"Wyłączyć z wyroku zakaz na prawo zajmowania stanowisk w organach władzy państwowej, samorządu lokalnego i firmach państwowych. W pozostałej części wyrok pozostawić bez zmian, a apelację adwokatów oddalić" - głosi orzeczenie sądu wyższej instancji.

Na rozprawę nieoczekiwanie przybył szef koncernu Rosnieft Igor Sieczyn, który podczas procesu Ulukajewa nie stawiał się mimo czterokrotnych wezwań. Podczas procesu byłego ministra Sieczyn miał status głównego świadka oskarżenia. Zarzuty oparte były na jego twierdzeniach, iż Ulukajew zażądał od niego 2 mln USD łapówki w zamian za pozytywną decyzję w sprawie udziału Rosnieftu w prywatyzacji mniejszej spółki naftowej - Basznieft.

Sieczyn zeznawał w czwartek za zamkniętymi drzwiami. Adwokat Ulukajewa Timofiej Gridniew zapewnił, że szef Rosnieftu przyznał w sądzie, iż Ulukajew nie mógł wpłynąć na prywatyzację Basznieftu. Obrońca oświadczył, że zeznania Sieczyna "nie rzucają światła na to, co się wydarzyło".

Ulukajew został w grudniu 2017 roku skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze i grzywnę w wysokości 130 mln rubli (2,2 mln USD). Został aresztowany w listopadzie 2016 roku, w czasie gdy kierował resortem gospodarki. W trakcie procesu zaprzeczał zarzutom i zapewniał, że nie żądał łapówki od szefa Rosnieftu.

Były minister jest najwyższym rangą urzędnikiem państwowym, jaki został zatrzymany w Rosji po 1991 roku z powodu zarzutów kryminalnych.