W katastrofie wojskowego samolotu transportowego Ił-76, który rozbił się w środę tuż po starcie z bazy lotniczej w mieście Bufarik niedaleko Algieru zginęło 257 osób.

"Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o katastrofie algierskiego samolotu wojskowego, w której zginęło tak wiele osób, w tym żołnierze i oficerowie" - napisał prezydent Duda. Jak podkreślił, "Polska łączy się w żałobie z całą Algierią oraz przekazuje najszczersze kondolencje i wyrazy współczucia rodzinom ofiar".

"Proszę przyjąć, Panie Prezydencie, zapewnienia o naszej solidarności w tej trudnej dla władz i wszystkich obywateli Algierii chwili" - napisał prezydent Duda.

Algierskie ministerstwo obrony podało w komunikacie, że przyczyna wypadku nie jest na razie znana i wszczęto śledztwo w tej sprawie. Na miejsce katastrofy przybyły specjalne ekipy obrony cywilnej. Maszyna spadła na niezamieszkany teren rolny.

Rzecznik obrony cywilnej Mohammed Achour powiedział agencji Associated Press, że samolotem lecieli żołnierze, zaś przedstawiciel algierskiej partii rządzącej oświadczył, że wśród zabitych jest 26 członków Frontu Polisario - wspieranego przez Algierię ugrupowania opowiadającego się za pełną niepodległością Sahary Zachodniej, w tym także jej części kontrolowanych obecnie przez Maroko.

Jak poinformował Achour, samolot leciał z położonego 35 kilometrów na południowy zachód od Algieru Bufariku do bazy wojskowej w mieście Beszar w pobliżu granicy z Marokiem. Potem miał się skierować do miasta Tinduf niedaleko granic Algierii z Marokiem i Sahary Zachodniej. W obozach dla uchodźców w Tindufie mieszkają liczni przybysze z Sahary Zachodniej, stanowiący polityczne zaplecze Polisario.(PAP)

autor: Edyta Roś