Co najmniej 80 wniosków o ukaranie handlowców nieprzestrzegających przepisów o ograniczeniu sprzedaży w niedziele będą miały do rozpatrzenia sądy na koniec pierwszych trzech miesięcy obowiązywania zakazu. Taka liczba wyłania się z naszych rozmów z inspektorami.

W połowie kwietnia Główny Inspektorat Pracy (GIP) informował o 41 wnioskach o ukaranie handlowców. Z sondy przeprowadzonej przez DGP wśród okręgowych inspektoratów pracy wynika, że ich liczba sięga dziś 50, a kolejne wnioski są w przygotowaniu. Trwa podsumowywanie kontroli przeprowadzonych w ostatnie wolne niedziele maja. – Dopiero po zakończeniu czynności kontrolnych będziemy dysponować pełnymi danymi – mówi Danuta Serwinowska, zastępca OIP w Lublinie. Dlatego, jak dodaje Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy GIP, o faktycznej skali naruszeń przekonamy się najwcześniej w połowie czerwca.

Inspektorzy podkreślają, że skala spraw, które trafiły do sądu, mogłaby być znacznie większa, gdyby nie to, że wielu sprzedawców udało się przekonać do ugodowego załatwienia sprawy. – W ich przypadku kontrola zakończyła się w najgorszym przypadku mandatem w wysokości od 1 do 2 tys. zł. Do sądu trafiły sprawy tych sklepów, które mimo ostrzeżeń inspektorów nagminnie naruszały przepisy. W razie przegranej grozi im kara grzywny do 100 tys. zł – komentuje Waldemar Adamez, p.o. zastępcy OIP ds. prawno-organizacyjnych w Bydgoszczy. – Na 484 przeprowadzone kontrole ukaranych zostało 19 pracodawców, z tego sześć wniosków skierowano do sądu. Jak dotąd żadna z tych spraw nie została wszczęta. Myślę więc, że na wyrok przyjdzie poczekać kilka miesięcy – dodaje Waldemar Adamez.

>>> Polecamy: Niedziele handlowe 2018. W które niedziele będzie obowiązywał zakaz handlu? [KALENDARZ DO POBRANIA]

Wśród sklepów, o których ukaranie wnioskują inspektorzy, są nie tylko niezależnie działające placówki, ale też należące do lokalnych i ogólnopolskich sieci. – Mogę potwierdzić, że na terenie województwa warmińsko-mazurskiego stwierdziliśmy łamanie zakazu zarówno przez pojedyncze sklepy, jak i sieciowe – zaznacza Łukasz Sztych, zastępca OIP w Olsztynie, nie chce jednak wymieniać nazw firm, przeciwko którym skierowano sprawy do sądu. Podkreśla jedynie, że wśród nich jest znana ogólnopolska firma handlowa. Z kolei Anna Wójcik z OPI w Warszawie informuje, że wśród placówek, które naruszyły przepisy na terenie województwa mazowieckiego, są trzy sklepy należące do sieci Żabka. Ta sieć przewija się też w rozmowach z innymi inspektorami pracy. Nie ukrywają oni, że kontrole przeprowadzane w ostatnią niedzielę maja były w dużej mierze nakierowane właśnie na Żabkę. Powodem były apel NSZZ „Solidarność” do GIP o ich zwiększenie, w związku z nasileniem się w ostatnich tygodniach procederu polegającego na przyjmowaniu przez sklepy statusu placówek pocztowych, których zakaz nie obowiązuje. „Z naszych analiz wynika, że nie spełniają one przesłanek zawartych w definicji placówki pocztowej, a więc postępują niezgodnie z prawem” – podkreśliła Solidarność, argumentując swój wniosek.

Wnioski, które już trafiły do sądów, dotyczą tego, że w sklepach za ladą stał nie właściciel, na co zezwala ustawa, a zatrudniony pracownik, którym często był obywatel Ukrainy. – Skierowaliśmy jak dotąd osiem wniosków do sądu. Łącznie postawiliśmy 11 zarzutów, które dotyczyły powierzenia wykonywania pracy sześciu pracownikom zatrudnionym na umowie o pracę oraz ośmiu zatrudnionym na podstawie umowy-zlecenia – wylicza Anna Wójcik, zastępca OIP w Warszawie.

Są jednak przypadki skierowania spraw do sądu nie tylko z powodu łamania ustawy o zakazie handlu w niedziele. Przykładem jest Łódź, gdzie przeciwko właścicielowi zatrudniającemu w niedzielę Ukraińca skierowano wniosek za popełnienie dwóch wykroczeń. – To drugie dotyczyło nielegalnego powierzenia pracy cudzoziemcowi, czyli bez wymaganego zezwolenia – tłumaczy Andrzej Świderski, okręgowy inspektor pracy w Łodzi.

>>> Czytaj też: Jeronimo Martins wszedł w e-commerce