Mówił o tym w czwartek w Genewie dyrektor do spraw zdrowia publicznego w Międzynarodowej Federacji Towarzystw Czerwonego Krzyża Emanuele Capobianco, który w ubiegłym tygodniu odwiedził kolumbijskie miasto Cucuta na granicy z Wenezuelą, dokąd przybywają licznie słynnym mostem Simona Bolivara uchodźcy z sąsiedniego kraju.

Uchodźcy cierpią masowo na niemożliwe do kontrolowania epidemie: biegunkę i infekcje dróg oddechowych, "co jest następstwem ciężkiego niedożywienia wśród dzieci i kobiet"; "sprawia ono, że ich systemy odpornościowe są osłabione" - poinformował Capobianco w rozmowie z dziennikarzami.

Codziennie wykrywa się wśród uchodźców wiele przypadków chorób zakaźnych, wśród nich dyfterytu i odry, których szerzeniu się można by zapobiec, gdyby w Wenezueli przeprowadzano nadal regularne szczepienia.

Capobianco jako jedno z pilnych zadań, jakie powinien spełniać Kolumbijski Czerwony Krzyż z pomocą Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, wskazuje przeprowadzanie wśród uchodźców z Wenezueli masowych szczepień przeciwko chorobom zakaźnym.

O złym funkcjonowaniu wenezuelskiego systemu ochrony zdrowia pod rządami prezydenta Nicolasa Maduro świadczy również - według Capobianco - fakt, iż chorzy cierpiący na schorzenia chroniczne, jak gruźlica, dolegliwości wątroby, nadciśnienie tętnicze, HIV przez całe miesiące nie mają dostępu do leków.

Dyrektor Capobianco proponuje jako wyście z tej dramatycznej sytuacji zwiększenie skoordynowanej międzynarodowo pomocy regionalnej dla Wenezueli z udziałem organizacji humanitarnych, i to nie tylko w Kolumbii, lecz również na terenie Brazylii, Ekwadoru i Peru.

>>> Czytaj także: Pudrowanie trupa. Putin nie zmieni skostniałego, skorumpowanego systemu [OPINIA]