Stres testy oraz Comprehensive Capital Analysis and Review (CCAR), czyli nadzorcza ocena adekwatności kapitałowej, procesów planowania kapitałowego, a także zdolności instytucji do dystrybucji kapitału odbywają się w USA co roku. Od 2015 roku banki nie mają większych problemów z zaliczeniem stres testów, a lwia część planów kapitałowych jest aprobowana przez Fed, który zgadzał się na wypłaty większych dywidend oraz skup własnych akcji.

Przez minione dwa lata wydawało się, że stres testy stają się rutyną. Zyski amerykańskich banków z roku na rok rosły, a pomimo wypłaty dywidend kapitały się umacniały. Malała liczba instytucji mających problemy. Zmniejszał się odsetek złych kredytów (NPL), a wraz z rozpoczętym w 2015 roku cyklem podwyżek stóp poprawiał się wynik odsetkowy.

Czy sytuacja banków jest już tak dobra i odbudowały one na tyle silne fundamenty, iż są odporne nawet na bardzo silne szoki? Ostatni kwartał zeszłego roku oraz kwartalna strata, jaką poniósł Goldman Sachs pokazują, że horyzont nie jest wyłącznie jasny. Ubezpieczyciel depozytów w amerykańskim sektorze FDIC zwraca uwagę na kilka niepokojących zjawisk.

W corocznych stres testach w USA biorą udział największe instytucje – w tym roku, wraz z zagranicznymi, będzie ich 38. Ich profil działania jest zróżnicowany. Część z nich to banki globalne i globalne systemowo ważne – jak JP Morgan czy Citigroup, ale też uniwersalne o złożonych strukturach. Część, jak Wells Fargo, to instytucje uzyskujące lwią część przychodów z rynku lokalnego, o rozbudowanej bankowości detalicznej. W końcu, wśród uczestników testów są typowe globalne banki inwestycyjne, jak Morgan Stanley czy Goldman Sachs. Profil działalności instytucji determinuje to, na jakie szoki i w jakich regionach są najbardziej wrażliwe. Dlatego też dla nich wprowadzono dodatkowe testy.

Tegoroczne ćwiczenie jest pierwszym, za które odpowiada wiceprezes Fed Randal Quarles, powołany w październiku ubiegłego roku. Zastąpił on mającego bardzo duży autorytet Daniela Tarullo, który podał się do dymisji w pierwszej połowie zeszłego roku.

Jak – w świetle zapowiedzi prezydenta USA o konieczności rozluźnienia wielkim bankom gorsetu regulacyjnego – będzie wyglądać tegoroczne sprawozdanie Fed ze stres testów i CCAR? To z punktu widzenia bezpieczeństwa światowego systemu finansowego oraz warunków konkurencji bardzo ważne pytanie.

Wielkie zyski i nowe ryzyka

Niemal do ostatnich dni ubiegłego roku koniunktura sprzyjała amerykańskim bankom. W IV kwartale zeszłego roku zarobiły 25,5 mld dolarów, lecz stało się to na skutek jednorazowych zmian – aktualizacji wyceny aktywów z tytułu odroczonego podatku dochodowego i jednorazowego podatku w wysokości 15,5 proc., który instytucje zapłaciły od zysków zagranicznych. To zmniejszyło ich wyniki w sumie o 16,7 mld dolarów. Gdyby nie jednorazowe zdarzenia, ostatni kwartał przyniósłby 42,2 mld dolarów zysku netto całego sektora.

Byłoby to mniej o 2,3 proc. niż w ostatnim kwartale zeszłego roku. Nawet jednak po zapłaceniu podatku zysk netto sektora za cały rok 2017 spadł zaledwie o 3,5 proc. do 164,8 mld dolarów. Gdyby podatku nie uwzględniać – nastąpiłby spektakularny skok zysku netto do 183,1 mld dolarów, czyli o 7,2 proc. w stosunku do poprzedniego roku.

Pomimo wciąż niskich stóp, wynik odsetkowy wzrósł o 8,5 proc. w stosunku do czwartego kwartału 2016 roku, a poprawę wyniku odsetkowego zanotowało 86,4 proc. banków. Średnia marża odsetkowa netto wzrosła do 3,31 proc. z 3,16 proc. przed rokiem. Saldo kredytów i leasingu zwiększyło się w IV kwartale zeszłego roku o 164,1 mld dolarów w porównaniu z poprzednim kwartałem, czyli o 1,7 proc.

– Mimo spadku zysku netto branża bankowa wykazywała stałą poprawę. Salda kredytów wzrosły, wzrosły marże odsetkowe netto, jakość aktywów pozostała stabilna, a liczba banków z problemami nadal spadała­ – powiedział o wynikach szef FDIC Martin Gruenberg cytowany w komunikacie agencji.

Zwraca uwagę jednak fakt, że kwartalny zysk netto banków, nawet gdyby nie odejmować jednorazowego podatku, byłby najniższy od siedmiu kwartałów. Goldman Sachs zanotował pierwszą kwartalną stratę od sześciu lat. Nie tylko z powodu podatku. Również dlatego, że jego przychody z działalności handlowej spadły o 50 proc. do poziomów z okresu pokryzysowej recesji. Silna przecena papierów dłużnych USA rozpoczęta w grudniu zeszłego roku może mieć dalej wpływ na wyniki sektora. To nie jedyna ciemna chmura na horyzoncie.

– Środowisko operacyjne banków pozostaje wyzwaniem. Przedłużony okres niskich stóp procentowych i coraz bardziej konkurencyjne warunki kredytowania skłoniły niektóre instytucje do poszukiwania wyższych stóp zwrotu. Doprowadziło to do zwiększenia ekspozycji na ryzyko stopy procentowej, ryzyko płynności i ryzyko kredytowe. Należy ostrożnie zarządzać tymi ryzykami, aby branża mogła nadal rozwijać się na długofalowej, zrównoważonej ścieżce – mówił Martin Gruenberg.

Czy i w jakim stopniu stres testy i CCAR pokażą potencjalne skutki tych niepokojących zjawisk – to pierwsza ważna kwestia wzmagająca oczekiwanie na ich wyniki. Kwestia druga jest nie mniej istotna. Ustawa podatkowa, która jednorazowo nałożyła na banki opodatkowanie zysków zmniejszyła od tego roku podstawową stawkę dla korporacji do 20 proc. JP Morgan już podał, że spodziewa się, iż jego rzeczywista stopa opodatkowania obniży się do 19 proc. w tym roku z 32 proc. w latach poprzednich. Czy zatem ten podatkowy dopalacz zysków nie zatrze świadomości ryzyk kumulujących się w sektorze i jego otoczeniu?

Ćwiczenie ilościowe i jakościowe

W stres testach biorą udział największe banki holdingowe oraz inne duże instytucje o złożonych strukturach, w tym amerykańskie spółki banków zagranicznych, których łączna wartości skonsolidowanych aktywów wynosi 50 mld dolarów, jak również banki ogólnokrajowe o łącznej wartości skonsolidowanych aktywów ponad 10 mld dolarów.

Inaczej niż w odbywających się równolegle europejskich stres testach, gdzie scenariusze są dwa, w USA ćwiczenie przeprowadzane jest według trzech scenariuszy: podstawowego, negatywnego i poważnie niekorzystnego. Scenariusze obejmują okres 13 kwartałów, od I kwartału 2018 do I kwartału 2021.

Scenariusz bazowy opiera się na konsensusie prognoz makroekonomicznych, niekorzystny zakłada umiarkowaną recesję w USA i osłabienie gospodarek we wszystkich regionach świata. Poważnie niekorzystny – przewiduje silną globalną recesję, która spowodować miałaby wzrost stopy bezrobocia w USA do 10 proc. Fed zastrzega, żeby w żadnym wypadku nie brać scenariuszy za jego prognozy.

Każdy scenariusz składa się z 28 zmiennych, z których 16 opisuje sytuację gospodarczą w USA. Są to zmienne makroekonomiczne w ujęciu procentowym rok do roku – PKB, stopa bezrobocia, realny dochód do dyspozycji, inflacja, zmienne rynkowe – ceny akcji oraz zmienność ich cen, ceny nieruchomości, oraz krótko- i długoterminowe stopy rynkowe. Kolejne założenia obrazują sytuację gospodarczą w czterech regionach – strefie euro, Wielkiej Brytanii, Japonii i na rynkach wschodzących Azji (Chiny, Indie, Południowa Korea, Hong Kong i Tajwan). Obejmują one zmiany PKB, inflacji oraz kursu walut do dolara.

Bank na podstawie scenariuszy musi oszacować przewidywane przychody, straty, rezerwy oraz poziom kapitału pro forma. Minimum dla najtwardszego kapitału CET 1 wynosi 4,5 proc. i kapitał w scenariuszu poważnie niekorzystnym nie może spaść poniżej tego poziomu. Minima muszą być zachowane odnośnie pozostałych wskaźników. 

CCAR, któremu z kolei podlega 18 największych instytucji o aktywach ponad 250 mld dolarów, służy jakościowemu ujęciu wyników testów. Fed ocenia praktyki planowania kapitałowego i adekwatności kapitałowej instytucji. W badaniu sprawdza się, czy banki są w stanie dobrze oszacować swoje potrzeby kapitałowe, czy mają realistyczne plany dotyczące adekwatności kapitałowej na przyszłość, czy sposób liczenia oraz planowania kapitału jest adekwatny do wielkości banku, złożoności jego struktury oraz podejmowanego ryzyka, czy w końcu wypłata dywidendy nie zagrozi adekwatności kapitałowej oraz czy banki mają ewentualne wiarygodne scenariusze pozyskania kapitału.

Kwestia adekwatności kapitałowej jest w procesie CCAR zasadnicza, ale nie jedyna. Ocenie poddawane jest także zarządzanie instytucją, ryzykiem, metody identyfikacji i mierzenia ryzyka, adekwatność modeli wewnętrznych do obszarów prowadzonej działalności, ład korporacyjny. Fed ocenia także procesy decyzyjne oraz to, czy decyzje opierają się na spójnych danych i poddawane są efektywnej kontroli wewnętrznej. Swoje plany kapitałowe banki mają w tym roku przedstawić do 5 kwietnia.

Scenariusze i nowe testy

Tegoroczne scenariusze zakładają warunki znacząco bardziej surowe niż w ubiegłym roku – zwłaszcza w scenariuszu poważnie niekorzystnym. Scenariusz negatywny przewiduje spowolnienie gospodarcze na świecie i spadek PKB w USA przez pięć kwartałów począwszy od I kwartału 2018 roku oraz wzrost bezrobocia do 7 proc. w III kwartale 2019 roku. Towarzyszy temu szybki spadek stóp długoterminowych i spłaszczenie krzywych dochodowości w USA i wszystkich czterech regionach świata. Rozszerzają się spready między długiem rządowym a korporacyjnym, a ceny akcji spadają o ok. 30 proc.

Główne różnice między tegorocznym a zeszłorocznym scenariuszem negatywnym są dwie. Tegoroczny zakłada niższe długoterminowe stopy procentowe i bardziej płaską krzywą dochodowości w USA i w światowych gospodarkach. Druga polega na mniejszym zaprojektowanym spadku cen akcji w USA.

Znacznie bardziej dotkliwy jest scenariusz poważnie niekorzystny. Przewiduje on głęboką globalną recesję, której towarzyszy globalna awersja do długoterminowych aktywów dłużnych. W wyniku tego spadają rentowności papierów krótkoterminowych, ale 10-letnich obligacji USA utrzymują się na poziomie 2,4 proc. z grudnia 2017 roku. Krzywe dochodowości stają się strome w USA i w pozostałych regionach. To prowadzi do głębokiej korekty cen aktywów, w tym obligacji korporacyjnych, które silnie tanieją oraz spadku cen nieruchomości.

Recesja w USA zaczyna się w I kwartale tego roku, a jej szczyt następuje w III kwartale 2019. W jej wyniku PKB jest mniejszy o 7,5 proc. od przedkryzysowego szczytu. Stopa bezrobocia rośnie do 10 proc. w III kwartale 2019, a zjawiskom tym towarzyszy znaczne spowolnienie wzrostu cen. Scenariusz ten przewiduje spadek cen akcji o 65 proc. do początku 2019 roku i silny wzrost zmienności ich cen. Wartość indeksu VIX rośnie o ponad 60 proc. w I połowie 2018 roku.

W tegorocznym poważnie niekorzystnym scenariuszu został więc zapisany znacznie silniejszy spadek koniunktury w USA niż w scenariuszu z zeszłego roku. Krzywa rentowności jest w nim bardziej stroma, a przecena aktywów – akcji, mieszkań i nieruchomości komercyjnych – głębsza. Na wschodzących rynkach Azji ma wystąpić recesja, czego w ubiegłym roku nie założono. Mniej głęboka od zaprojektowanej w ubiegłym roku jest natomiast recesja w strefie euro i w Wielkiej Brytanii.

Sześć instytucji: Bank of America, Citigroup, Goldman Sachs, JP Morgan Chase, Morgan Stanley i Wells Fargo, ze względu na ich rozległą działalność handlową, będzie musiało dodatkowo przejść test szoku rynkowego. Scenariusz ten zakłada nagły gwałtowny wzrost premii za ryzyko i wzrost ryzyka kredytowego, silne nachylenie krzywej dochodowości w USA oraz wyprzedaż aktywów amerykańskich w stosunku do innych krajów rozwiniętych.

W tym roku po raz pierwszy scenariusz szoku rynkowego obejmie także sześć amerykańskich spółek zagranicznych instytucji. Będą to Barclays US, Credit Suisse Holdings USA, Deutsche Bank USA, HSBC North America, RBC USA (spółka zależna Royal Bank of Canada) oraz UBS Americas. Scenariusz poważnie niekorzystny zakłada tu na przykład straty rzędu 46,6 proc. na produktach sekurytyzowanych.

Osiem wielkich banków (prócz wyżej wymienionych amerykańskich także Bank of New York Mellon i State Street) przejdą także test na niewykonanie zobowiązania przez kontrahenta. Muszą oszacować straty i wpływ na kapitał w przypadku bankructwa największego swojego kontrahenta. Straty mają być policzone w wyniku niewykonania zobowiązania z tytułu instrumentów pochodnych oraz transakcji finansowania papierami wartościowymi. Datą wystąpienia nagłego bankructwa kontrahenta był 4 grudnia 2017. Test ten osiem banków przeszło po raz pierwszy w ubiegłym roku.

Nie będą podważane fundamenty reformy

Po tegorocznych stres testach, ich zasięgu oraz scenariuszach nie widać, żeby zapowiedzi dotyczące rozluźnienia gorsetu regulacyjnego dla wielkich instytucji miały być szybko spełniane. Dodajmy, że stres testy i CCAR były jednym z najbardziej krytykowanych wymagań przez Wilki z Wall Street. Aby mieć o tym pełne przekonanie musimy jednak poczekać na wyniki i na to jak zinterpretuje je Fed. Jak na razie Randal Quarles zapowiedział wysiłki na rzecz lepszego skalibrowania regulacji, w tym np. wskaźnika dźwigni, ale nie ich podważanie.

„(…) obszary głównej reformy (Bazylei III) – kapitał, płynność, testy warunków skrajnych i resolution – stworzyły silniejszy i bardziej odporny system i powinny zostać zachowane. Zrobiliśmy duże postępy, ale jest jeszcze wiele do zrobienia. Pewne wyraźne ulepszenia nastąpią w niedalekiej przyszłości. Inne obszary wymagają dłuższej dyskusji” – mówił wiceprezes Fed na dorocznym spotkaniu American Bar Association w styczniu.

Bank centralny wyszedł naprzeciw nadzorowanym instytucjom w jednej istotnej sprawie. Oprócz tego, że dotąd w czasie stres testów liczyły one same swoje straty i adekwatność kapitałową, także Fed ich dane wprowadzał do swoich modeli, popularnie zwanych „czarną skrzynką”. Wyniki często różniły się, co bywało nawet powodem kontrowersji i skandali, ale Fed stosowanych modeli nie ujawniał. W grudniu Fed przedstawił plan częściowego wyjaśnienia działania tych modeli i poddał go pod konsultacje z bankami.

– Zwiększona przejrzystość wzmocni wiarygodność naszych testów warunków skrajnych i pomoże społeczności w lepszej ocenie ich wyników – powiedział cytowany w komunikacie Randal Quarles.

Stres testy w USA można porównywać pod wieloma względami z europejskimi. W scenariuszu niekorzystnym napisanym przez Europejską Radę Ryzyka Systemowego założono, że globalny szok gospodarczy zaczyna się na rynkach, od przeszacowania premii za ryzyko. W USA w scenariuszu poważnie niekorzystnym założono, że szok rynkowy jest skutkiem recesji. To dwa odmienne podejścia.

Europejski scenariusz zakłada płytszą recesję w USA i mniejsze spadki cen akcji („zaledwie” o 41,4 proc. na początku projekcji), za to zdecydowanie silniejszy wzrost długoterminowych stóp procentowych w USA. Biorąc pod uwagę wzrost zmienności na rynku papierów dłużnych w USA, począwszy od grudnia 2017 roku, nie można nie zastanawiać się, czy ten element nie został przez Fed niedoszacowany.

Autor: Jacek Ramotowski