Dziennik "La Stampa" stwierdza, że niedzielne wybory były "kolejnym plebiscytem" popularności Orbana i "ukoronowaniem męża nieliberalnej demokracji”.

Szef węgierskiego rządu - podkreśla turyńska gazeta - "postawił wszystko na strach przed migrantami". „Niezbędna walka przeciwko muzułmańskim uchodźcom, wrogom chrześcijańskich i białych Węgier była mantrą kampanii wyborczej" - dodaje. Dziennik stawia tezę, że wybory były też referendum "w sprawie Orbana" i jego muru długości 175 kilometrów, który ma „powstrzymać inwazję”.

Ekonomiczna gazeta "Il Sole-24", wskazując na "przytłaczające zwycięstwo" przy wysokiej frekwencji, wyraża opinię, że Orban zdobył "jasny mandat", by kontynuować batalię "przeciwko Brukseli" w sprawie migrantów i "samych zasad leżących u podstaw Unii".

"Duży sukces stawia też węgierskiego lidera na czele państw eurosceptycznych, od Polski po Słowację i Czechy; czyni z niego wzór także dla zachodniej populistycznej prawicy" - stwierdza dziennik włoskich przemysłowców. Kładzie też nacisk na bardzo dobry stan węgierskiej gospodarki i rekordowo niskie bezrobocie.

"Nacjonalistyczna retoryka, wymyślanie wrogów ojczyzny, propaganda strachu stosowana przez Orbana osiągnęły cel. Jego większość w parlamencie jest przygniatająca, jego rząd jest jeszcze silniejszy - na Węgrzech i w Europie" - konkluduje "Il Sole-24 Ore".

"La Repubblica" wybija w tytule relacji z Budapesztu: "Nie zatrzymuje się czarna fala Orbana". W ocenie gazety, węgierski premier przebudowuje instytucje państwa według, jak stwierdza autor artykułu, swojego modelu "nieliberalnej demokracji", która "wychwala otwarcie Rosję (Władimira) Putina i Turcję (Recepa Tayyipa) Erdogana".

"To jedyny taki przypadek państwa członkowskiego Unii Europejskiej oraz NATO i beneficjenta ogromnej pomocy ze strony UE, napędzającej mocny wzrost gospodarczy" - pisze.

Lewicowy rzymski dziennik odnotowuje także wzrost poparcia dla skrajnej prawicy z ugrupowania Jobbik.

Prawicowe "Libero", komentując zwycięstwo premiera Węgier, stwierdza, że "prawica wymierza policzki UE". Nazywa Orbana "Putinem Europy", występującym przeciwko euro i imigrantom.

"Na Węgrzech nie doszło do żadnej niespodzianki" - podsumowuje "Il Foglio". Zaznacza, że retoryka lidera Fideszu, skoncentrowana na "antyeuropeizmie i teorii spisku" przemówiła przede wszystkim do elektoratu na prowincji i na wsi.

"Europejscy patrioci świętują z okazji ponownego zatwierdzenia Viktora Orbana" - oświadczyła Giorgia Meloni, liderka prawicowej partii Bracia Włoch, która odwiedziła węgierskiego premiera w Budapeszcie tuż przed wyborami parlamentarnymi we Włoszech w marcu.

Meloni, cytowana przez media, podkreśliła: "Obrona tożsamości, walka z przymusową islamizacją, sprzeciw wobec spekulacji finansowej i globalizmu; to wzór, który chcą też naśladować Bracia Włoch".

Senator centroprawicowej partii Forza Italia Maurizio Gasparri powiedział w telewizji RAI: "Orban należy do Europejskiej Partii Ludowej, rodziny różnorodnej, nie tylko centrowej, ale szerzej - centroprawicowej". "A zatem nie jest niebezpiecznym ekstremistą" - dodał polityk ugrupowania Silvio Berlusconiego.

>>> Czytaj też: Orban znów bierze wszystko. Co to oznacza dla Polski i Europy?