Złoty wciąż znajduje się pod presją odwrotu inwestorów z regionu rynków wschodzących oraz działań spekulacyjnych. Narodowy Bank Polski w oficjalnym oświadczeniu prezesa Sławomira Skrzypka poinformował jednak, iż pomimo tak znaczącego osłabienia złotego, nie widzi konieczności podjęcia interwencji na rynku walutowym.

Słowa te tylko pogorszyły nastroje wokół PLN windując notowania głównych walut do wspomnianych wyżej maksimów. Po osiągnięciu tych poziomów, rynek wyhamował na chwilę, wchodząc w kilkugodzinną konsolidację.

Końcówka sesji europejskiej przyniosła natomiast lekkie odreagowanie spadków na złotym i pozostałych walutach regionu europy Środkowo – Wschodniej. Pod koniec dnia notowania euro, dolara, franka szwajcarskiego czy funta kształtowały się 6 – 8 groszy poniżej dziennych maksimów. W notowaniach EUR/PLN cały czas niepokoi poziom 4,8000 – całkiem możliwe bowiem, iż przed większą korektą aprecjacyjną na złotym, inwestorzy zdecydują się wywindować kurs do tej bariery, a nawet powyżej, w okolice szczytu z 2004 r., kiedy za euro płacono 4,9500 zł. 

W pierwszej części dnia na międzynarodowym rynku walutowym obserwowaliśmy spadek notowań EUR/USD w okolice 1,2800 – powodem zniżki były nieco gorsze od oczekiwań dane o sprzedaży detalicznej, jaki napłynęły przed południem z Eurolandu. Spadła ona w grudniu o 1,6% w stosunku rocznym wobec prognoz na poziomie 1,5%. Dane te nasiliły oczekiwania, iż ECB może na jutrzejszym posiedzeniu dokonać kolejnej obniżki stóp procentowych. W drugiej połowie sesji nastąpiło jednak odreagowanie i kurs eurodolara odbił powyżej poziomu 1,2900. Przyczyniły się do tego lepsze nastroje na światowych giełdach, z którymi notowania EUR/USD wykazują dodatnią korelację. Sentyment na parkietach z kolei poprawił się po publikacji nieco lepszych danych ze Stanów Zjednoczonych, dotyczących zatrudnienia oraz aktywności gospodarczej w sektorze usług.

Joanna Pluta
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.