Wraz z przyjmowaniem kolejnych krajów do strefy euro powiększa się też grono w Radzie Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Obecnie w jej skład wchodzą już 22 osoby: 16 prezesów banków centralnych poszczególnych krajów członkowskich i 6 członków zarządu. W obecnym systemie każdy członek Rady ma jeden głos, zawsze bierze udział w głosowaniu, a o jego wynikach decyduje zwykła większość głosów.

Jednak rozrost strefy euro mógłby doprowadzić do sytuacji, w którym pojawiłyby się kłopoty z podejmowaniem decyzji. Dodatkowo większe kraje (Niemcy czy Francja) obawiały się, że mniejsze kraje mogłyby zyskać zbyt duży wpływ na działania EBC, zwłaszcza gdyby utworzyły nieformalną koalicję. Dlatego wymyślono tzw. rotacyjny system głosowania. Miał on zacząć działać już po przyjęciu Słowacji. Ostatecznie w grudniu 2008 r. zdecydowano, że istniejący system głosowania zostaje utrzymany, a system rotacyjny będzie wprowadzony dopiero wtedy, gdy liczba prezesów krajowych banków centralnych w strefie euro przekroczy 18.

Wtedy nastąpi odejście od systemu, w którym każdy ma bez przerwy prawo głosu. W danym momencie takie prawo będzie miało tylko 15 prezesów banków centralnych (plus sześciu członków zarządu, którzy takie prawo będą mieli cały czas). Prezesi będą wykonywać prawo głosu rotacyjnie w cyklu miesięcznym, choć oczywiście będą mogli uczestniczyć w każdym posiedzeniu.

Kraje UE zostały podzielone na trzy grupy. Największe (Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i - jeśli przystąpi do strefy - Wielka Brytania) utworzą grupę pierwszą, która będzie miała zawsze cztery głosy. Oznacza to, że reprezentanci czterech największych państw - członków strefy euro - będą brali udział w każdym głosowaniu. Reszta krajów dostanie 11 głosów.

Jak wynika z raportu Ocena systemu głosowania rotacyjnego w Radzie Prezesów - efektywność polityki pieniężnej i wpływ przedstawicieli Polski na proces decyzyjny EBC, przygotowanego na zlecenie NBP, gdy strefa euro będzie liczyła 27 członków, to każdy kraj z pięciu największych w UE będzie uczestniczył w 80 proc. głosowań. Dla porównania Polska i inne kraje, które znajdą się w drugiej grupie krajów (razem m.in. z Holandią, Szwecją, Czechami, Portugalią), uczestniczyłyby w 57 proc. głosowań. A najmniejsze kraje UE (w tym np. Słowacja, Litwa czy Bułgaria) miałyby prawo głosować w 38 proc. posiedzeń Rady Prezesów EBC.

Czy z naszego punktu widzenia oznacza to ograniczenie możliwości wpływu na politykę pieniężną? Z analiz NBP na razie wygląda na to, że ten rotacyjny system wcale nie musi być dla Polski zły. W nowym systemie Polska zachowa wyższą polityczną siłę głosów w EBC, niżby to wynikało wprost z siły ekonomicznej naszego kraju. Za to zadowolone powinny być silniejsze kraje, których siła ekonomiczna znajdzie w nowym systemie głosowania lepsze odzwierciedlenie w sile politycznej. Mniejszą siłę polityczną będą miały za to mniejsze kraje, ale i tak będzie ona nawet kilkunastokrotnie wyższa niż siła ekonomiczna.

Eksperci NBP stwierdzili również, że jeśli głosujący będą koncentrować się na dobru całej strefy euro, a nie na partykularnych interesach krajów, tym lepsze będą wyniki gospodarcze całej strefy. Z symulacji wynika bowiem, że we wszystkich wariantach wzrost wahań produkcji i odchyleń inflacji od celu maleje wraz ze spadkiem poziomu uwzględniania potrzeb tylko swojego kraju przez głosujących. Co więcej, koszty z tytułu braku możliwości samodzielnego prowadzenia polityki pieniężnej byłyby w przypadku Polski niższe niż przeciętnie dla innych krajów.

System rotacyjny zwiększy rolę członków zarządu EBC, ale nie zwiększy istotnie roli najsilniejszych krajów. Z punktu widzenia Polski nie ma istotnych różnic pomiędzy dotychczasowym i przyszłym rotacyjnym systemem głosowania. Nasz wpływ będzie zależał od umiejętności dogadywania się z prezesami innych krajów i tworzenia koalicji w ramach Rady Prezesów EBC. To właśnie ten ostatni element sprawia, że nawet poprawa wskaźników siły politycznej największych krajów nie przekłada się na istotny wzrost ich wpływu na decyzje EBC.

WAŻNE!

Gdy strefa euro liczyć będzie więcej niż 19 krajów, nadal każdorazowo o wysokości stóp decydować będzie 6 członków zarządu i 15 prezesów banków krajowych, ale ci drudzy będą głosowali rotacyjnie