Nowe priorytety Komisji Europejskiej w zakresie wspólnych wydatków z unijnej kasy, takie jak walka z nielegalną imigracją, bezpieczeństwo, ochrona granic UE oraz mobilności młodych pracowników, innowacje czy digitalizacja mogą prowadzić do zmniejszenia wydatków na obecne priorytetowe cele, czyli Wspólną Politykę Rolną (WPR) oraz programy spójności. Dla Polski oznacza to poważne zmiany w finansowaniu projektów inwestycyjnych oraz we wsparciu rolnictwa.

– Fundusze strukturalne przyczyniają się do realizacji około 60 proc. inwestycji publicznych w Polsce. Niski poziom inwestycji pozostaje poważnym problemem polskiej gospodarki – podkreśla dr Pierre Guérin, ekonomista OECD.

Stąd też negocjacje nowego unijnego budżetu są z punktu widzenia Polskie niezwykle istotne.

Zakładając, że Wielka Brytania przestanie wpłacać swoją składkę do wspólnej kasy unijnej w związku z procedurą wyjścia z UE, a składki członkowskie w latach 2021-2027 nie zostaną zwiększone, we wspólnym budżecie powstanie dziura o wartości 94 mld euro. Nowe priorytety to zaś dodatkowy wydatek minimum 100 mld euro.

– Niedobór w unijnym budżecie można pokryć m.in. przez zamrożenie wydatków na WPR oraz na politykę spójności, co de facto oznaczałoby obniżenie tychże wydatków w realnych wartościach. Ewentualnie można też podnieść składki członkowskie państw Unii lub wprowadzić nowy mechanizm finansowania unijnego budżetu, np. podatek węglowy – wyjaśnia dr Zsolt Darvas, analityk brukselskiego Instytutu Bruegla i współautor opracowania „Rethinking the European Union’s post-Brexit budget priorities”.

– Wiele europejskich firm, w tym francuskich, gdzie podatki ekologiczne są wyższe niż w krajach Europy Wschodniej i w Polsce, już teraz musi wliczać koszty ekologiczne w działalność operacyjną. Wprowadzenie podatku węglowego jest bardzo prawdopodobne, mimo sprzeciwu niektórych członków – uważa dr Darvas.

Ostateczny kształt propozycji podatku węglowego, kluczowego dla Polski z uwagi na jej uzależnienie od węgla, jeszcze nie jest znany, choć sam pomysł jego wprowadzenia dyskutowany jest na forum unijnym od 2011 r.

Instytut Bruegla jako potencjalne dodatkowe źródło finansowania budżetu UE sugeruje zaś utworzenie dodatkowego podatku bezpośredniego lub/i podatku od emisji C02. Jedną z rozważanych opcji jest przekierowanie źródeł dochodu z handlu emisjami właśnie do wspólnej kasy UE. Zdaniem dr Darvasa podwyższenie składek członkowskich, o co zabiegała m.in. Polska, jest mało prawdopodobne.

Negocjacje nowego budżetu rozpoczęto w lutym, w maju Komisja Europejska zaprezentuje swoją propozycję tzw. Multiannual Financial Framework (MFF). Budżet musi zostać przyjęty jednogłośnie.

Francja i Niemcy wywierają presję, aby odpowiadał on na nowe wyzwania stojące przed Unią:

* potrzebę zagwarantowania bezpieczeństwa finansowego,
* presję migracyjną,
* a także niejednoznaczne – zdaniem czołowych polityków obu krajów – zapewnienia USA dotyczące gwarancji bezpieczeństwa.

Budżet jako dodatkowy gwarant

– Państwa członkowskie same decydują o swojej polityce obrony, służbie zdrowia, polityce społecznej. Dlatego dalsza dyskusja na temat zwiększenia budżetu UE powinna być prowadzona, kiedy członkowie Wspólnoty będą gotowi na większe delegowanie decyzji w tych sektorach na poziom unijny – uważa dr Guntram Wolff, szef Instytutu Bruegla.

Kluczowe jest zatem pytanie, które usługi w ramach UE mogą być dostarczane na poziomie unijnym, a które tylko na poziomie narodowym. Na tym etapie rozwoju i integracji Unii jej wspólny budżet może być raczej tylko czymś w rodzaju ubezpieczenia, dodatkowej ochrony stanowiącej uzupełnienie dla budżetów i polityki narodowej poszczególnych państw.

Obecna struktura budżetu

Unijny budżet jest finansowany ze składek członkowskich ustalanych głownie na podstawie dochodu narodowego brutto oraz z wpływów z VAT. Do wspólnej kasy płynie również 80 proc. ceł za towary importowane spoza Wspólnoty oraz za import cukru.

Budżet Unii Europejskiej stanowi około 1 proc. narodowego produktu brutto krajów członkowskich. 38 proc. swojego budżetu UE przeznacza właśnie na Wspólną Politykę Rolną (WPR), 34 proc. wydawane jest na politykę spójności. W sumie dało to kwotę 775 mld euro w latach 2014-2020. Oba te – priorytetowe do tej pory – wydatki krytykowane są przez ekonomistów z Instytutu Bruegla, z którego analiz korzysta Komisja Europejska. Ich zdaniem unijny budżet jest konstruowany w oparciu o skomplikowaną i przestarzałą metodę i wymaga reformy. 

Zdaniem dr Darvasa Wspólna Polityka Rolna jest ważnym wsparciem finansowym, szczególnie dla zamożnych i dużych gospodarstw rolnych, jednak ocena jej skuteczności nie jest jednoznaczna.

– Wprawdzie pogłębia konwergencję gospodarek, jednak nie wiadomo, jak silny i długotrwały jest to efekt. Nie przyczynia się natomiast do wzmacniania różnorodności biologicznej (biodywersyfikacji) – uważa.

Na cele WPR przeznaczono w obecnych tzw. ramach finansowych 408 mld euro, z czego 313 mld stanowiły bezpośrednie dopłaty dla rolników. Na wsparcie rozwoju regionów wiejskich przeznaczono 96 mld euro, a na interwencje w przypadku katastrof 18 mld.

Jak pokazują dane Komisji Europejskiej, 80 proc. dopłat idzie do 20 proc. europejskich rolników, co jest przedmiotem krytyki w zakresie zrównoważonej dystrybucji środków unijnych. Unijni urzędnicy sugerują zreformowanie systemu dystrybucji dopłat i wprowadzenie narodowego współfinansowania wsparcia dla rolników po to, by dopłaty płynące ze wspólnej unijnej kasy stymulowały tworzenie upraw ekologicznych.

Na politykę spójności przeznacza się 367 mld euro, rozdzielając je między Europejski Fundusz Rozwoju Regionów (ERDF, 55 proc. środków), Europejski Fundusz Społeczny (ESF, 23 proc. środków) oraz Fundusz Spójności (20 proc.).

Dodatkowo, ERDF i ESF mają oddzielne subfundusze rozdzielane w oparciu o współczynnik PKB per capita w danym regionie (185 mld euro kierowanych do regionów kwalifikowanych poniżej 75 proc. średniej unijnego rozwoju). Regiony znajdujące się w fazie transformacji (czyli z PKB per capita między 75 – 90 proc. średniej unijnej) mogły liczyć na 36 mld euro wsparcia, pozostałe – tzw. regiony rozwinięte – otrzymywały fundusze w wysokości 56 mld euro.

Ekonomiści Instytutu Bruegla uważają, że najefektywniejsze w kwestii długotrwałych efektów, jest wspieranie inwestycji w infrastrukturę oraz edukację, badania i rozwój (R&D).

Pozostałe ważne i mniej krytykowane pozycje we wspólnym budżecie:

* wspieranie konkurencyjności na rynku pracy, w tym m.in. program badawczy Horizon2020 i program edukacyjny Erasmus (w sumie 146 mld euro),
* program Global Europe (66 mld euro), który obejmuje takie unijne instrumenty polityki zagranicznej, jak np. pomoc humanitarną,
* program „Zrównoważony rozwój” (11 mld euro),
* program „Bezpieczeństwo i społeczeństwo cywilne” (18 mld euro).

Analitycy Instytutu Bruegla podkreślają, że dyskusja nad nowym budżetem nie może ograniczać się jedynie do aspektu zbilansowania wydatków i wpływów. Powinna dotyczyć także długoterminowych efektów dla rynku.

– To prawda, że beneficjentami netto obowiązującego budżetu są kraje Europy Wschodniej i Południowej, jednak Zachód Europy nie powinien rozważać tego w kategoriach straty dla swoich podatników, ale wkładu dla ujednolicania europejskiego rynku, którego rozwój jest w interesie wszystkich Europejczyków – podkreśla dr Darvas. – Firmy aktywne na wspólnym rynku, pochodzące z krajów wpłacających więcej do unijnej kasy, tak naprawdę stają się beneficjentami wspólnego rynku właśnie dzięki funduszom spójności – dodaje.

Stąd też reforma funduszy przeznaczanych na Wspólną Politykę Rolną oraz na konwergencję gospodarczą regionów nie powinna zmierzać do ograniczania środków, lecz dążyć do zwiększenia ich efektywności. Jedną z propozycji Komisji Europejskiej jest zmniejszenie dopłat do wielkopowierzchniowych gospodarstw na rzecz wspierania mniejszych, proekologicznych.

W zależności od scenariusza nowego budżetu UE, wydatki na dodatkowe priorytety w kolejnych latach wzrosną od 117 mld (scenariusz 2) do 390 mld euro (scenariusz 3). Który ze scenariuszy okaże się najbliższy propozycjom Komisji Europejskiej okaże się już w maju.

Z deklaracji unijnych komisarzy już teraz wiadomo, że nie powstanie oddzielny budżet dla strefy euro, czego obawiały się kraje Europy Wschodniej.

Autor: Katarzyna Stańko, dziennikarka ekonomiczna