Jak powiedziały PAP źródła w Radzie UE, podczas wtorkowego posiedzenia ministrów finansów państw UE w Brukseli aż sześć krajów zgłosiło sprzeciw. Te kraje to Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, a także Szwecja, Holandia i Austria, czyli główni płatnicy netto, którzy obawiają się, że będą do unijnego planu pobudzania gospodarki musieli dołożyć.

Niemiecki minister Peer Steinbrueck przekonywał, że finansowanie takich projektów "to sprawa poszczególnych krajów".

Polska poparła propozycję KE, choć dopiero po tym, jak okazało się, że jest na niej wiele projektów dotyczących Polski, w tym 250 mln euro dla elektrowni w Bełchatowie i 80 mln euro dla terminalu gazowego LNG w Świnoujściu.

"W grudniu, nie znając jeszcze szczegółów, było ostrożne stanowisko Polski. Ale w kontekście dwóch kryzysów: energetycznego i finansowego, który wpływa na kwestie finansowania, ta zmiana stanowiska nastąpiła" - powiedział reprezentujący Polskę w Brukseli we wtorek wiceminister finansów Ludwik Kotecki.

Podkreślił, że "lista została skonstruowana tak, że jest geograficznie zbilansowana", ale przyznał, że "podniosły się głosy, głównie płatników (netto), którzy wskazują, że mogą się nie zgodzić na finansowanie projektów".

Chodzi o propozycję KE, by z zaoszczędzonych w budżecie z lat 2008 i 2009 środków w wysokości 5 mld euro, sfinansować transeuropejskie projekty infrastrukturalne, w tym energetyczne (jak interkonektory) i szerokopasmowy internet.

Listę z propozycjami otwiera południowy korytarz gazowy, który KE chce zasilić w tym roku kwotą 350 mln euro (w tym projekt gazociągu Nabucco - 250 mln euro, zaś gazociąg ITGI Posejdon między Włochami a Grecją - 100 mln euro). Ponadto jest projekt gazociągu Skanled z Norwegii do Danii, Szwecji i połączeniem do Polski (150 mln euro) oraz niemiecko-polski projekt elektrowni wiatrowej nowej generacji o nazwie Alpha Ventus/Bard (150 mln euro).

W sumie na projekty energetyczne w Polsce lub z polskim udziałem KE planowała przeznaczyć 780 mln euro, czyli ok. 15,5 proc. całej kwoty 5 mld euro i ok. 22,2 proc. kwoty przewidzianej przez KE na projekty energetyczne.

Poza problemem krajów płatników netto, które w dobie kryzysu liczą każde euro wysyłane do Brukseli, jest też problem proceduralny. Według serwisu prawnego Rady UE, nie da się wykorzystać funduszy z 2008. Dlatego we wtorek ministrowie zobligowali Komisję Europejską, by przedstawiła nową propozycję, jak chce znaleźć owe 5 mld na sfinansowanie projektów.

"Jeśli znajdą się one w linii budżetowej przewidzianej na wzrost konkurencyjności (czyli bez potrzeby zwiększania planów budżetowych 2007-13), to wówczas jest szansa na wystarczającą większość kwalifikowaną, by przyjąć unijny plan pobudzania gospodarki" - tłumaczyły źródła PAP.

"Nie ma problemów prawnych, wszystko zależy od woli politycznej" - przekonywała komisarz ds. budżetu Dalia Grybauskaite. "Projekty energetyczne są kluczowe w dobie kryzysu" - podkreśliła.

Czeskie przewodnictwo w UE skierowało propozycję KE pod obrady ministrów ds. europejskich, licząc, że kierując się europejskim interesem, wykażą oni więcej poparcia niż ministrowie finansów.