Do zdarzenia doszło w listopadzie ubiegłego roku. Na jednym z białostockich osiedli mężczyzna, który był właścicielem psa, wyrzucił zwierzę z balkonu na czwartym piętrze. Poinformowała o tym policję naoczna świadek. Pies przeżył, ale miał liczne otarcia, objawy wstrząsu urazowego i problemy z koordynacją ruchową. Teraz przebywa w Schronisku dla Zwierząt w Białymstoku.

Prokuratura oskarżyła mężczyznę o znęcanie się nad psem. Wyrok przed białostockim sądem zapadł w marcu tego roku. Wobec oskarżonego oprócz więzienia zasądzono też odebranie psa i 5 tys. zł nawiązki na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (TOZ) w Białymstoku.

Skazany mężczyzna złożył wniosek o uzasadnienie wyroku na piśmie, co jest zwykle zapowiedzią złożenia apelacji. Jak poinformowała PAP w piątek koordynator biura prasowego w Sądzie Rejonowym w Białymstoku Beata Wołosik, wyrok wraz z uzasadnieniem został mu przesłany, ale w wymaganym terminie apelacja nie wpłynęła. "Wyrok jest prawomocny i został przekazany do wykonania" - poinformowała.

Sąd Rejonowy, uzasadniając wyrok bezwzględnego więzienia, uznał, że było to "zwykłe barbarzyństwo", a wyrzucenie psa przez balkon naraziło zwierzę nie tylko na poważne cierpienia fizyczne, ale też było dla niego traumatycznym przeżyciem. Zdaniem sądu, nie można wykluczyć, że pies mógł stracić życie. Sąd podkreślał też w uzasadnieniu, że to nie zwierzę jest winne, iż człowiek wymierza mu karę, ale za każdym razem to człowiek jest winny, bo nie dopełnił obowiązku sprawowania właściwej opieki nad zwierzęciem.

W ocenie sądu, takie postępowanie raz wymierzone w zwierzę, innym razem może być wymierzone w człowieka. Dlatego - jak podkreślał sąd - takie zachowanie trzeba "piętnować, ujawniać i reagować na nie".