Szwajcarski bank, podobnie jak nowojorski Morgan Stanley i rodzimy rywal UBS, już zaczyna stosować klauzulę, która mu pozwoli na odzyskanie części wynagrodzenia wypłaconego w poprzednich latach, jeśli pracownik odchodzi z banku lub okaże się, że swoim zachowaniem wyrządził firmie szkody. Marc Bosch, rzecznik banku uchylił się komentarza.

UBS, Deutsche Bank oraz szereg innych banków obniżają premie pracownikom w reakcji na olbrzymie straty w sektorze przekraczające kwotę 1 biliona dolarów. Deutsche Bank, największy kredytodawca w Niemczech, obetnie premier o 60 proc. po zanotowaniu rekordowych strat. Banki znalazły się pod silną presją polityków, aby dokonać tych cięć tym bardziej, że rządy przygotowują plany usuwania toksycznych aktywów, które zalegają na rachunkach bankowych.

“Banki będą musiały się jeszcze przystosować do bomby czasowej, za którą uważana jest teraz sprawa wynagrodzeń w sektorze. Ale banki już wiedzą, że jak to jest ważne” - twierdzi Shaun Springer, szef Napier Scott Executive Search z Londynu.

W grudniu szef Credit Suisse, Brady Dougan, prezes Walter Kielholz oraz szef bankowości inwestycyjnej Paul Calello zapowiedzieli, że rezygnują z premii za 2008 roku po zanotowaniu przez bank w październiku i listopadzie strat w wysokości 3 mld franków (2,6 mld dol.). 

Cześć premii wypłacanych dla menedżerów w dziale maklerskim banku stanowić będą papiery wartościowe, których nie będzie można tak łatwo upłynnić. W bankowości inwestycyjnej Credit Suisse pod koniec września pracowało 21,3 tys. osób. Bank już zapowiedział likwidację prawie 7,5 tys. miejsc pracy w całej grupie.