Za wprowadzeniem zakazu wynajmu turystycznego głosowali socjaliści (PSOE), lewicowa Podemos, a także regionalne ugrupowanie Mes. Przeciwni byli ludowcy (PP) i liberalna partia Obywatele (Ciudadanos).

Jak powiedział po głosowaniu główny urbanista Palmy de Mallorca Jose Hila, przyjęcie nowych przepisów nie było łatwe, ale jest konieczne dla populacji hiszpańskiego miasta.

"Podjęliśmy dziś niełatwą decyzję, wiedząc, że zaszkodzi ona niektórym osobom. Z drugiej jednak strony mieliśmy świadomość, że znacznie więcej mieszkańców naszego miasta skorzysta na tym rozwiązaniu" - podkreślił Hila, wskazując, że masowy napływ turystów w ostatnich latach zakłócił życie na osiedlach mieszkaniowych w Palmie.

Według przedstawicieli ratusza nowe przepisy mają powstrzymać również widoczny w ostatnich latach wzrost cen nieruchomości w tym mieście, który uderzał w lokalną społeczność.

Nowe przepisy, bazujące na projekcie zgłoszonym przez mieszkańców, przewidują, że na terenie Palmy de Mallorca możliwy będzie wynajem pokojów turystom tylko w domach jednorodzinnych. Budynki te nie mogą jednak znajdować się w pobliżu lotniska, a także w tzw. strefach rozwoju gospodarczego.

Z szacunków władz miejskich wynika, że spośród 11 tys. mieszkań udostępnianych wczasowiczom w głównym mieście Majorki zaledwie 5 proc. było oficjalnie zarejestrowanych jako miejsce pobytu turystycznego.

Z szacunków firmy Airbnb, pośredniczącej w wynajmie prywatnych lokali dla wczasowiczów, wynika, że przeciętny mieszkaniec Palmy za udostępnienie swego mieszkania turystom inkasował w ub.r. w ciągu 61 dni średnio 6,9 tys. euro. Łącznie w mieszkaniach w tym mieście nocowało w 2017 r. około 220 tys. urlopowiczów ze 147 państw świata.

>>> Czytaj też: Zdobycie pozwolenia na edukację domową stało się drogą przez mękę. Wszystko przez reformę oświaty