"Sądzę, że (wyjście z porozumienia nuklearnego) prześle właściwą wiadomość (Pjongjangowi)" - stwierdził Trump podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie.

Amerykański prezydent nie poinformował, jaka będzie jego decyzja w kwestii porozumienia z Teheranem, zaznaczył jednak, że jest otwarty na negocjacje w sprawie nowej umowy.

Trump wypowiadał się na konferencji prasowej po wystąpieniu premiera Izraela Benjamina Netanjahu w Tel Awiwie, który oświadczył, że Iran kłamał w sprawie swojego programu nuklearnego, a po podpisaniu porozumienia nuklearnego "poszerzał wiedzę o broni jądrowej dla wykorzystania jej w przyszłości".

Jak powiedział amerykański przywódca, niedzielne izraelskie informacje oraz inne wydarzenia pokazały, że miał on "sto procent racji w sprawie Iranu". Zaznaczył, że zachowanie tego państwa "jest po prostu nie do zaakceptowania".

"Za siedem lat ta umowa już wygaśnie, a Iran będzie mógł swobodnie produkować broń jądrową" - zaznaczył. Jak dodał, Iran "nie siedzi bezczynnie" i "wystrzeliwuje pociski".

Amerykański prezydent zapowiadał wcześniej, że jeśli USA wraz z europejskimi sojusznikami nie zdołają wprowadzić zmian w porozumieniu z Iranem, USA wycofają się z układu. Decyzja w tej sprawie ma zapaść do 12 maja.

Celem zawartej w lipcu 2015 roku umowy między sześcioma mocarstwami (Niemcy, Chiny, USA, Francja, Wielka Brytania i Rosja) a Iranem jest ograniczenie programu nuklearnego tego kraju w zamian za zniesienie sankcji.

Podczas poniedziałkowej konferencji Trump potwierdził, że miejscem jego spotkania z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem może być strefa zdemilitaryzowana na granicy między dwiema Koreami. Jak przekazał, rozmawiał w tej sprawie z prezydentem Korei Południowej Mun Dze Inem. Wśród potencjalnych miejsc szczytu przywódca USA wymienił również Singapur.

Wcześniej na Twitterze Trump pisał, że "wiele krajów rozważanych jest jako miejsce spotkania", ale sugerował że granica między Koreami jest najlepsza. Przed opublikowaniem tego tweeta w mediach pojawiły się spekulacje, że dłuższą listę możliwych miejsc spotkania zawężono do Singapuru i Mongolii - podała agencja Kyodo.

W piątek Kim Dzong Un i prezydent Korei Południowej Mun Dze In spotkali się w Panmundżomie; było to trzecie w historii i pierwsze od 11 lat spotkanie przywódców zwaśnionych państw koreańskich.

W podpisanej po spotkaniu wspólnej deklaracji Mun i Kim zapowiedzieli, że obie Koree będą dążyć do przekształcenia rozejmu w układ pokojowy, który formalnie zakończy wojnę z lat 50. XX wieku, oraz zgodzili się, że konieczna jest "całkowita denuklearyzacja" Półwyspu Koreańskiego.

Jak przekazał Biały Dom, amerykański przywódca rozmawiał też telefonicznie w poniedziałek na temat Iranu i Syrii z francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem.

>>> Czytaj też: Cła na stal i aluminium odroczone o miesiąc. Prezydent Trump podjął decyzję