Wprowadzony w ubiegłym roku algorytm Warburg Navigator akceptuje klientów, którzy chcą zainwestować co najmniej 20 tys. euro. Za opłatą wysokości 1,2 proc. całej kwoty algorytm zarządza zasobami i inwestuje je np. w ETF-y czy fundusze innego rodzaju. I choć w świecie finansów komputerowy doradca zdaje się dominować w tym obszarze działalności, to przedstawiciele banku Warburg zaznaczają, że polegają nie tylko na algorytmach, ale także stosują się do „ludzkich” prognoz rynkowych.

„Ta forma inwestycji może być interesująca także dla klientów półinstytucjonalnych i dostrzegamy w tym obszarze lukę na rynku” – komentuje odpowiedzialny za inwestycje Christian Jasperneite. Odniósł się przy tym np. do fundacji, które chcą często inwestować małe sześciocyfrowe kwoty. Dzięki algorytmowi instytucje te nie musiałyby już zatrudniać menedżerów odpowiadających za inwestycje. Oprócz fundacji inwestowaniem za pomocą algorytmów mogłyby być zainteresowane także firmy, które dysponują kapitałem o wysokości co najmniej pół miliona euro.

Matthias Huebner, partner z firmy konsultingowej Oliver Wyman LLC widzi pewien potencjał dla robotów jeśli chodzi o inwestycje klientów półinstytucjonalnych, ale jednocześnie trudno wg. niego znaleźć na rynku przekonujące rozwiązania. Większość algorytmów inwestycyjnych obsługuje klientów indywidualnych.

>>> Czytaj też: Facebook stał się instrumentem masowej inwigilacji. Czy powinniśmy go skasować? [FELIETON]