mało konkurencyjna. Natomiast wykorzystanie alternatywnych korytarzy transportowych przez Kaukaz czy Turcję pozostaje na razie mało realne.

Jakub Jakóbowski

Jakub Jakóbowski

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

>>> CAŁY TEKST W CZWARTKOWYM WYDANIU DGP