Więcej marketingu niż kalkulacji

Dziś już same TFI nie przeczą temu, że wykorzystanie faktu organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej w nazwach ich produktów to przede wszystkim zabieg marketingowy.

Ostatecznych argumentów za tym, że to jedynie chwyt marketingowy dostarczają wyniki dwóch funduszy posiadających rok 2012 w nazwie: UniAkcje Mistrzostwa Europy 2012 (UniFundusze FIO) oraz Allianz Budownictwo 2012 (Allianz FIO). Jest jeszcze trzeci KBC Polska 2012 FIZ - fundusz zamknięty z gwarancją kapitału.

Prognozy rentowności funduszu budowano m.in. na szacunkach, że na mistrzostwa przyjedzie do Polski ponad 21 mln turystów, którzy zostawią 40 mld złotych w firmach ich obsługujących. Zapadalność funduszu, powiązanego z funduszem belgijskim KBC, to marzec 2013.

Wyniki gorsze niż przewidywano

Jak wyjaśnia Tomasz Publicewicz z firmy Analizy Online , mimo, że te dwa fundusze - UniAkcje Mistrzostwa Europy 2012 oraz Allianz Budownictwo 2012 – przewidują inny model inwestowania, niż tradycyjne fundusze (pierwszy bardziej ogólny, drugi zaś - sektorowy), to po ponad roku działalności osiągają tak samo kiepskie wyniki wyniki - zbliżone do indeksu WIG.

Od listopada, czyli od momentu uruchomienia drugiego z nich, ich jednostki straciły ponad 50 proc. swojej wartości zaś WIG zanotował w tym czasie 55 proc. stratę” - powiedział Forsalowi Publicewicz.

Jego zdaniem inwestowanie w spółki związane w jakikolwiek sposób z organizacją tego wydarzenia może być dobrą strategią, lecz nie musi. Rzecz jak zwykle tkwi w szczegółach.

Po pierwsze – spółki nie muszą zarobić na inwestycjach

„Z jednej strony mamy spółki związane bezpośrednio z euro 2012: budownictwa, turystyki i infrastruktury. Tu problem może polegać na tym, że większość przychodów związanych z kontraktami związanymi z organizacją Mistrzostw Europy ma charakter przetargowy. A to z kolei może rodzić chęć wybudowania obiektów ważnych dla tej imprezy z powodów prestiżowych, co nie musi iść w parze z zyskownością” - Publicewicz.

„Wielokrotnie przekonaliśmy się o tym, że wygrać kontrakt to jedno, a godziwie na nim zarobić - to drugie’ - dodał analityk.

Po drugie -  inwestycja może mieć słaby związek z euro

Inna sprawa to siła realnych związków między spektrum inwestycyjnym a samą imprezą. I tu rzecz również nie jest oczywista, bo w niektórych przypadkach owe związki są bardzo dalekie. „W konsekwencji struktura inwestycji nie musi, ale może być zbliżona do tradycyjnego funduszu akcji” - powiedział Publicewicz.

Po trzecie kryzys nie ominie branż związanych z Euro 2012

Trzeci element to kryzys i jego przełożenie na rynki akcji. „W obecnej sytuacji bronią się w pewnym stopniu jedynie inwestycje z sektorów defensywnych, choć i to - nie zawsze. Powody to zbyt optymistyczne wyceny z przeszłości’ wyjaśnił.

Jarosław Lis zarządzający funduszem UniFundusze FIO powiedział Forsalowi, że fundusz miewa się dokładnie tak jak cały rynek. „Sektor budowlany był atrakcyjny i dlatego wyceniany wysoko - zdecydowanie wyżej niż pozostała część rynku. To spowodowało, że sektor nie oparł się spadkom w ubiegłym roku. Jedynie początek 2008 roku był dobry, natomiast później spółki budowlane również spadały, czyli można powiedzieć, że sektor budowlany zachowywał się dokładnie tak jak cała reszta” – wyjaśnił Jarosław Lis.

Jego zdaniem sektor budownictwa, jako jeden z niewielu ma silne fundamenty, ale ciągle jest to drogi sektor i trudno oczekiwać jakiś spektakularnych wzrostów. „Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. Wyniki spółek są lepsze nić całego rynku„ - dodał.

Dlatego na Euro 2012 można będzie zarobić po Euro…

Fundusze związane z mistrzostwami Euro 2012 to nadal produkty skierowane do zainteresowanych inwestowanie z dłuższym horyzontem czasowym, powyżej trzech lat.

Mistrzostwa europy Euro 2012, według przyjętego jeszcze przez poprzedni rząd tuż przed wyborami planu , pochłoną, na same projekty związane z drogami, 121 mld zł. Mamy też zbudować prawie 3 tys. km autostrad i dróg ekspresowych, zmodernizować istniejące stadiony i budować nowych oraz dziesiątki hoteli i pensjonatów.