Rząd Justina Trudeau we wtorek podjął decyzję o wykupie za 4,5 mld dolarów kanadyjskich rurociągu Trans Mountain i związanej z nim infrastruktury od amerykańskiego inwestora Kinder Morgan. Zgoda federalna na rozbudowę tego rurociągu została wydana w grudniu 2016 r., ale projekt ma oponentów. Docelowo rurociąg ma zostać odsprzedany prywatnym inwestorom.

Dla liberałów Justina Trudeau dalsza realizacja projektu może oznaczać jednak konfrontację z Indianami, przez których tereny Trans Mountain przebiega, ponieważ nie wszystkie plemiona popierają budowę, choć są i takie, jak plemię Cheam z Kolumbii Brytyjskiej, które chcą kupić akcje spółki.

Po drugie – komentatorzy będący zwolennikami poglądu, że historia lubi się powtarzać, przypominają, że 62 lata temu w parlamencie odbyła się debata w sprawie budowy gazociągu z Alberty na wschód Kanady. Rezultatem były przegrane przez liberałów wybory. Najbliższe federalne wybory odbędą się w 2019 r.

Po trzecie – sprawa rurociągu Trans Mountain oznacza również próbę sił między prowincjami i pytania o granice uprawnień rządu federalnego.

W kontekście potencjalnego konfliktu z Indianami należy przypomnieć, że w maju 2017 r. kanadyjscy i amerykańscy Indianie podpisali w Calgary wspólną deklarację sprzeciwu wobec realizacji innego rurociągu - Keystone XL, którym kanadyjska ropa ma płynąć do Nebraski w USA.

Deklaracja z Calgary odwołuje się do praw gwarantowanych w traktatach podpisywanych w przeszłości z plemionami indiańskimi. Zapisano w niej też sprzeciw wobec zwiększania eksploatacji piasków roponośnych w Albercie. Przy tym, jak podkreślali przedstawiciele indiańskich organizacji, nie chodzi o sprzeciw wobec rozwoju gospodarczego, ale o sprzeciw wobec podejmowania decyzji bez uprzedniej zgody Indian.

Rząd Justina Trudeau jeszcze w kampanii wyborczej w 2015 r. zapowiadał nową jakość relacji z autochtonami, w tym w kwestiach gospodarczych, i wielu Indian w to uwierzyło. W minioną środę trzecie czytanie przeszedł projekt ustawy implementujący do kanadyjskiego prawodawstwa deklarację ONZ z 2007 r. w sprawie praw autochtonów. Kiedy ustawa po akceptacji przez Senat stanie się obowiązującym prawem, Indianie będą mieli dodatkowe argumenty w sporach z rządem federalnym.

Na stosunkach Ottawa – Indianie ciąży historia, niedoinwestowanie szkolnictwa i infrastruktury w rezerwatach, a także wspomnienie siłowej konfrontacji z lipca 1990 r., tzw. kryzysu w Oka, kiedy na Mohawków niezgadzających się na pole golfowe, które miało powstać na ich tradycyjnych terenach, wysłano siły policyjne.

Sprawa Trans Mountain odnoszona jest przez komentatorów także do „Debaty o Rurociągach”, która wywiązała się w maju 1956 r. w parlamencie. Chodziło o projekt gazociągu z Alberty na wschód kraju. Rządzący liberałowie chcieli, by mimo wysokich kosztów rurociąg przebiegał wyłącznie przez teren Kanady, ze strony partii konserwatywnej padały argumenty antyamerykańskie. Rząd podjął decyzję o wykupieniu udziałów amerykańskich inwestorów i utworzeniu spółki publicznej (Crown corporation). Spółka ta to dzisiejszy prywatny TransCanada, który buduje Keystone XL.

W debacie 1956 r. problemem dla polityków opozycyjnych partii była nie tyle budowa, ile ograniczenie czasu wypowiedzi. Ustawa o gazociągu przeszła w parlamencie, ale zachowanie rządu postrzegane jako aroganckie doprowadziło do przegranej liberałów w wyborach w 1957 r., po 20 latach rządów.

Trzeci aspekt problemu dla Ottawy to potencjalny spór z prowincjami o zakres uprawnień. Przez wiele miesięcy w sprawie Trans Mountain trwał konflikt między Kolumbią Brytyjską a Albertą, choć w obu prowincjach rządzi ta sama partia NDP (Nowi Demokraci). Mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej obawiają się zanieczyszczenia wybrzeża w przypadku wycieku ropy do oceanu czy katastrofy tankowca. Spór zaszedł tak daleko, że Alberta przyjęła ustawę umożliwiającą wstrzymanie dostaw ropy do Kolumbii Brytyjskiej. Alberta chce sprzedawać swoją ropę do krajów azjatyckich, zgodnie ze strategią rządu federalnego zakładającą zróżnicowanie odbiorców, ponieważ obecnie głównym odbiorcą ropy z kanadyjskich piasków roponośnych są rafinerie w USA.

Jednak jeszcze w kwietniu br. premier Quebecu ostrzegł rząd w Ottawie, że bagatelizowanie zdania prowincji w sporach, gdzie głównym decydującym jest rząd federalny – tak jak w przypadku Trans Mountain, który biegnie przez więcej niż jedną prowincję – staje się problemem politycznym i kwestionuje ideę federalizmu.

z Toronto Anna Lach

>>> Polecamy: Zaskakujący skutek Brexitu. Wyspiarze coraz lepiej postrzegają imigrację