77-letni konserwatysta, który rządził krajem w latach 2008-2013, jest czwartym przywódcą Korei Płd., który odpowiada przed sądem w związku z zarzutami korupcyjnymi. W kwietniu na 24 lata więzienia za korupcję, nadużywanie władzy i wymuszenia skazano byłą prezydent Park Geun Hie, która stała na czele państwa w latach 2013-2017.

Li został w marcu aresztowany, a w kwietniu postawiono mu formalnie 16 zarzutów, w tym przyjęcia ok. 11 mld wonów (ponad 10 mln USD) łapówek m.in. od południowokoreańskiej agencji wywiadowczej. Miał on też zdefraudować 35 mld wonów (ponad 32 mln USD) z firmy produkującej części samochodowe DAS. Li zarzuca się również zatajenie faktu posiadania tej firmy, oficjalnie należącej do jego brata.

W związku z podejrzeniami o udział w przestępstwach zatrzymano również część bliskich współpracowników byłego prezydenta – podaje Yonhap.

Po aresztowaniu Li nie przyznawał się do winy, a dochodzenie przeciwko sobie określał jako zemstę polityczną rządu obecnego prezydenta Mun Dze Ina. W czasie środowej rozprawy ponownie zapewniał o swojej niewinności. „Czuję głęboki smutek (…) oskarżenie jest naciągane (…) To bolesne, walczyć przeciwko ludziom, z którymi pracowałem jako przywódca tego kraju” - mówił Li.

Andrzej Borowiak (PAP)