W obecnym momencie jednak za dalszym osłabieniem złotego przemawiają bardziej działania spekulacyjne zarówno ze strony dużych instytucji finansowych, jak i inwestorów indywidualnych, przyłączających się do gry pod silny trend deprecjacyjny. Ponadto ostatnie deklaracje ze strony Narodowego Banku Polskiego o braku konieczności podejmowania interwencji walutowych są dodatkową zachętą do sprzedawania złotego, ponieważ zmniejszają one ryzyko działań spekulacyjnych – inwestorzy „zapewnieni” przez NBP, że kurs złotego nie umocni się gwałtownie, są w stanie podejmować bardziej agresywną grę na rynku. Mała płynność wywołana brakiem kupujących PLN stanowi dodatkowy czynnik wspierający trend spadkowy w notowaniach polskiej waluty.

Dzisiejszą sesję złoty rozpoczął niewielkim umocnieniem – dolar euro, frank szwajcarski czy funt brytyjski notowane są o co najmniej 4 grosze poniżej wczorajszych szczytów. Wiele wskazuje na to, że dziś w notowaniach polskiej waluty możemy obserwować konsolidację. W ostatnim czasie, po silnych spadkach PLN nie następuje odreagowanie, ale jedno- dwudniowy ruch horyzontalny, po którym ma miejsce dalsze osłabienie.

W notowaniach pozostałych walut regionu obserwujemy zróżnicowane nastroje. Notowania EUR/HUF po osiągnięciu w ostatnich dniach szczytu na poziomie 304,00 spadły poniżej poziomu 300 forintów za euro. Odreagowanie to wsparło oświadczenie prezesa węgierskiego banku centralnego o możliwości interwencji na rynku walutowym w celu obrony forinta. Inwestorzy mają jeszcze w pamięci ostatnią taką interwencję, kiedy to w październiku minionego roku bank centralny jednorazowo podniósł stopy procentowe o 300 punktów bazowych. Lekko umacniała się również korona czeska. Jakkolwiek jej kurs wciąż pozostaje powyżej bariery 28,00 CZK za EUR, zszedł jednak poniżej innego istotnego oporu na poziomie 28,50. Dziś od rana nastroje wokół czeskiej waluty pozostają negatywne – opublikowany o 9.00 bilans handlu zagranicznego za grudzień wykazał gigantyczny deficyt – 11,79 mld CZK wobec -0,474 mld CZK miesiąc wcześniej.

W notowaniach EUR/USD wciąż panuje duże niezdecydowanie. Na wczorajszej sesji europejskiej kurs tej pary walutowej oddał całość wtorkowych wzrostów, a następnie wszedł w fazę konsolidacji w przedziale 1,2800-1,2900. O takim zachowaniu EUR/USD decyduje ciągły brak rozstrzygnięcia na światowych giełdach. Do przebicia ich ostatnich dołków potrzebny jest silny negatywny impuls, z drugiej strony rynek jest zbyt słaby, by rozpocząć większą korektę wzrostową.

Podczas dzisiejszej sesji poznamy decyzje Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych. W przypadku BoE prognozy zakładają cięcie o 50 pb. Oznaczałoby to, że główna stopa zostanie tam obniżona do poziomu 1%. Gospodarka brytyjska słabnie w bardzo szybkim tempie. Tamtejszy Krajowy Instytut Badań Społecznych i Gospodarczych przewiduje, że w 2009 r. PKB Wielkiej Brytanii spadnie aż o 2,7%. Z tego względu zdecydowane cięcia stóp wydają się uzasadnione. Dzisiejsza, większa od oczekiwań obniżka kosztu pieniądza, może jednak dać ostateczny impuls do zakończenia korekty wzrostowej w notowaniach funta i powrotu tej waluty do spadków. Kurs GBP/USD od kilku dni bezskutecznie próbuje pokonać istotny opór umiejscowiony na poziomie 1,4500. Oznaczać to może, że obecnie potencjał do dalszego korekcyjnego wzrostu wartości brytyjskiej waluty uległ na chwilę wyczerpaniu.

Europejski Bank Centralny prawdopodobnie wstrzyma się z obniżką kosztu pieniądza i pozostawi główną stopę procentową na poziomie 2%. Na taką decyzję kilkukrotnie wskazywał szef ECB, J.C. Trichet, który stwierdził, iż poziomu stóp nie należy w bieżącym miesiącu zmieniać, ze względu na krótki odstęp pomiędzy styczniowym a lutowym posiedzeniem (w styczniu dokonano obniżki o 50 pb). Nie wykluczył on jednak poluzowania polityki pieniężnej już w marcu. Jeśli na dzisiejszej konferencji prasowej po posiedzeniu ECB (która rozpocznie się o godz. 14.30), szef tej instytucji jednoznacznie zasugeruje kolejne zdecydowane cięcia stóp w następnych miesiącach, euro może ulec osłabieniu. Kurs EUR/USD w takiej sytuacji może odnotować spadek przynajmniej do poziomu 1,2700. Po jego pokonaniu, kolejnych istotnym wsparciem będzie dopiero 1,2500.