Każdy przedsiębiorca powinien się liczyć z tym, że będzie mu teraz trudniej uzyskać kredyt w banku.

- Robiliśmy badania i okazało się że 80 proc. wniosków firm o kredyty jest w tej chwili przez banki odrzucane. Mamy sygnały od naszych członków, że dochodzi do sytuacji, gdy bank najpierw udostępnia linię kredytową, a później cofa dalsze finansowanie - mówi Andrzej Malinowski, prezes Konfederacji Pracodawców Polskich.

Nie wszyscy przedsiębiorcy są jednak oceniani w ten sam sposób. Bankowcy twierdzą, że każdy wniosek jest rozpatrywany indywidualnie i nawet przedsiębiorca z branży podwyższonego ryzyka może nadal uzyskać kredyt.

- Nie wykluczamy konkretnych branż już na starcie, ale z uwagi na symptomy wyhamowania gospodarczego mniej chętnie podchodzimy do firm z branży deweloperskiej, hotelarsko-turystycznej i częściowo także transportowej. Lepiej wygląda współpraca kredytowa z przedsiębiorstwami z takich branż jak produkcja przemysłowa czy na przykład firmy świadczące usługi medyczne - mówi Leszek Niemycki, wiceprezes Deutsche Bank PBC.

- W naszej ocenie ryzykowne branże to budownictwo, transport i przemysł meblarski - dodaje Piotr Gajdziński z BZ WBK.

A jak to widzą przedsiębiorcy?

- Jedynym bankiem, w którym udaje nam się dzisiaj cokolwiek załatwić, jest PKO BP. Być może inne banki czekają na gwarancje kredytowe dla firm - uważa Jacek Kaliszuk z Polnordu. Te gwarancje państwa mają odblokować rynek kredytowy dla firm. - Poręczenia będą dotyczyły maksymalnie 1/3 akcji kredytowej banków, ale rzeczywiście mogą pomóc, bo zwiększy się liczba podmiotów, które będą mogły uzyskać kredyt - mówi Marcin Piątkowski z Akademii Leona Koźmińskiego.

Gwarancje kredytowe pojawią się jednak najszybciej w drugiej połowie roku. Na razie więc przedsiębiorcy mają bardzo duży problem.

- Standardem jest, że banki analizują ryzyko poszczególnych branż. Jeśli w ocenie banku jakaś branża jest bardziej ryzykowna, to skutkuje to ustaleniem limitów na zaangażowanie kredytowe w tym sektorze - twierdzi Wojciech Kwaśniak, były generalny inspektor nadzoru finansowego.

O limitach kredytowych i branżach podwyższonego ryzyka bankowcy mówią niezbyt chętnie. - Kwota kredytu jest pochodną potrzeb klienta i jego zdolności do spłaty, więc nie ma istotnego związku z sektorem gospodarki. Co roku bank wyróżnia jednak sektory, wobec których nakazuje szczególną ostrożność - mówi Tomasz Bogusławski z Pekao.

To jednak nie oznacza, że tą wiedzą o ryzykownych sektorach bankowcy chcą się bardzo chętnie dzielić.

- To są rzeczy, których na zewnątrz nie pokazujemy - przyznaje Izabela Świderek-Kowalczyk z PKO BP.

- Mały biznes zawsze był przez banki traktowany źle, a teraz jest jeszcze gorzej - podkreśla Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.

- Kłopoty z kredytami mają firmy związane z eksportem i firmy dostarczające produkty pod inwestycje - mówi Andrzej Malinowski.

O prawdziwym dramacie mówi się w branży samochodowej.

- Nawet jeśli do banku przychodzi firma motoryzacyjna, która ma gwarancje zamówień, to bank bardzo często odmawia jej kredytowania - twierdzi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

- Czasem banki kupują raporty na temat ryzyka w poszczególnych branżach lub gdy są członkami zagranicznych grup finansowych, niektóre branże są oceniane w ujęciu regionalnym lub globalnym - mówi Wojciech Kwaśniak.

W takiej sytuacji katastrofalny spadek sprzedaży samochodów za granicą może powodować zamknięcie lub zdecydowane ograniczenie kredytowania branży także w Polsce.