Od dawna wiadomo, że kapitalizm ma różne twarze. Udowodnił to w swojej książce „The Diversity of Modern Capitalism” francuski profesor ekonomii Bruno Amable, wykładowca z Université de Genève. Według niego, istnieje co najmniej pięć różnych modeli kapitalizmu:

* anglosaski (m.in. USA, Wielka Brytania);
* socjaldemokratyczny / skandynawski (m.in. Szwecja, Dania);
* kontynentalny (Francja, Niemcy);
* południowoeuropejski (m.in. Włochy, Hiszpania);
* azjatycki (m.in. Japonia, Korea Płd).

W powyższym zestawieniu brakuje modelu, który obejmowałby państwa z Europy Środkowej i Wschodniej (EŚW). Dlaczego? Bo jest nieco inny. Jaką twarz ma więc kapitalizm środkowoeuropejski?

Z kim nam po drodze

Kilka lat temu prof. Beata Farkas z Uniwersytetu w Szeged jako pierwsza starała się bliżej przyjrzeć kapitalizmowi środkowoeuropejskiemu. Stwierdziła wtedy, że we wszystkich krajach EŚW cechuje się on przede wszystkim relatywnym niedoborem kapitału krajowego w gospodarce, słabo rozwiniętym społeczeństwem obywatelskim oraz silnym wpływem Unii Europejskiej na ład instytucjonalny.

Niedawno bardziej precyzyjnie na to pytanie postanowiła odpowiedzieć grupa polskich badaczy ze Szkoły Głównej Handlowej (SGH) w Warszawie, w której znaleźli się Mariusz Próchniak, Ryszard Rapacki, Juliusz Gardawski, Adam Czerniak, Bożena Horbaczewska, Adam Karbowski, Piotr Maszczyk i Rafał Towalski. Przyjrzeli się oni 11 krajom z regionu EŚW, stosując podejście i typologię Amable’a, a także własne narzędzia analityczne, skonstruowane specjalnie na potrzeby badania.

Wyniki przedstawili w marcu na międzynarodowej konferencji na SGH „Diversity of Patchwork Capitalism in Central and Eastern Europe – Institutional Perspective”. Badacze z SGH zastosowali następujące zmienne w analizie: konkurencja na rynku produktów, rynek pracy i stosunki przemysłowe, system pośrednictwa finansowego, system zabezpieczenia społecznego, system tworzenia wiedzy, rynek mieszkaniowy.

Okazało się, że w niemal wszystkich krajach naszego regionu podobieństwo kapitalizmu jest największe do modelu południowoeuropejskiego (Hiszpania, Włochy). Czyli do modelu, który charakteryzuje się m.in. wysokim poziomem ochrony zatrudnienia, relatywnie nikłą ochroną socjalną, wysokimi wydatkami publicznymi, umiarkowanie wysokim poziomem opodatkowania pracy, relatywnie niskim poziomem wykształcenia (co nie sprzyja innowacyjności). Największe podobieństwo do tego modelu wykazują kapitalizmy: polski, słoweński, chorwacki.

Według prof. Krzysztofa Jasieckiego z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, specjalizującego się w kapitalizmie środkowoeuropejskim, podobieństwo modelu kapitalizmu w większości krajów EŚW do modelu południowoeuropejskiego wynika ze zbliżonych wskaźników słabości instytucjonalnych, które obniżają długookresowo konkurencyjność gospodarczą.

– Dotyczą one głównie roli państwa w gospodarce, jakości działania administracji i jej wpływu na regulacje. Wskazywana jest także niska innowacyjność gospodarek i deficyt rodzimego kapitału sprzyjający zależności rozwoju od kapitału zagranicznego – mówi prof. Krzysztof Jasiecki.

Prof. Radosław Zenderowski z UKSW uważa, że nie bez znaczenia jest też niski poziom jednorodności kulturowej większości krajów EŚW.

– Takie kraje, jak Polska, Rumunia czy nawet Węgry, które w historii doświadczyły długiego okresu rozbicia na kilka dzielnic, pozostających w sferze wpływów różnych cywilizacji, musiały z czasem wypracować swoje, nieco „synkretyczne” i mniej jednorodne modele gospodarcze – wskazuje prof. Zenderowski.

– Bliskość geograficzna południowoeuropejskiej kultury organizacyjnej miała niewątpliwie duży wpływ na kształtowanie się specyficznych warunków rozwoju gospodarczego w regionie. Human Development Index pokazuje istnienie wyraźnych korelacji na płaszczyźnie społeczno-ekonomicznej między krajami basenu Morza Śródziemnego a krajami regionu EŚW – wskazuje dr Michał Cichoracki z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

Krzysztof Głowacki, ekonomista z think tanku Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), poddaje jednak w wątpliwość jednoznaczne stwierdzenie, że kapitalizmy w Europie Środkowej są podobne do kapitalizmu włoskiego czy hiszpańskiego.

– Pod względem organizacji rynku pracy kraje południowe wyróżnia silna pozycja związków zawodowych, sztywny gorset regulacyjny, a także familiaryzm i klientelizm, czyli cechy, których nie da się porównać z sytuacją w Europie Środkowej. Jeśli chodzi o rynek kapitałowy, to greckie, portugalskie i włoskie przedsiębiorstwa zgłaszają więcej problemów z uzyskaniem finansowania, niż na ogół firmy w UE, a przedsiębiorstwa w krajach wyszehradzkich czy w Estonii mniej. Inny jest poziom dyscypliny fiskalnej w obu grupach – wylicza Głowacki.

Podkreśla, że odmienność krajów EŚW od krajów południowoeuropejskich pod względem systemu gospodarczego objawiła się w czasie ostatniego kryzysu, z którego pierwsza grupa wyszła obronną ręką, a druga popadła w poważne tarapaty makroekonomiczne.

Kapitalizm niejednorodny

Szczególnie rzucającymi się w oczy wyjątkami od południowoeuropejskiej „reguły” w regionie EŚW okazują się Czechy i Estonia, które wykazują największe podobieństwo do modelu kontynentalnego. Trzeba zwrócić uwagę, że kapitalizmy w krajach EŚW nie są jednorodne, i jest tak nie od wczoraj. Już na etapie transformacji w latach 90. XX wieku występowały istotne różnice w regionie w podejściu do kapitalizmu i rozwiązań w zakresie kształtowania nowych instytucji i zasad.

Podajmy kilka przykładów (za: J. Kleer, „Europa Środkowo-Wschodnia: peryferyjny i imitacyjny kapitalizm”, Przyszłość nr 3/2016):

* Bułgaria jest jedynym krajem EŚW, w którym tzw. terapia szokowa zdecydowanie się nie powiodła;
* kraje bałtyckie wybrały łagodniejszą politykę podatkową (niższe opodatkowanie), niż inne kraje EŚW;
* najniższy spadek produkcji i najniższa inflacja w okresie przejściowym miały miejsce na Węgrzech;
* zostały przyjęte różne modele prywatyzacji w różnych krajach EŚW (np. sprzedaż na zewnątrz, inwestorom zagranicznym, dominowała na Węgrzech i w Estonii; prywatyzacja kuponowa w Czechach i na Litwie; wykup majątku przez pracowników w Polsce, na Słowacji i w Rumunii);
* na członkostwie w UE najbardziej potrafiła skorzystać Bułgaria, a najmniej Węgry.

Z kolei prof. Anders Aslund zwraca uwagę w swoich publikacjach, że:

* w krajach bałtyckich banki państwowe odegrały podczas transformacji marginalną rolę, w odróżnieniu od pozostałych państw EŚW;
* Polska zaś jest jedynym krajem w regionie, który niemal „suchą stopą” przeszedł przez kryzys finansowy z lat 2007-2009.

Gdy popatrzymy na różne wskaźniki makroekonomiczne krajów regionu EŚW, to zobaczymy, że państwa bałtyckie są prymusami gospodarki rynkowej (szczególnie Estonia). Najbardziej opornie idzie to zaś w krajach z południa regionu (Chorwacja, Bułgaria).

Dr hab. Przemysław Wechta z poznańskiego UAM zwraca uwagę, że kraje bałtyckie i Polska są o wiele mniej skorumpowane, niż kraje południa Europy i południa regionu EŚW.

– W ujęciu instytucjonalnym można postawić tezę o ewolucji przedsiębiorczości żywiołowej, opierającej się na akumulacji kapitału poprzez oszustwa, korupcję, wyzysk, nieformalne powiązania z władzą, w stronę przedsiębiorczości systemowej, normatywnej. Zaufanie staje się w tych krajach wartością ekonomiczną, czynnikiem rozwoju gospodarczego – podkreśla dr Wechta.

Czechy i Estonia – różni przez kulturę i religię

Skąd takie różnice w regionie, jeśli chodzi o modele kapitalizmu? Czemu to kraje z północy regionu są prymusami we wdrażaniu kapitalizmu i gospodarki rynkowej, a kraje z południa wręcz odwrotnie? Skąd bierze się podobieństwo estońskiego i czeskiego modelu kapitalizmu do modelu niemieckiego?

– Kraje z północy regionu, głównie Estonia, są skuteczniejsze w rozwoju kapitalizmu ze względu na podnoszenie jakości instytucji, w tym konsekwentną informatyzację kraju. A także z uwagi na absorpcję wzorów kulturowych z Niemiec i państw nordyckich – tłumaczy prof. Krzysztof Jasiecki.

Na wątek kulturowy wskazuje również prof. Radosław Zenderowski z UKSW, przypominając, że na początku XX wieku największą mniejszością w Czechach byli Niemcy – stanowili około 30 proc. ludności. W Estonii stanowili około 3 proc. obywateli, ale byli bardzo wpływową elitą.

– Czechy i Estonia to kraje, gdzie w gospodarce do II wojny światowej dominowali Niemcy – w przemyśle, handlu i usługach. Niemcy byli też najlepiej „usieciowieni”, częściowo bazując na tradycji hanzeatyckiej, ale przede wszystkim na tym, że język niemiecki był de facto wiodącym językiem międzynarodowego obrotu gospodarczego w regionie Europy Środkowej – wyjaśnia prof. Zenderowski.

Na aspekt religijny zwraca uwagę dr Marta Cobel-Tokarska, wykładowca Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, autorka pracy naukowej „Europa Środkowa, dawne i nowe znaczenia”.

– Zarówno Estonia, jak i Czechy, to kraje, w których znaczącą rolę odegrały różne wyznania protestanckie. To wyróżnia je w regionie. Mimo że dziś Czechy są istotnie zsekularyzowane, to pamięć choćby o ruchu husyckim jest elementem kształtującym czeską tożsamość. Natomiast w Estonii, według danych z 1922 roku, aż 78,2 proc. ludności stanowili luteranie – wskazuje dr Cobel-Tokarska.

I przypomina, że to głównie etyka protestancka sprzyja formowaniu się kapitalizmu – za Maxem Weberem.

Dr Cobel-Tokarska podkreśla również wielkie zróżnicowanie historyczne i kulturowe regionu Europy Środkowej w długiej perspektywie czasowej.

– Zasadniczo określenie Europa Środkowa jest pewnym konstruktem myślowym. Składa się na nią wielka i stosunkowo często zmieniająca się w czasie liczba organizmów państwowych, o płynnych granicach. Podstawową cechą tych państw jest duże zróżnicowanie na niedużej przestrzeni: etniczne, kulturowe, religijne. Kraje EŚW niosą za sobą zarówno dziedzictwo Turcji osmańskiej, Szwecji, dynastii Habsburgów i Austro-Węgier, Rzeczpospolitej, mocarstw dokonujących rozbiorów i innych… Te wpływy nakładały się na siebie i często trudno jest je precyzyjnie wyodrębnić. Ciężko jest mówić o Europie Środkowej jako jednej całości, ponieważ różne jej części miały w dłuższej perspektywie czasowej różne doświadczenia historyczne. I nawet, jeśli ostatnie dekady, to doświadczenia w jakimś stopniu podobne, w perspektywie długiego trwania w poszczególnych krajach EŚW wiele rzeczy inaczej się ukształtowało – tłumaczy dr Cobel-Tokarska.

Teraźniejszość ma znaczenie

Zdaniem niektórych ekonomistów do zróżnicowania gospodarek w regionie EŚW doprowadziły także odmienne rodzaje polityki gospodarczej stosowane w ostatnich dekadach.

– Na przykład Bułgaria i Polska, na skutek szczególnie represyjnej i nieodpowiedzialnej polityki gospodarczej ich komunistycznych rządów, borykały się u progu transformacji ze znacznie poważniejszą nierównowagą ekonomiczną niż Czechosłowacja czy Węgry – uważa Krzysztof Głowacki z CASE.

Zwraca uwagę, że w przypadku Chorwacji nie można zapomnieć o wojnie w latach 90. XX wieku, która oznaczała marnotrawstwo czasu i zasobów.

– Wojna na Bałkanach opóźniła rozwój gospodarczy Chorwacji o wiele lat – uważa.

Nasz własny model

W związku z rozwojem (niejednorodnym) kapitalizmu w regionie Europy Środkowej pojawia się jeszcze jedno ważne pytanie: czy w przyszłości może powstać model kapitalizmu środkowoeuropejskiego, a więc czy typologia Amable’a będzie musiała zostać uzupełniona? Które jego cechy mogą ulec uwypukleniu? A może wyłamanie się Czech i Estonii na obecnym etapie formowania się kapitalizmu w EŚW uniemożliwi stworzenie takiego modelu?

Prof. Jasiecki podkreśla, że Amable nie uwzględnił w swojej typologii modeli kapitalizmu środkowoeuropejskiego ze względu na wczesną fazę rozwoju instytucji rynkowych, odmienność kierunków ewolucji i zróżnicowania wariantów kapitalizmu w regionie.

– Prawdą jest, że Bank Światowy i czołowi badacze, jak Anders Aslund, Dorothee Bohle czy Béla Greskovits, wskazują na dużą heterogeniczność EŚW. Wyodrębniają kilka grup krajów reprezentujących odmienne modele gospodarcze, polityczne i społeczne: Europę Środkową, republiki bałtyckie, Europę Południowo-Wschodnią itd. Mamy raczej do czynienia z różnymi wariantami kapitalizmu w EŚW, a nie jego jednym modelem – uważa prof. Jasiecki. – Dochodzi do tego zmienność rozwiązań ustrojowych w krajach regionu, która utrudnia rozpatrywanie kapitalizmu środkowoeuropejskiego jako odrębnego rodzaju kapitalizmu. Na potwierdzenie tej tezy w odniesieniu do Europy centralnej można przywołać kierunek zmian systemowych na Węgrzech od 2010 roku i w Polsce od roku 2015 – dodaje.

Dr Cobel-Tokarska uważa, iż zróżnicowanie wewnętrzne Europy Środkowej jest tak duże, że trudno wierzyć, by model kapitalizmu środkowoeuropejskiego mógł powstać.

– Wydaje się, że modele kształtują się na bazie procesów długiego trwania, a więc ostatnie dekady raczej nie mają szansy wytworzyć trwałego modelu, który nie miałby korzeni w przeszłości – mówi dr Cobel-Tokarska.

Naukowcy z SGH podkreślają, że na obecnym etapie rozwoju kapitalizmu w EŚW nie sposób przesądzić, czy powstaje osobny model kapitalizmu postkomunistycznego, czy też następuje konwergencja w kierunku któregoś z czterech modeli kapitalizmu europejskiego.

Zresztą, niektórzy naukowcy nie są zwolennikami tworzenia akademickich podziałów w ramach pojęcia globalnej gospodarki kapitalistycznej.

– One, oczywiście, pełnią bardzo ważną rolę we współczesnym dyskursie społeczno-ekonomicznym, ale nie oddają istoty rzeczy, jeśli chodzi o globalny kapitalizm. On zawsze będzie pojmowany jako system maksymalnie efektywnej alokacji zasobów, umożliwiający akumulację kapitału w oparciu o instytucjonalizację zasady maksymalizacji zysku. Regionalne, kulturowe, czy nawet kontynentalne różnice w rozwoju gospodarki kapitalistycznej różnych krajów świata mają mniejsze znaczenie, niż sam rdzeń jej funkcjonowania – podsumowuje dr Michał Cichoracki.

Autor: Piotr Rosik