Exodus pracowników z Ukrainy na Zachód powoduje poważne braki kadrowe w kraju i odbija się na wzroście gospodarczym. Bank centralny uważa jednak, że osoby, które wyjechały do pracy do krajów UE, w tym także do Polski, wysyłają do domu dużo więcej gotówki, niż wynikało to z wcześniejszych szacunków. Bank szacuje, że w zeszłym roku na Ukrainę przetransferowano 9,3 miliarda dolarów. To o 2 miliardy więcej niż wynosiły pierwotne prognozy.

W wyniszczonej konfliktem z Rosją Ukrainie "transfery prywatne są ważnym źródłem waluty obcej dla Ukrainy" – ocenia ukraiński bank centralny. Dzięki nim ubiegłoroczny deficyt na rachunku obrotów bieżących zmniejszył się z 3,7 proc. do 1,9 proc. PKB. W ocenie banku, prywatne transfery są znacznie wyższe niż bezpośrednie inwestycje zagraniczne. 

Większe od szacowanych wcześniej transfery gotówki do kraju można uznać za zjawisko pozytywne. Jednak drenaż rąk do pracy na Ukrainie trwa nadal. A z emigracji kolejnych rzesz pracowników, którzy wyjeżdżają w poszukiwaniu wyższych zarobków do krajów takich jak Polska i Słowacja, nie można się ciszyć.

Analitycy wskazują na negatywne skutki masowej emigracji. Oleksij Blinov, szef działu badań w ukraińskim oddziale rosyjskiego Alfa Banku, mówi, że przekazy pieniężne, które mają większy udział w gospodarce sugerują, że naród jest coraz biedniejszy. A bank inwestycyjny Dragon Capital ostrzega, że może to uderzyć w przyszły wzrost gospodarczy.

"Emigracja zarobkowa stanowi wyzwanie dla ukraińskiej gospodarki" - pisze w raporcie główna ekonomistka Dragon Olena Bilan. "Niedobór pracowników zmusza krajowe firmy do zwiększania płac w przyspieszającym tempie, pogarszając ich konkurencyjność".

Tymczasem rynek europejski wydaje się być nienasycony. Stopa bezrobocia w Unii Europejskiej jest bardzo niska, nieobsadzonych jest 230 tys. stanowisk.  Dlatego wraz ze wzrostem wartości transferów od emigrantów zarobkowych na Ukrainę, rośnie zapotrzebowanie Europy Wschodniej na kapitał ludzki.

Taka sytuacja na europejskim rynku pracy może wywołać kolejną falę emigracji zarobkowej. To dla Ukrainy może oznaczać więcej pieniędzy od pracowników z zagranicy, ale też i więcej problemów na rodzimym rynku pracy.

>>> Czytaj też: Organizacje biznesowe z Polski i Ukrainy zadbają o warunki pracy dla Ukraińców