Autorzy najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli piszą wprost: działania resortu zdrowia były jedynie doraźne. Nie służyły ani zapobieganiu chorobie, ani zapewnieniu leczenia. Tymczasem liczba wykrywanych przypadków rośnie: w 2016 r. leczyło się 1,6 mln osób, o 1 proc. więcej niż rok wcześniej. Według prof. Leszka Czupryniaka z Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego ok. 3 mln Polaków choruje na cukrzycę, choć jedna trzecia jeszcze o tym nie wie.

Niestety rośnie nie tylko liczba chorych, ale i liczba pacjentów czekających na wizytę w specjalistycznej poradni. Przypadki pilne to 777 osób, stabilne aż 26 tys. Średni czas oczekiwania na wizytę najbardziej chorych wydłużył się w ciągu ostatnich dwóch lat z 8 do 15 dni. Stabilni pacjenci mogą liczyć na przyjęcie najwcześniej za 100 dni. Jednym z powodów jest brak specjalistów. Zdaniem NIK resort zdrowia nie przewidział zapotrzebowania i nie określił liczby lekarzy diabetologów niezbędnych do opieki nad populacją pacjentów chorych na cukrzycę.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

NFZ wprawdzie podejmował działania, np. zapewnił kompleksowe leczenie ran, jednak tylko w... czterech województwach. Zapewnił także kompleksową, ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, ale znów tylko na terenie 11 z 16 oddziałów.

Na domiar złego brakuje leków cukrzycowych. Minister zdrowia nie wprowadził na listy refundowanych ani jednego medykamentu z grupy leków inkretynowych i flozyn. W efekcie polscy pacjenci nie mają dostępu do innowacyjnego leczenia. MZ przekonuje, że jest ono za drogie. Jednak w ocenie NIK i lekarzy refundacja niektórych mogłaby wpłynąć na poprawę efektów leczenia, a tym samym zmniejszenie ryzyka powikłań. Bo właśnie na powikłania (choroby serca, udary i leczenie stopy cukrzycowej) wydajemy w leczeniu szpitalnym ponad trzy razy więcej niż na leczenie cukrzycy – 395 mln zł. O rosnącej liczbie komplikacji może świadczyć rosnąca liczba amputacji: w 2015 r. wykonano ich 1,1 tys., w 2016 r. już 1,3 tys.

– Ministerstwo nie podjęło działań, aby upowszechnić wiedzę na temat cukrzycy. Nie zrobiono także nic, aby włączyć lekarzy medycyny pracy do prowadzenia profilaktyki w ramach badań okresowych pracowników – mówi Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.

Brak całościowej strategii

Przy cukrzycy typu 2. czasem wystarczy zmiana stylu życia. Zdrowsze nawyki żywieniowe i zwiększenie aktywności fizycznej, zdaniem lekarzy, mogą zahamować rozwój choroby. Tymczasem system opieki nad chorymi nie działa już na etapie profilaktyki.

– Zdarza się, że chorzy są zapisywani na hospitalizację, żeby otrzymać informacje o tym, jak się odżywiać i zachowywać, a to zupełnie nieracjonalne kosztowo. Tym powinny się zajmować pielęgniarki i lekarze w środowisku pacjenta – mówi diabetolog prof. Tadeusz Czupryniak.

I choć właśnie w tym celu stworzono pielęgniarkom możliwość kształcenia, to wciąż jest ich za mało. Z danych resortu zdrowia wynika, że liczba tych, które ukończyły specjalistyczny kurs „Edukator w cukrzycy”, jest bardzo zróżnicowana: w województwie małopolskim zaliczyło go ponad pół tysiąca pielęgniarek, w zachodniopomorskim – 45, a w opolskim tylko 21. – Nie ma motywacji, bo nie idzie za tym żadne finansowanie – tłumaczy profesor i jako przykład dobrego rozwiązania wskazuje Holandię, gdzie opiekę nad pacjentem złożono na barki lekarzy rodzinnych, a pielęgniarki przychodzą do domu pacjenta pomóc w wypracowaniu odpowiednich zachowań prozdrowotnych. – Oczywiście idą za tym odpowiednie pieniądze – dodaje.

W Polsce działa głównie medycyna naprawcza, czyli zaawansowanego etapu choroby. Na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej – jak wynika z raportu NIK – wykrywanie i leczenie cukrzycy nie sprawdza się. Choć zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego do zadań lekarzy na tym szczeblu należy prewencja – w tym wczesne wykrywanie, a także edukacja i promocja zdrowego typu życia. Jednak zdaniem NIK nie jest dobrze: lekarze POZ nie przeprowadzali pełnych wywiadów o stanie zdrowia pacjenta i istotnych chorobach oraz problemach medycznych mających znaczenie przy diagnozowaniu cukrzycy. Kiedy kontrolerzy wzięli pod lupę historie 165 pacjentów, okazało się, że wszystkie wymagane i obowiązkowe informacje o stanie zdrowia odnotowane były w dokumentacji tylko 11 pacjentów (7 proc.), a pełny wywiad pod kątem możliwości zaliczenia pacjenta do grupy ryzyka chorych na cukrzycę typu 2. – 24 pacjentów (14,5 proc.).

To pokazuje, że większość lekarzy nie realizowała zaleceń PTD dotyczących zarówno kierowania pacjentów na badania diagnostyczne i konsultacje specjalistyczne, jak i przestrzegania ich częstotliwości. Eksperci wskazują, że nieskuteczne leczenie skutkuje nie tylko pogorszeniem stanu zdrowia chorego, ale także zwiększonymi kosztami dla systemu. Jak wskazywał NIK, rosną wydatki na leczenie powikłań – na choroby oczu w leczeniu specjalistycznym wydano w 2015 r. 4,6 mln zł, rok później o milion więcej. Leczenie stopy cukrzycowej kosztowało NFZ 1,6 mln zł w 2015 r., w 2016 już 1,7 mln.

Największym kosztem jest utracona produktywność – czyli to, co państwo traci, kiedy chorzy biorą zwolnienia lub przechodzą na rentę. Wydatki ZUS na świadczenia związane z niezdolnością do pracy spowodowanej cukrzycą typu 2. wyniosły w 2016 r. blisko 120 mln zł. Lekarze przekonują, że część powikłań wynika z tego, że chorzy nie stosują się do zaleceń lekarskich. A NIK wskazuje, że choć są pojedyncze dobre rozwiązania – jak wprowadzenie programu leczenia stopy cukrzycowej czy kompleksowej ambulatoryjnej opieki specjalistycznej – to brakuje całościowej strategii.

Prof. Tadeusz Czupryniak wspomina, że kilka lat temu, kiedy był prezesem Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, powstał narodowy program walki z cukrzycą i powikłaniami. Zakładał m.in. sfinansowanie centrów edukacji na poziomie powiatu, wyposażenie placówek w sprzęt do wykonywania badań przesiewowych i leczenie powikłań. Pod strategią zebrano odpowiednią liczbę podpisów i planowano złożyć do Sejmu. Posłowie oraz resort zdrowia przekonywali jednak, by poczekać, bo rozwiązania korzystne dla cukrzyków znajdą się w Narodowym Programie Zdrowia Publicznego. Ostatecznie ich nie wprowadzono.

Zdaniem prof. Czupryniaka leczenie cukrzycy typu 1. w Polsce jest na światowym poziomie. W zakresie terapii typu 2. jesteśmy w ogonie Europy.

>>> Polecamy: Korea Południowa boryka się ze śmiercią w samotności. Najbardziej narażeni są mężczyźni w średnim wieku