Pozostałe waluty regionu kwotowane były również przy niewielkiej zmienności. Korona czeska praktycznie nie zareagowała na fatalne dane dotyczące salda bilansu handlowego za grudzień, deficyt którego wzrósł z 0,47 mld koron jeszcze miesiąc temu do prawie 11,8 mld obecnie. Prognozy przewidywały jednak taką skalę wzrostu deficytu, odczyt ten był więc najprawdopodobniej już zawarty w cenach. Całkiem możliwe nawet, iż był on jednym z czynników wspierających presję deprecjacyjną na walutach regionu w ostatnich dniach.

Gorsze od oczekiwań dane, jakie napłynęły dziś z amerykańskiego rynku pracy pogorszyły ogólne nastroje i po raz kolejny osłabiły euro. Od momentu eskalacji kryzysu finansowego we wrześniu ubiegłego roku, słabe dane z USA paradoksalnie powodują deprecjację euro względem dolara. Rozczarowujące odczyty wskaźników makro z największej gospodarki świata wpływają na pogorszenie nastrojów inwestycyjnych, co z kolei powoduje wycofywanie się amerykańskich instytucji finansowych (stanowiących zdecydowaną większość na globalnym rynku) z inwestycji zagranicznych, również z tych denominowanych w euro. To z kolei działa deprecjacyjnie na notowania wspólnej waluty.

Dzisiejsze dane natomiast rozczarowały znaczącym wzrostem liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych. Liczba osób, jakie zgłosiły się w ostatnim tygodniu po zasiłek wyniosła 626 tys. osób, wobec prognoz na poziomie 590 tys. i zeszłotygodniowego odczytu wynoszącego 588 tys. W efekcie eurodolar spadł dziś poniżej poziomu 1,2800.

Europejski Bank Centralny zgodnie z oczekiwaniami pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie, w związku z czym wydarzenie to pozostało bez wpływu na rynek. Samo wystąpienie szefa ECB J.C. Tricheta na konferencji po posiedzeniu również nie wniosło nic nowego. Z jego słów wynikało jednak, iż Bank w obecnym momencie wyklucza obniżenie kosztu pieniądza do zera.